Precyzja z ekspresją w twórczości SEPE
Urban art to sztuka bezkompromisowa, czerpiąca inspiracje z otoczenia, dynamiki miasta, z obserwacji ludzi oraz własnych refleksji. Michał Wręga, znany również jako SEPE, zaprasza widza do świata niekonwencjonalnych figuracji, pełnych swobody i ekspresji, dodatkowo owianych atmosferą niedopowiedzenia. Od połowy lat 90. aż do dziś artysta zgłębia osobiste przemyślenia oraz odkrywa kolejno nowe możliwości wyrazu.
Jagienka Parteka: Twoja twórczość potrafi być bardzo różnorodna zarówno w technice, jak i użytych materiałach. Jakie są więc główne elementy bądź przekaz, który starasz się uchwycić w swoich pracach?
SEPE: Moje prace opierają się na figuracji, gdzie zarówno w warstwie treściowej, jak i formalnej poszukuję równowagi i kontrastu. Zderzam szczegółowość i techniczną precyzję z ekspresją, przypadkowością i swobodą. W swoich dziełach zestawiam narrację i opowieść z tajemnicą, niedopowiedzeniami i intrygą, tworząc przestrzeń, w której te przeciwstawne elementy mogą ze sobą współistnieć i wzajemnie się uzupełniać.
JP: Skąd czerpiesz najwięcej inspiracji? Jak wygląda Twój proces twórczy?
SEPE: Trudno jest określić tutaj jednoznaczną regułę. Inspirację czerpię z ludzi i ich opowieści, wydarzeń oraz miejsc, a także z form i kolorów. Mój proces twórczy zazwyczaj przebiega w kilku etapach. Na początku pojawia się pomysł, który staje się głównym motywem pracy. Następnie tworzę szkice koncepcyjne i wizualizacje, przygotowuję niezbędne narzędzia, a często przeprowadzam także sesje zdjęciowe, które służą jako materiały referencyjne lub wzorce. Ostatnim etapem jest wykonanie samego obrazu w wybranych technikach malarskich.
Chociaż ten podział na etapy nadaje pewien zorganizowany rytm, to cały proces pozostaje organiczny i dynamiczny. Każda faza oddziałuje na pozostałe, podlega zmianom, a ja nigdy nie mogę być pewien, dokąd ostatecznie doprowadzi mnie moja twórczość.
JP: Czy jest takie miejsce do pracy, które uznajesz za idealne?
SEPE: Jako malarz studyjny i muralista działam zasadniczo w dwóch obszarach – w zaciszu pracowni oraz na otwartej przestrzeni miejskiej. Studio jest miejscem intymnym i odizolowanym od zewnętrznych bodźców. To tam mogę w pełni skupić się na obrazie, szlifować swój warsztat, doskonalić umiejętności oraz eksperymentować z różnymi technikami i mediami. Praca w pracowni pozwala na głębszą eksplorację zagadnień formalnych, takich jak kompozycja czy kolorystyka.
Z kolei tworzenie murali to proces znacznie bardziej dynamiczny. Sterylność studia zostaje zastąpiona różnorodnymi bodźcami i czynnikami, takimi jak zmieniające się warunki pogodowe, logistyka, lokalizacja ściany czy kontekst urbanistyczny i kulturowy danego miejsca. Duży format wymaga znacznego wysiłku fizycznego, a czas pracy często ogranicza presja związana z pogodą lub wynajmem sprzętu, na przykład podnośnika.
Istnieje także przestrzeń pośrednia – pomiędzy pracownią a miejskim zgiełkiem w postaci opuszczonych budynków. Te miejsca, choć odosobnione i ciche, oferują dynamikę nieobecną w studiu. Atmosfera takich lokalizacji sprzyja eksploracji oraz osadzaniu obrazu w szerszym kontekście przestrzennym. Uważam, że właśnie te przestrzenie mają największy potencjał, łącząc jakość pracy studyjnej z wyjątkowym kontekstem miejsca.
JP: Idąc tym tropem, czy są jakieś miejsca, miasta, w których chciałbyś tworzyć?
SEPE: Nie mam takiej listy, choć z doświadczenia wiem, że najciekawiej pracuje mi się tam, gdzie muralizm jest jeszcze czymś nowym i świeżym.
JP: Cofnijmy się w takim razie do początków. Pamiętasz, jakie było pierwsze dzieło sztuki ulicznej, które kiedykolwiek widziałeś? Jak się poczułeś?
SEPE: Oczywiście, że pamiętam. Były to graffiti na Służewieckim Murze Toru Wyścigów Konnych, jakoś na początku lat 90. Poczułem, że wkrótce sam będę to robić.
JP: Czy można by powiedzieć, że był to jeden z tych momentów, kiedy poczułeś, że chcesz zostać artystą?
SEPE: Ten proces postępował u mnie raczej swobodnie i naturalnie. W połowie lat 90. zafascynował mnie świat graffiti. W Polsce jeszcze wtedy raczkujący, choć o bardzo solidnych podstawach. Stałem się częścią tego środowiska. Z biegiem czasu moje działania sięgały dalej do ilustracji, prac studyjnych, w końcu do wielkoformatowych murali. Wszystkie te doświadczenia łączę dziś w swoich pracach.
JP: Stale tworzysz i rozwijasz się jako artysta, pytanie, jakie jest Twoje największe marzenie artystyczne? Czy to jedno, niezmienne od lat, czy pojawiają się kolejne, coraz odważniejsze?
SEPE: Słowo "marzenie" zamieniłbym na "dążenie" i jest ono niezmienne od lat – być w tym, co robię, zawsze szczerym i autentycznym. Pracować w zgodzie ze sobą. Cieszyć się procesem i eksploracją nieznanego. Być zawsze ciekawym, co jest za kolejnym zakrętem tej drogi.
JP: Czy masz artystów, których twórczość cię inspiruje?
SEPE: Szanuję twórców pracowitych, których prace są oparte na solidnym rzemiośle i warsztacie, mających jednocześnie odwagę i ciekawość wychodzenia poza swoją strefę komfortu.
JP: Jak sądzisz, co sprawia, że urban art jest tak atrakcyjny dla ogółu społeczeństwa?
SEPE: Myślę, że chodzi o jego różnorodność, bezkompromisowość i zasięg. Urban art skupia w tej chwili wszystkie możliwe nurty sztuk wizualnych. Znajdziemy w nim wszystko: od rzeźby i instalacji, artbustingu i typografii, graffiti przez abstrakcję, op-art, sztukę naiwną czy dojrzałe malarstwo współczesne. Jednocześnie urban art nie akceptuje żadnych granic. Nie pyta o zgodę, poparcie instytucji czy opinię krytyków. Po prostu idzie po swoje i dociera szeroko. Wszędzie tam, gdzie ma dotrzeć.
JP: Tak na koniec, czy jest jakiś sposób, w jaki chciałbyś, aby twoje prace oddziaływały na widza w porównaniu do innych dziedzin artystycznych?
SEPE: Nie mam takich oczekiwań.
W swoich pracach lubię opowiadać historie, ale staram się, aby zakres interpretacji był szeroki, a odbiorca miał przestrzeń do własnych interpretacji. Nie chcę narzucać konkretnych znaczeń ani sugerować ich zbyt bezpośrednio. Unikam dosłowności i moralizatorskiego tonu, wierząc w intuicję i inteligencję odbiorcy, który sam może wejść do tego świata i przeżyć go na swój sposób. Bez względu na to, co moje prace znaczą dla mnie w momencie tworzenia, kiedy opuszczają pracownię, zaczynają żyć własnym życiem.
Na zbliżającej się aukcji Sztuka Współczesna. Urban Art będą mogli Państwo obejrzeć, aż dwie pracy artysty. Serdecznie zapraszamy do udziału w aukcji, a w szczególności do osobistych licytacji we wtorek 29 października o godzinie 19 przy ulicy Pięknej 1A w Warszawie.