Wojciech Tracewski. Poeta ekspresji
Pionier ruchu nowej ekspresji w Polsce i współtwórca niezwykle oryginalnego kierunku lat 80., określanego mianem transawangardy. Wojciech Tracewski, bo o nim mowa, wspólnie z Maciejem Dowgiałło, a później z Anną Gruszczyńską zyskał szczególną rozpoznawalność za sprawą ówczesnych wystaw, które często były połączone z koncertami i prezentacjami skupiającymi artystów z całej Polski. Niejednokrotnie ekspozycje te były powodem interwencji milicji ("Ekspresja lat 80-tych", BWA w Sopocie, 1986; "Co słychać?", dawna fabryka Norblina, Warszawa, 1987; "Realizm radykalny. Abstrakcja konkretna", Muzeum Narodowe w Warszawie, 1987; "Szyk polski", Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 1991).
Młodzieńcze lata twórców sztuki lat 80. charakteryzowały się szczególną bezpośredniością języka plastycznego i ich zaangażowaniem w codzienną rzeczywistość. Ich postawa jednak często wzbudzała krytykę środowiska akademickiego, czego doświadczył kurator jednej z ekspozycji Ryszard Ziarkiewicz. Finalnie odsunięty ze stanowiska w gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych był jednym z odkrywców polskiej nowej ekspresji. Z kolei sam Tracewski tak wspomina ten okres:
"My wtedy, w latach 80., mieliśmy ze sztuką dużo zabawy. W tym całym beznadziejnym i głupim komunizmie sztuka była takim obszarem, gdzie można było wszystko zrobić. Można było namalować kompletnie wszystko, zwłaszcza to, co było niedostępne. Stąd więc wzięły się palmy, ciepłe plaże na naszych obrazach. Ponieważ rzeczywistość była taka sobie, mówiąc delikatnie, malowaliśmy z użyciem jaskrawych kolorów. To chyba dla nas wszystkich była taka furtka, przez którą staraliśmy się dostać do niedostępnych krain: wolności, podróży, swobody wyrażania się, bogactwa. Tak, bogactwa, bo wielu ludzi na pewno liczyło też na to, że sztuka pozwoli im się wzbogacić. Aby opuścić ten nieciekawy świat, który ich otaczał i znaleźć się w lepszym świecie. Świecie zagranicznym, świecie wszelkich swobód i możliwości kariery artystycznej oraz dostępu do zwyczajnych radości życiowych. Drugą ważną kwestią była potrzeba wyrażania siebie. To było przemożne uczucie. Jak ciśnienie gotującej się wody i pary, szaleńczo podrzucającej pokrywkę garnka. Ponieważ świat był bardzo 'ciśnieniowy', powodowało to taki, a nie inny wybór sztuki"
(Wojciech Tracewski, O szczęściu z Wojciechem Tracewskim rozmawia Krzysztof Stanisławski [w:] Krzysztof Stanisławski, Nowa ekspresja. 20 lat, Vol. 2, Galeria Sztuki Współczesnej BWA, Olsztyn; Galeria Szyb Wilson, Katowice 2008. s. 43-44).
Wraz z nastaniem "spokoju po burzy" w latach 90., również twórczość Wojciecha Tracewskiego uległa wyciszeniu i oddaleniu na dalszy plan. Nie zarzucił jednak w pełni swoich działań malarskich, ukierunkowując je jednak bardziej w stronę poetyckiej, wyciszonej ekspresji. Aktualny niezwykły okres działań Tracewskiego odzwierciedlają jego obrazy powstałe podczas pobytu w słonecznej Hiszpanii. Odważne działania "nowych dzikich" pozostały natomiast na zawsze zapisane na kartach historii sztuki jako ruch zmieniający rzeczywistość, stojący w opozycji wobec cieplarnianych warunków galeryjnych, państwowego mecenatu, jak również gloryfikacji idei tzw. słusznej sztuki w instytucjach lat 80. Z ówczesnego ruchu transawangardy Wojciech Tracewski, Zbigniew Dowgiałło i Anna Gruszczyńska zachowali jednak do dziś niezwykłą dojrzałość wypowiedzi artystycznej, a ich głównymi narzędziami pozostały nadal prześmiewczość, autoironia, groteska i absurd, które bez wahania wykorzystują w swoich już indywidualnych i wolnych dziełach, uzewnętrzniających własne sumienia i psychikę.