Monotypie Marii Jaremy: rytm, ruch i energia życia
Weronika Wojciechowska
W dziejach polskiej sztuki XX wieku postać Marii Jaremy jawi się jako przykład niezłomnej konsekwencji artystycznej, intelektualnej i egzystencjalnej. Twórczość Jaremianki – jak ją nazywano – rozwijała się na przecięciu kilku obszarów: rzeźby, malarstwa oraz teatru eksperymentalnego. Od wczesnych lat 30., kiedy to współtworzyła pierwszą Grupę Krakowską, aż po ostatnie lata życia w okresie powojennej "odwilży", artystka konsekwentnie poszukiwała formy, która potrafiłaby oddać energię życia – jego rytm, ruch, napięcie i nieustanną transformację.
Jarema należała do pokolenia, które pojmowało sztukę nie jako ilustrację rzeczywistości, lecz jej równorzędny wymiar poznania. Od rzeźby, której uczyła się w pracowni Xawerego Dunikowskiego, wyniosła zmysł przestrzeni i świadomość konstrukcji formy; ze środowiska awangardowego – przekonanie, że sztuka może być eksperymentem intelektualnym, sposobem badania relacji między jednostką a rzeczywistością zbiorową.
W 2 połowie lat 40. Jarema odeszła od rzeźby, by całkowicie poświęcić się malarstwu. Jednak dopiero odkrycie techniki monotypii około 1951 przyniosło prawdziwy przełom. Monotypia – technika z pogranicza grafiki i malarstwa, oparta na jednorazowym odbiciu kompozycji z gładkiej płyty – odpowiadała duchowi eksperymentu i potrzebie ryzyka, jaki zawsze miała w sobie artystka. Dawała możliwość łączenia planów, przenikania kolorów, budowania przestrzeni z prześwitów i przypadkowych układów plamy. "Nie wiem, co z tego wyniknie, niespodzianka. To przecież jedyne, co cieszy człowieka w sztuce" – mawiała artystka, ujawniając własną filozofię twórczą opartą na intuicji i otwartości wobec nieprzewidywalnego. (Helena Blum, Maria Jarema. Życie i twórczość 1908-1958, Kraków 1965, s. 88).
W prezentowanych w ofercie aukcji dziełach - "Kompozycji" oraz "Formach" - ów eksperyment osiąga najwyższy stopień dojrzałości. Delikatne warstwy tempery i pigmentu nakładane na odbitą powierzchnię tworzą wieloplanowe struktury barwne, które zdają się pulsować, jakby ożywiane wewnętrznym rytmem. Nawarstwienie planów w obrazach Jaremianki tworzy iluzję ruchu i głębi, mimo że sama materia pozostaje płaska.
Choć prace z lat 50. powstają już wyłącznie w płaszczyźnie obrazu, noszą w sobie pamięć rzeźbiarskiego myślenia o formie. W "Kompozycji" układ kształtów zachowuje wewnętrzną architekturę – przestrzeń zbudowaną z napięć i kontrastów, z wyczuwalnymi osiami ciężkości. W "Formach" struktura ulega rozpuszczeniu: barwne plamy miękko się przenikają, tworząc organiczny układ przypominający komórkowe tkanki czy mikroskopowe światy natury. Związek z ciałem i ruchem pozostaje tu zasadniczy. Choć Jarema odchodzi od figuracji, jej obrazy nie rezygnują z antropomorficznych skojarzeń – raczej transponują je w język rytmu i pulsacji. Ciało zostaje rozbite na cząstki koloru, na dynamikę energii. W tym sensie monotypie artystki są malarskim odpowiednikiem żywego organizmu: oddychają, migoczą, ewoluują w czasie spojrzenia.
Powstanie obu prac przypada na okres "odwilży" – moment odzyskiwania artystycznej swobody po latach socrealistycznego przymusu. Jednakże abstrakcja Jaremy nie była bynajmniej powrotem do formalnych eksperymentów po długim okresie twórczej stagnacji, lecz naturalnym rozwinięciem nieprzerwanych poszukiwań. Język barwnych, półprzezroczystych struktur ucieleśnia wolność, którą Jarema pojmowała jako prawo do indywidualnej metafory. Jak sama mówiła: "Bez transpozycji, metafory, abstrakcji – nie jesteśmy dzisiaj w stanie objąć i wyrazić narastających konfliktów". (Agata Małodobry, Maria Jarema, Kraków 2008, s. 21). To credo tłumaczy, dlaczego jej prace z ostatnich lat życia, choć powstałe w cieniu choroby, emanują energią i światłem. Nie są zapisem rozpaczy, lecz intensywności istnienia.
W tym sensie malarstwo Jaremy można czytać jako metaforę samego życia – ulotnego, nieprzewidywalnego, a zarazem pełnego wewnętrznej harmonii. Maria Jarema pozostaje jedną z najoryginalniejszych postaci polskiej awangardy – artystką, która w epoce doktryn i ideologii potrafiła ocalić najcenniejszą wartość: niezależność myślenia i wolność formy. Jej monotypie, łączące doświadczenie rzeźby, teatru i malarstwa, tworzą własny mikrokosmos form. Pozbawione narracji odsyłają do rzeczywistości głębszej: pulsującego rytmu istnienia.