Natura i miasto – wędrówka po twórczości Damiana Lisiewskiego
Gdyby szukać twórczości, która łączy ze sobą przyrodę i charakter miasta, to nie sposób nie wspomnieć o Damianie Lisiewskim. Artysta prezentujący pracę na Aukcjach Młodej Sztuki zwraca uwagę na otoczenie, znane wszystkim miejsca spacerów, dzieciństwa i nostalgii. Przy wykorzystaniu owej tematyki łączy dwie przestrzenie: natury i miasta, pokazując, jak mogą one ze sobą współgrać.
Damian Lisiewski ukończył grafikę na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, gdzie uzyskał dyplom z ilustracji pod kierunkiem dr Anny Machwic. W porównaniu z grafiką malarstwo pozwala artyście na eksperymentowanie z fakturą obrazu, użycie pędzla i szpachli. Artysta w ten sposób dynamizuje przedstawienia i nadaje kompozycjom wielowymiarowość.
Jagienka Parteka: Skąd wzięło się w Twoich pracach zainteresowanie parkami miejskimi, w szczególności Warszawą? Czy stoi za tym jakaś historia?
Damian Lisiewski: Od zawsze interesowała mnie przyroda. Jeszcze zanim zająłem się designem i sztuką, planowałem zostać weterynarzem. Gdy już dorastałem jako artysta i przyglądałem się polskiej sztuce nowoczesnej, zawsze wydawała mi się dosyć "północna" i indywidualistyczna. Parki, zieleńce to miejsca, gdzie krzyżują się obiekty moich zainteresowań i mogą pokazać coś trochę innego, bardziej kolektywistycznego, nasyconego, pozostającego w kontakcie z naturą. Moje obrazy to taki wewnętrzny przekaz, że możliwe jest żyć w harmonii jako społeczeństwo i tworzyć przestrzeń dla przyrody w architekturze miejskiej.
JP: Co jest dla Ciebie źródłem inspiracji?
DL: Gdybym odpowiedział, że natura, to byłaby to jednocześnie właściwa i całkiem banalna odpowiedź. Gdy patrzę w przeszłość, mogę powiedzieć, że zawsze chciałem stworzyć swój unikatowy styl malarski i ta myśl inspirowała mnie do poszukiwań. Kiedy oglądam prace innych artystów w galeriach, muzeach zawsze skrupulatnie przyglądam się temu, w jaki sposób autor rozprowadza farbę po płótnie lub innym materiale. Staram się uczyć, a następnie przenosić obserwacje na grunt swojego malarstwa. Przyglądam się też swojemu otoczeniu, temu, jak przyroda komponuje się z miastem, jak te dwie przestrzenie się wzajemnie wypełniają.
JP: Czy uważasz, że faktura i wielowymiarowość są częścią Twojego języka malarskiego? Czy mógłbyś nam zdradzić, jak kształtujesz te elementy?
DL: Oczywiście, faktura i wielowymiarowość są bardzo istotne w mojej twórczości. Żyjemy w coraz bardziej cyfrowej przestrzeni, gdzie wiele wizualnych elementów jest po prostu płaskich, często wyświetlanych lub drukowanych. Faktura ma nadać mojej pracy przestrzenności, niedoskonałości, w pewien sposób realizmu, odmiennego od tego, co zazwyczaj widzimy na swoich ekranach. Kiedy nakładam farbę różnymi technikami, zaczyna ona żyć własnym życiem – staje się wielowymiarowa. Wtedy staram się nadać jej rytm, by wszystkie elementy mogły współbrzmieć w harmonii. Gdy to się uda, obraz emanuje hipnotyzującym urokiem.
JP: Twoje prace ukazują rozpoznawalne miejsca, dużo uwagi poświęcasz detalom architektury oraz przyrody. Postaci natomiast przedstawiasz w sposób bardziej abstrakcyjny, pozbawiony indywidualnych cech, często z użyciem impastu. Co skłoniło Cię do wyboru takiego rozwiązania?
DL: Jak zauważyłaś, postacie w moich pracach często tworzą most między dopracowanymi elementami miejskimi a abstrakcyjnymi. To część, która spaja detal i abstrakcję. Moje obrazy często bazują bardziej na wrażeniu niż dopracowanej formie, dlatego pozwalam sobie, aby postacie lub niektóre inne elementy były bardziej prymitywne. Czasami mówię, że moje obrazy są eklektyczne a każda praca to szukanie balansu między różnymi jej elementami.
JP: Skąd wiadomo, że dany pomysł na pracę jest tym właściwym?
DL: Obecnie koncentruję się na warszawskich parkach – to pewnego rodzaju moja nisza, również dlatego, że mieszkam w Warszawie i często je odwiedzam. Są po prostu blisko mnie. W przyszłości chciałbym poszerzyć zakres pomysłów na teren całej Polski i wydać trochę więcej indywidualnych prac o moim życiu. Ważne, aby w swojej twórczości odnaleźć pewien język malarski i skomunikować go z widzem. Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, czy dany pomysł jest tym właściwym. Myślę, że celem każdego artysty jest odnalezienie swojego artystycznego języka i skomunikowanie go z innymi, wtedy każda praca wydaje się najwłaściwsza.
JP: Gdybyś miał możliwość stworzenia obrazu we współpracy, z kim chciałbyś taką pracę zrealizować i dlaczego?
DL: Zawsze fascynowało mnie malarstwo Natalii Bażowskiej, to jak operuje śladem w swoim malarstwie i tworzy przestrzeń w pracach. W twórczości też staram się wykorzystywać ślad pędzla i myślę, że byłaby tu przestrzeń do stworzenia czegoś fajnego. Poza tym jak ja pochodzi ze Śląska i manewruje wokół przyrodniczych tematów, w tym wypadku wybór staje się jeszcze bardziej oczywisty. Przy okazji chciałbym serdecznie pozdrowić artystkę – być może ktoś przekaże jej ten wywiad.
JP: Czy zdarza Ci się wracać myślami do starszych prac, zastanawiając się nad tym, co powinno zostać zrobione lub w jaki sposób może to zainspirować twoje nowe obrazy?
DL: Patrząc na starsze prace, często myślę o tym, jak bardzo nie miałem pokory do tego, czym się zajmuję. Ostatnie lata dużo mnie nauczyły, zwłaszcza względem malarstwa i tworzenia kompromisów w swojej głowie. Staram się za bardzo nie analizować pojedynczych prac, bardziej myślę o tym, jak zmienia się cała moja twórczość. Oczywiście jest kilka motywów, które będę chciał odświeżyć, jak np. Pieski w Królikarni.
JP: Jak podchodzisz do niedoskonałości w swojej twórczości? Czy uważasz, że jest to nieunikniony element pracy artystycznej czy może perfekcjonizm utrudnia ten proces?
DL: Myślę, że niedoskonałości to naturalna część procesu artystycznego. Trzeba je w pewnym stopniu zaakceptować, może to mieć wymiar psychologiczny dla artysty. Oczywiście staram się zawsze utrzymać pracę na jak najwyższym poziomie, aczkolwiek zdarza mi się zawerniksować ślad po ołówku czy coś rozmazać. Takie niedoskonałości powodują, że sztuka jest realna, ludzka, jest po prostu sztuką i to akceptuję.
Najnowszą pracę Damiana Lisiewskiego "Wawelskie Poezje" będą mogli Państwo obejrzeć w naszej siedzibie przy ul. Pięknej 1A w Warszawie. Serdecznie zapraszamy do udziału w aukcji, a w szczególności do osobistych licytacji 29 października o godzinie 19.