Tomasz Ciecierski. Ucieczka na południe

Meeting with Expert

Tomasz Ciecierski. Ucieczka na południe

Dorota Monkiewicz

 

Tomasz Ciecierski zmarł w ubiegłym roku. Był wielkim klasykiem współczesnego malarstwa polskiego. Jego twórczość wielokrotnie doceniana za życia, dzisiaj oczekuje ponownego spojrzenia i nowych interpretacji. Obecna wystawa, chociaż z oczywistych względów o ograniczonym zakresie, umożliwia spojrzenie na kilka kolejnych etapów twórczości: od "obrazów alogicznych" przez ekspresyjne "bitewne" kompozycje z pierwszej połowy lat 80. XX wieku aż po wyabstrahowane krajobrazy, a wreszcie – kombinacje płócien, fotografii i rysunku. Mamy tu okazję przyjrzeć się roli rysunku w twórczości artysty i jego relacji do przedstawień na płótnie.

 

W latach 70. twórcę nazywano "mistrzem bieli". Właśnie te rozległe płaszczyzny "nie-koloru" Ciecierski starał się zakomponować na sposób rysunkowy, rozmieszczając na płótnie "bazgroły", widoczki przemalowane z odbitek polaroidowych, fragmenty przedmiotów. Wiele już napisano w tym kontekście o wpływie konceptualizmu na malarstwo u progu lat 70. Artysta świadomy sytuacji sztuki nie mógł wtedy bezrefleksyjnie oddawać się tworzeniu olejnych obrazów – dla decyzji o uprawianiu malarstwa potrzebne było uzasadnienie. Ciecierski w "Obrazach alogicznych" i rysunkach z tego czasu przeprowadzał to uzasadnienie, ujawniając wątpliwości i wahania poprzez skreślenia i zamalowywania. Można odnieść wrażenie, że Ciecierski bronił malarstwa poprzez dekonstrukcję obrazu – zarówno wtedy, gdy malował obrazy alogiczne, jak i w pejzażach z lat 80. i 90. z linią horyzontu rozbitą na niezliczoną liczbę kadrów – połączonych ze sobą, nachodzących na siebie lub zakrywanych przez kolejne, nakładające się widoki.

Rysunki ukazują czytelnie pozycjonowanie się twórczości artysty w 1 połowie lat 80. – z jednej strony wobec sytuacji stanu wojennego w Polsce; z drugiej wobec ataku malarstwa nowej ekspresji – tzw. Neue Wilde. Widać było w takich obrazach jak "Tumult" (1982), "Zamęt" (1982), "Żółty sen" (1985), "Morze Czerwone" (1984), że twórczość Ciecierskiego ewoluowała. Obrazy nabrały chromatycznego ciała, gęstej farby i ekspresyjnego gestu. Jednakże uznaje się, że twórczość Ciecierskiego była co do zasady apolityczna. Tymczasem, zestawiając obrazy artysty z rysunkami, widoczne staje się mocne wpisanie jego dzieła w klimat tamtych czasów. Zainteresowanie motywami parad, marszy czy pochodów niezindywidualizowanych postaci współbrzmi z militaryzacją sfery publicznej w ówczesnej Polsce. Oczywiście malarz tworzy polityczne aluzje na swoich zasadach. Ciecierski znajdował formalne inspiracje w batalistycznych dziełach malarstwa dawnego – XVI-wiecznej "Bitwie pod Orszą" z Muzeum Narodowego w Warszawie, "Bitwie pod San Romano" Paola Uccello czy haftach na XI-wiecznej Tkaninie z Bayeaux.

Tomasz Ciecierski przed swoim obrazem w DESA Unicum przy ulicy Pięknej w Warszawie, 2020 fot. Paweł Bobrowski

Twórca lubił rozmawiać o dawnym malarstwie. Zawsze interesujące były jego spostrzeżenia, wygłaszane umiarkowanym i ciepłym głosem o charakterystycznej barwie. W najbliższym kręgu znajomych artystów często zwracano się do niego żartobliwie "profesorze". Miał ogromną wiedzę, nabytą przez lata podróży i czujnego zwiedzania najprzeróżniejszych muzeów oraz zabytków. W latach 70. ambicją artysty i jego dziewczyny (a później żony) Iwony Kuderskiej było przekraczanie ograniczeń, narzucanych w PRL-u. Poczucia wolności para poszukiwała w podróżach poza "obóz", organizowanych z charakterystyczną dla tamtych czasów determinacją i dezynwolturą. Do połowy lat 70. artysta zdążył spędzić dłuższy czas w Paryżu (1970), Nowym Jorku (1972), we Włoszech i na Sycylii (1973), Grecji (1974), Tunezji (1975 – stąd wielbłądy w "obrazach alogicznych"). Młody twórca był więc już "obywatelem świata", znającym świat za żelazną kurtyną i zapewne posiadającym ten rodzaj lekkości i spokojnej pewności siebie, która otwierała drzwi. Pierwszy przełom w jego karierze, czyli dostrzeżenie przez krytykę, nastąpił po wystawie "Obrazów alogicznych" w Galerii Zapiecek w Warszawie w lutym 1977. Następnie zdarzyło się coś absolutnie niesłychanego dla młodego artysty z Polski – rezydencja w Amsterdamie, wystawa indywidualna w Galerii Jack Visser tamże (1980), potem w Wetering Galerie (1984), a w końcu zakup dwóch obrazów przez legendarnego dyrektora Ediego de Wilde do zbiorów Stedelijk Museum w Amsterdamie. W 1985 dołączył obok Leona Tarasewicza i Tomasza Tatarczyka do grupy artystów związanych z najbardziej wówczas prestiżową w Polsce i rozpoznawalną na świecie Galerią Foksal w Warszawie. Na początku lat 90. jego status mistrzowski potwierdziły wystawy indywidualne w Muzeum Sztuki w Łodzi, kierowanym wówczas przez Ryszarda Stanisławskiego (1990) oraz w warszawskiej Zachęcie za czasów Andy Rottenberg (1994). Ciecierski brał udział w najbardziej prestiżowych międzynarodowych wystawach sztuki: Biennale Sydney (1984) Biennale São Paulo (1987) i Documenta IX (1992). W latach 90. artysta dwukrotnie przebywał na rezydencjach w południowej Francji. W Prowansji malował błękitne pejzaże wystawione na koniec pobytu w Carré d'Art – Museé d'Art Contemporaine w Nîmes (1991).

 

Jednakże najważniejsze pozostały dla niego Włochy. Od 2004 razem z Iwoną wyjeżdżali prawie co roku do Lamole w Toskanii – do domu użyczanego im przez znajomego, gdzie artysta pracował i odpoczywał. Ciecierski jest w moich oczach nie tylko klasykiem w sensie pozycji zajmowanej na scenie polskiej sztuki, ale określam go tym mianem także ze względu na jego śródziemnomorskie, klasyczne afiliacje. Jego malarstwo jest niesłychanie zmysłowe, delikatnie pulsujące kolorem i spokojem – tak w jego pracach ostatnich, jak i w tych z lat 70. (m.in. "Babie lato" i "Ucieczka na południe" – obydwa obrazy z 1979). Subtelne poczucie humoru łączy się w nich z beztroską włoskiego "dolce far niente". Głębokiemu zanurzeniu w kulturze towarzyszy umiar oraz harmonia życia i sztuki. I w taki sposób jego twórczość oddziałuje na widza.