Natura kamienia uchwycona w rzeźbach Jakuba Górskiego
Natalia Plewa
Tematem sztuki Jakuba Górskiego są emocje. Wymagający proces twórczy wskazuje natomiast, jak niezwykle ważny jest dla artysty materiał, z którym pracuje. Prowadzi dialog z powstającą rzeźbą, starając się zachować naturalną formę i charakter kamienia. Ekspresyjny, wyjątkowy styl Górskiego oscyluje pomiędzy syntezą a realizmem.
Jakub Górski jest absolwentem Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Dyplom magistra sztuki uzyskał w pracowni rzeźby pod kierownictwem dr hab. Józefa Jerzego Kierskiego. Jego prace cieszą się dużym zainteresowaniem wśród kolekcjonerów. Na zbliżającej się wystawie prac artysty "Bliżej do sztuki: Dialog z materią. Wystawa twórczości Jakuba Górskiego" będzie można podziwiać najnowsze prace artysty. Cykl minimalistycznych twarzy stworzonych w marmurze, onyksie i dolomicie powstał przez miniony rok specjalnie na tę okazję. Aby lepiej poznać proces twórczy tego niezwykle ciekawego artysty zapraszamy do zapoznania się z rozmową:
Natalia Plewa: Kiedy pierwszy raz zachwyciłeś się sztuką i czy wiąże się z tym jakaś historia?
Jakub Górski: Trudno powiedzieć, kiedy to się stało, taką specyficzną wrażliwość miałem od zawsze. Już jako dziecko bardzo lubiłem odwiedzać muzea. Oglądałem dzieła mistrzów zastanawiając się “jak to jest zrobione?". Przynosiłem do domu różne znaleziska, które mi się podobały i robiłem kolekcje. Moja fascynacja sztukami wizualnymi wzrastała wraz z wiekiem.
NP: Na pewno w tych znaleziskach były ciekawe materiały. Czy kiedy zdecydowałeś się na wybór artystycznej drogi, rzeźba była Twoim pierwszym wyborem?
JG: Na początku bardzo pociągało mnie malarstwo. Rzeźba jako dziedzina sztuki była mi zupełnie obca. Dopiero podczas zajęć zaintrygował mnie sam proces powstawania rzeźby. Moje pierwsze prace modelowałem w glinie a następnie odlewałem je z gipsu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że pochłonie mnie praca w kamieniu. Kiedy pierwszy raz miałem do czynienia z bardzo miękkim kamieniem jakim jest wapień, poczułem, że to jest to, co chcę robić. Było to na pierwszym plenerze artystycznym w trakcie trzeciego roku studiów. Wtedy też wybrałem moją specjalizację i była to właśnie rzeźba.
NP: Twoje rzeźby przywodzą mi na myśl neolityczne cykladzkie idole. Czy rzeczywiście czerpiesz z nich inspiracje?
JG: W rzeźbie interesują mnie surowe, minimalistyczne formy. Takie właśnie są idole cykladzkie. Mają w sobie surowość i prostotę, ale także ewidentną elegancję. Ich formy są bardzo oszczędne w środkach, ale jednocześnie posiadają wszystko co jest niezbędne do określenia sylwetki. Czasem w bryle widzimy tylko niewielki zarys nosa czy oczu, ale to w zupełności wystarcza do zdefiniowania całości. Wyjątkowe w idolach jest to, że pomimo tak odległego czasowo pochodzenia, ciągle nas fascynują i odnajdujemy w nich współczesne kanony piękna i kompozycji. Myślę, że neolityczni twórcy kierowali się podobnymi kryteriami jak współcześni. Nie próbuję ich naśladować, ale niewątpliwie są inspiracją, którą można zauważyć w niektórych moich pracach.
NP: Czy podobny wpływ mają na Ciebie również bardziej współcześni artyści?
JG: Główną postacią, która wywarła na mnie bardzo duży wpływ, jest Stanisław Horno Popławski. Ten wielki mistrz rzeźby w kamieniu, stosował metody pracy, które bardzo mnie intrygują. Rzeźbił w surowych bryłach granitu. W owalnych formach kamieni doszukiwał się syntetycznej anatomii twarzy. Traktował materię bardzo surowo i oszczędnie, zarazem jednak przedstawiał to, co najważniejsze. Niektóre z rzeźb traktował bardzo ostro, stosując wyraziste faktury i odbicia, inne częściowo szlifował i nadawał im delikatniejszy charakter. Myślę, że gdybym nie odnalazł twórczości tego artysty moja droga artystyczna mogłaby pójść w całkiem innym kierunku. Innymi artystami, których bardzo cenię jest August Zamoyski czy niedawno zmarły Adam Myjak.
NP: A jakie inspiracje odnajdujesz na co dzień?
JG: Moimi inspiracjami najczęściej są ludzie, których spotykam. Często obserwuję twarze całkiem obcych mi osób i analizuję ich budowę. Myślę kamieniem, upraszczam kształty, dodaję coś od siebie. Poszukuję tego czegoś, co ją zdefiniuje. W taki sposób powstają w moich myślach pierwsze szkice i pomysły, które potem realizuję podczas pracy z kamieniem.
NP: Rzeczywiście w twoich pracach czuć naraz surowość i delikatność. Jak uzyskujesz ten efekt?
JG: Myślę, że głównym czynnikiem, który wpływa na ten efekt jest wpisywanie tylko przemyślanych i wybranych cech w surowy materiał. Staram się podkreślać naturę kamienia poprzez zachowywanie jego naturalnego charakteru i formy. Operuję ostrymi krawędziami, wyznaczam płaszczyzny. Niektóre części szlifuję i poleruję, inne zostawiam surowe. Pracuję z kamieniem do momentu aż jego naturalna forma będzie współgrać z moją ingerencją. Nie chcę by moje działania zniwelowały to co stworzyła natura, zależy mi bardziej na podkreśleniu i zaakcentowaniu naturalnego piękna. Myślę, że surowość kamienia sama w sobie jest już dziełem sztuki, należy je tylko umiejętnie wydobyć, na przykład poprzez kontrast faktur.
NP: Odnoszę wrażenie, że w swoich rzeźbach nie próbujesz okiełznać materiału tylko z nim współpracować.
JG: Dokładnie tak. Nie pracuję z materiałem, który w formie wyjściowej przedstawia równo obcięty bloczek. Surowa bryła jest moim partnerem, który podpowiada mi w jakim kierunku podążać. Prowadzę dialog z powstającą rzeźbą. Czasem muszę rezygnować z niektórych pomysłów ze względu na możliwości powierzchni kamienia, innym razem wykorzystuję właśnie te potencjalne trudności. Ale to właśnie dzięki różnorodności kształtów moje rzeźby nabywają wyjątkowy charakter.
NP: W takim razie wybór bryły kamienia jest kluczową decyzją. Co zazwyczaj za nią stoi?
JG: Kiedy decyduję się na zakup nowych kamieni, wybór nie przychodzi mi łatwo. Wielokrotnie przekładam je, odwracam i oglądam, poszukuję zarysów twarzy, punktów zaczepienia, które wykorzystam podczas obróbki. Znajdując odpowiedni kamień jestem pewien, że wykorzystam go właściwie i zachowam jego naturalne walory. Lubię surowe bryły, praktycznie wcale nie korzystam z równo obciętych bloczków. Obrałem technikę, która pozwala mi działać intuicyjnie i w pełni zanurzyć się w wyobraźni.
NP: Na wystawie będziesz prezentował prace również w marmurze, dolomicie i onyksie. Czym różni się praca w tych surowcach?
JG: Dolomit jest bardzo kruchym materiałem i trzeba być bardzo ostrożnym podczas pracy. Lubię też onyks ze względu na szeroką paletę barw, jednak trudno jest znaleźć odpowiedni materiał. Ogólnie rzecz ujmując, można rzeźbić w każdym kamieniu i uzyskać z nich różne efekty artystyczne. Każdy materiał jest przyjemny i możliwy w obróbce, kiedy pozna się jego właściwości.
NP: Z jakimi materiałami pracuje Ci się jednak najlepiej?
JG: W zasadzie, to nie mam konkretnego ulubionego gatunku kamienia. Jednak gdybym miał wybrać jeden, to pewnie byłby to marmur ze względu na jego jednorodną gradację. Praca w marmurze jest bardziej przewidywalna i rzadziej zdarzają się niemiłe niespodzianki np. niewidoczne wcześniej pęknięcia. Inne kamienie pozwalają jednak na uzyskanie efektów, które są możliwe tylko w tym określonym materiale.
NP: Rzeźbiarstwo to praca, która wymaga mocnego warsztatu rzemieślniczego i odbywa się czasem w trudnych warunkach. Z jakimi wyzwaniami stykasz się na co dzień?
JG: Trzeba przyznać, że rzeźba w kamieniu to trudna i ciężka praca. Oprócz opanowanego warsztatu trzeba umieć sprawnie posługiwać się szlifierkami i dłutami. Cięcie kamienia wiąże się z bardzo dużym zapyleniem, dlatego trzeba posiadać do tego odpowiednie miejsce z systemem dobrej wentylacji powietrza. Podczas pracy stosuje się maski przeciwpyłowe, okulary ochronne i nauszniki, ponieważ podczas cięcia wytwarza się bardzo głośny, specyficzny hałas. Najcięższym wyzwaniem jest pylenie kamienia, pył dostaje się praktycznie wszędzie gdzie jest to możliwe. Trzeba naprawdę lubić to co się robi, bo w innym przypadku warunki będą nie do przejścia.
NP: Hałas i kurz to rzeczywiście niesprzyjające środowisko pracy. Jak wygląda Twój proces twórczy? Czy skupiasz się nad pracą nad jednym obiektem, czy tworzysz rzeźby równolegle?
JG: Proces twórczy rozpoczynam zawsze od obserwacji naturalnych kształtów kamienia i jego potencjalnych możliwości. Kiedy jestem już pewien, jak ustawić formę i od którego fragmentu zacząć odcinam podstawę, a następnie nanoszę rysunek. Zawsze staram się usunąć jak najmniej materiału z pierwotnych form tak, aby zachować ich oryginalny charakter. Często pracuję nad kilkoma obiektami naraz. Zajmuję się jedną rzeźbą do momentu kiedy jest już prawie gotowa, ale brakuje w niej tego czegoś, co sprawi, że uznam ją za skończoną. Wtedy zaczynam kolejną by za jakiś czas powrócić do poprzednich ze świeżym spojrzeniem i nowymi pomysłami.
NP: Czy kiedy zaczynasz pracę nad rzeźbą widzisz jej pełen obraz, czy raczej pewne emocje lub charakter?
JG: Zawsze pracuję intuicyjnie, nie korzystam z modelu czy szkicu koncepcyjnego. Staram się jednak trzymać pierwszego pomysłu, który przychodzi mi do głowy podczas obserwacji jeszcze nieobrobionej, surowej bryły. Bardzo lubię ten rodzaj pracy, ponieważ wyzwala wyobraźnię i pozwala na pełną swobodę działania.
NP: To niezwykle kreatywne podejście do pracy. Zastanawiam się, co oznaczają dla Ciebie przedstawiane twarze? Czy niosą ze sobą jakieś historie?
JG: Moje twarze są głównie zapisem towarzyszących mi emocji i nastrojów. Każda z nich wraz z procesem powstawania staje się mi coraz bliższa. To jest trochę tak, jak z nową znajomością. Z czasem zauważamy coraz więcej. Zależy mi by moje prace niosły ze sobą ładunek emocjonalny i prowokowały również odbiorcę do bliższej konfrontacji, dzięki której odnajdzie odpowiednią dla siebie interpretację i treść.
NP: Czy zdradzisz nam jak dobierasz tytuły do prac?
JG: Z nazwami bywa bardzo różnie. Niektóre z moich rzeźb tytułuję jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Wpływa na to naturalna forma kamienia lub barwa, która od razu podpowiada mi nazwę. Tak było na przykład z pracą "Poranna zorza". Bywa też, że zaczynam pracę z bezimienną bryłą, a w trakcie pracy tytuł sam się nasuwa i najczęściej zostaje już do końca. Zdarza się też, że rzeźby dostają swoją nazwę dopiero po ukończonej pracy, kiedy figura jest już gotowa do prezentacji. Generalnie tytuły są moimi swobodnymi skojarzeniami powstającej pracy z jakąś cechą, miejscem lub postacią. Lubię bawić się tytułami i mam nadzieje, że odbiorca również spróbuje odczytać je po swojemu.
NP: Pracujesz i mieszkasz w pięknym regionie. Jak wpływa na Twoją twórczość krajobraz Podkarpacia?
JG: Tak, Podkarpacie jest pięknym regionem, obfitującym w unikatowe zabytki. Jeśli chodzi o rzeźbę to możemy pochwalić się wyjątkową szkołą lwowskiego rokoka, która zdobi wiele tutejszych kościołów. Mój region to również piękna przyroda pogórza przemyskiego i niedalekich Bieszczadów. W wolnym czasie lubię wybrać się na wycieczkę rowerową po okolicznych lasach i trasach rowerowych czerpiąc przyjemność z pięknych widoków. Natura jest dla mnie czymś doskonałym, szczególnie, gdy można dotknąć ją w nienaruszonej formie, a taką w moich okolicach mamy. Życie płynie tu wolniej i na pewno mniej dynamicznie niż w innych regionach, ale dla mnie to jest właśnie atutem. Myślę, że te wszystkie walory ukształtowały moją wrażliwość i bardzo wpływają na moją twórczość.
NP: Bardzo zachęcający pomysł na podróż podczas nadchodzących wakacji. Na zakończenie chciałabym zapytać, jaką rolę odgrywa dla Ciebie tworzenie?
JG: Twórczość jest dla mnie bardzo ważna. To mój sposób na życie. Jest to praca, zabawa i pasja w jednym. Pozwala mi wyrazić siebie, dać ujście emocjom i zdefiniować mój stosunek do sztuki. Tworzenie to proces, którego nie da się jednoznacznie nazwać. Ma niezwykle szeroki zakres i można go ujmować w wielu rozmaitych kategoriach. Każdy rozumie go w nieco inny sposób. Jedni pojmują to jako zwykły wyraz umiejętności artysty, bez dostrzegania głębszego sensu poza estetycznymi i wizualnymi atutami. Inni z kolei będą w stanie nawet w najbardziej abstrakcyjnym dziele doszukiwać się głębi, historii i interpretować je na wiele sposobów. Właściwie to odbiór sztuki jest w dużej mierze zależny od osobowości, nastroju, czy też indywidualnych zainteresowań. Co jakiś czas mam okazję prezentacji swoich rzeźb na wystawach, co jest miłym zwieńczeniem mojej pracy. Takie okazje traktuję jak święto i chętnie spotykam się z opinią innych.
Mamy przyjemność zaprosić Państwa na kolejną odsłonę trwającego od trzech lat cyklu "Bliżej do sztuki". Podczas lipcowej wystawy "Dialog z materią" będzie można zapoznać się z pełną subtelności i siły twórczością Jakuba Górskiego. Wernisaż wraz z oprowadzaniem autorskim odbędzie się w środę 9 lipca o godzinie 18:00. Wystawa będzie dostępna do 24 lipca - zapraszamy do naszej siedziby przy ul. Pięknej 1A w Warszawie.