Między książkami, malarstwem a macierzyństwem – świat Katarzyny Orońskiej

Meet the Artist

Między książkami, malarstwem a macierzyństwem – świat Katarzyny Orońskiej

Zuzanna Wielgo

 

 

Katarzyna Orońska to malarka, której twórczość łączy osobiste doświadczenia, emocje i symbolikę, tworząc obrazy pełne głębi i refleksji. Charakterystycznym motywem w jej pracach są postaci balansujące na stosach książek, które zyskały uznanie wśród kolekcjonerów i miłośników sztuki. W ramach najnowszej wystawy "Bliżej do sztuki: Myśli niedokończone" artystka prezentuje prace, w których łączy inspiracje literaturą, filozofią oraz codziennym życiem, w tym wpływ macierzyństwa na twórczość artystyczną. Zapraszamy do bliższego poznania Katarzyny Orońskiej i jej wyjątkowego świata malarskiego, gdzie każdy obraz opowiada osobistą historię.

Katarzyna Orońska, zdjęcie dzięki uprzejmości artystki

 

Zuzanna Wielgo: Co znaczy dla Ciebie być artystką dziś? Jak postrzegasz swoją rolę i miejsce w świecie sztuki?


Katarzyna Orońska: Słowo "artysta" jest dość pojemne, raczej myślę o sobie jako o malarce. Przez długi czas zastanawiałam się nad tym, kim jest artysta i czym jest sztuka, odnosząc to nie do własnej twórczości, lecz do tego, co oglądam, słucham i czytam. Studiując filozofię, napisałam pracę na temat dialektyki sztuki. Od dziecka fascynowało mnie malarstwo. Próbowałam sobie wyobrazić jacy byli artyści. Dla mnie malarz to wrażliwy obserwator, który znajduje własny język – abstrakcję, figurację, historię lub czystą energię. Malarstwo może leczyć, edukować, poruszać, odsłaniać prawdę i piękno w prostocie. Myślę, że ciągle poszukuję i mój język jeszcze nie jest do końca ukształtowany. W malarstwie szukałam ukojenia. Linie książek działały jak mantra. Ktoś kiedyś powiedział, że moje prace mają "leczniczą moc" – rozbawiło mnie to i pomyślałam: "Byle nie odwrotnie". Ostatnio, dzięki pewnej młodej damie, mam ochotę wyjść ze strefy komfortu i czerpać z zewnątrz pełnymi garściami.

 

ZW: W Twojej twórczości bardzo ważne są postaci i symbolika, które niosą osobiste znaczenia. Wspomniałaś, że inspiracje rodzą się z uważnej obserwacji świata i własnych emocji - czy mogłabyś opowiedzieć, jak te inspiracje przekładają się na konkretne motywy w obrazach?


KO: Większość postaci i symboli wynika z mojego życia, rzeczywistości w której się obracam, którą w danym momencie analizuję. Ludzie i zdarzenia podszeptują mi swoje historie. Kiedyś wystarczyło jedno zdanie usłyszane przypadkiem albo gest kogoś bliskiego, by pojawił się pomysł - rysowałam każdą chwilę, każdą emocję, często spontanicznie, bez zastanowienia, bardzo intuicyjnie. W duszy grało mi tysiące rzeczy. Wypluwałam z siebie wszystko na papier, płótno, czy szyjąc sobie sukienkę. Zasmarowywałam setki kartek i podobrazi. Teraz więcej analizuję - staram się  przekształcić obrazy i uczucia w prosty, ale czytelny motyw, który niesie więcej niż jedno znaczenie.
 

Katarzyna Orońska, "Dobra noc"

 

ZW:  Motyw postaci balansujących na bajkowych stosach książek jest niezwykle sugestywny i poetycki. Jak i kiedy zrodził się ten pomysł? Czy wiąże się z jakimś osobistym doświadczeniem lub przemyśleniem?


KO: Wstyd się przyznać, ale kiedy byłam bardzo młoda, obrazy po prostu ze mnie "wyskakiwały" – malowałam intuicyjnie, bez zastanowienia, jakby to była część mojej fizjologii. Kiedyś kolekcjoner zapytał mnie "Skąd te książki?", co skłoniło mnie do refleksji. Początkowo w moich pracach pojawiały się biblioteki, osoby czytające, potem stosy książek – to wiązało się z trudnym okresem mojego życia, w którym uciekałam do świata opowieści, kojarzącego mi się ze szczęściem i spokojem. Już w szkole spędzałam dużo czasu w bibliotece, lubiłam ciszę i spokój, a bibliotekarki były dla mnie bardzo miłe. Nawyk ten pozostał też podczas moich podróży i pobytów za granicą – biblioteki były dla mnie azylem. Czas emigracji był ciekawy, ale trudny, tęskniłam za rodziną i bliskimi. Po powrocie czułam, że czegoś mi brak, zaczęłam się wycofywać i unikać tłumów, które kiedyś lubiłam malować. Na obrazach pojawiły się postaci wśród książek, a potem stosy wystrzeliły w górę. To były momenty skupienia, poszukiwania harmonii, terapia i medytacja. Dopiero moja córka, otwarta na świat, zaczęła mnie na nowo wyciągać do ludzi.

 

ZW: Wspomniałaś, że biblioteki i książki były dla Ciebie azylem, a postaci na stosach książek pojawiły się jako wyraz tego doświadczenia. Chciałabym zapytać, co dokładnie książki dla Ciebie znaczą – czy mają jakieś szczególne, symboliczne znaczenie?


KO: Dla mnie książki to przede wszystkim wspomnienie bezpiecznej przestrzeni, do której można wracać. Symbolizują też rozwój – wewnętrzny, emocjonalny, intelektualny – ale bez patosu. W moich obrazach są czymś pomiędzy fundamentem, a schodami do innego świata. Te "stosy" to  coś w rodzaju bazy, na której stoją nasze marzenia, wspomnienia, tożsamość. Chciałam pokazać, jak blisko jesteśmy świata wyobraźni, kiedy mamy dostęp do opowieści, których zresztą częścią jesteśmy.

 

ZW: Czy wśród tych książek jest jedna, która szczególnie zapadła Pani w pamięć i miała wpływ na wyobraźnię lub twórczość?


KO: Jedną z pierwszych był "Mały Książę" – wiem, że to może brzmieć banalnie, ale ta książka była dla mnie pierwszym spotkaniem z opowieścią, która mówiła o rzeczach trudnych w prosty sposób. Duże wrażenie zrobiły na mnie też: "Życie przed sobą" Émile Ajar, "Kawka nad morzem" Haruki Murakami, "Moje drzewko pomarańczowe" José Mauro de Vasconcelos, "Buszujący w zbożu" J.D. Salinger. Lubię także książki z zakresu filozofii - prace Władysława Stróżewskiego, Romana Ingardena, Nicolai Hartmanna. Uwielbiam cytaty Einsteina. Bardzo lubię czytać biografie. Fascynuje mnie postać Marii Skłodowskiej-Curie. W tych stosach kryją się też wykłady profesora Meissnera, Dragana...
 

Katarzyna Orońska, "Mama Niespokojna"

 

ZW: W Twojej twórczości widać wiele osobistych refleksji i emocji, które często przenikają się w obrazach. Na wystawie są też dwie prace: "Mama Zaniepokojona" oraz "Mama Spokojna". Czy można je odczytywać jako formę autoportretu lub osobistej opowieści?


KO: Zdecydowanie tak. To dwie wersje tego, jak się czuję jako mama – raz przeciążona, zmartwiona i zbuntowana, raz spokojna i uważna. Obie są równie prawdziwe. Malowanie tych prac było dla mnie sposobem na nazwanie emocji, które nie zawsze da się ubrać w słowa. 

 

ZW: Czy któraś z prac prezentowanych na wystawie, jest Ci szczególnie bliska?


KO: Dwie prace są dla mnie bardzo ważne. Jedna przypomina mi o wielkiej radości i jest związana z nadejściem czegoś pięknego. Drugi obraz, który powstał po trudniejszym czasie w moim życiu - nie jest bardzo ekspresyjny, nosi w sobie dużo ciszy. Lubię do niego wracać, bo przypomina mi, że malowanie to dla mnie także forma porządkowania emocji. Nie nazywam go "ulubionym", ale to obraz, który niesie najwięcej mnie, choć tych znaczeń mogą się domyślić tylko niektórzy. Tytuły pozwolę sobie zachować dla siebie.

 

ZW: W Twoich pracach wyraźnie obecna jest dziecięca, bajkowa estetyka. Czy wyobraźnia i świat dzieci miały wpływ na jej kształtowanie?


KO: Estetyka czasem jest odrealniona, ale nie wiem czy zawsze bajkowa. Bardzo duża część obrazów powstała jeszcze przed narodzinami mojej córki, więc to raczej "wewnętrzne dziecko we mnie" mogło mieć na to wpływ. Muszę jednak przyznać, że moja córka ma  coraz większy wpływ na moją twórczość. Często pod względem formalnym - jestem zachwycona jej dziecięcym gestem. Patrząc jak maluje zaczynam rozumieć Picassa i jego fascynację bazgrołami dzieci. Próbowałam naśladować "bazgroty" dzieci, właśnie w serii "Mama.. ", miały symbolizować chaos, który wiąże się z zamiarem pogodzenia pracy artystycznej, macierzyństwa oraz innych codziennych zmagań i trudności. Myślę, że moja pięcioletnia córka może mieć  wpływ na prace pod względem estetyki, ale i tematyki.  

 

ZW: Z tego co wiem lubisz ilustrować bajki. Co jest dla Ciebie najciekawsze w tej formie? Czy jest to może rodzaj powrotu do dziecięcej wyobraźni?


KO: Ilustrowanie bajek to dla mnie zabawa formą i szansa na pracę mniej kontrolowaną – pozwalam sobie wtedy na więcej luzu. To też przestrzeń, w której nie trzeba się tłumaczyć – wszystko jest możliwe, byleby nie ogłupiać dzieci. I tak, to zdecydowanie forma powrotu do dzieciństwa. Chciałabym kiedyś stworzyć i wydać własną bajkę.
 

Katarzyna Orońska, "Leniens"

 

ZW: Czy kiedykolwiek eksperymentowałaś z innymi formami ekspresji artystycznej? Jeśli tak, to co sprawiło, że ostatecznie skupiłaś się właśnie na malarstwie?


KO: Nadal lubię rysować. jeśli mam chwilę to próbuję ceramiki. Na studiach uwielbiałam rzeźbę. Kocham rysować projekty ciuchów, butów. Ogólnie to wszystkie formy ekspresji artystycznej mnie pociągają, cieszą. Nawet rysowanie kredą po asfalcie. Próbowałam grafiki komputerowej, kolaży, fotografii, ale za każdym razem wracałam do malarstwa. Po prostu to medium daje mi najwięcej swobody – mogę w nim pracować szybko, warstwowo, emocjonalnie. Czuję, że to mój naturalny język, uwielbiam mieszać kolory.

 

ZW: Czy poza malarstwem masz inne pasje, które wpływają na Twoją twórczość?


KO: Uwielbiam podróżować i obserwować ludzi – niekoniecznie zwiedzać, raczej po prostu być w jakimś miejscu. Zapisuję w głowie sceny, fragmenty dialogów. One później pojawiają się w moich obrazach, nawet jeśli tylko jako gest albo nastrój. Wielką przyjemność sprawia mi prowadzenie samochodu, czytanie, słuchanie audiobooków. Ważna jest dla mnie muzyka. Uwielbiam gapić się na sztukę. Zwiedzam ogrody botaniczne.

 

ZW: Twoje dotychczasowe prace skupiały się na przedstawieniu postaci, tymczasem jeden z najnowszych obrazów to wyraźny zwrot ku pejzażowi – i to w formie bardziej abstrakcyjnej. Czy możemy traktować ten obraz jako zapowiedź nowego cyklu, nowego kierunku poszukiwań artystycznych?


KO: Zaczęłam malować trochę inaczej, bardziej otwierając się na przestrzeń, tło, świat poza postacią. Nie wiem, czy to początek nowego cyklu, ale na pewno coś, co mnie teraz ciekawi i odświeża. Nie widzę mojego malarstwa tylko w formie abstrakcyjnej, ale takowa mogłaby stanowić jakiegoś rodzaju dopełnienie.

 

Zapraszamy na kolejną odsłonę cyklu "Bliżej do sztuki", w ramach którego powstałą wystawa "Myśli niedokończone", prezentująca twórczość Katarzyny Orońskiej. Ekspozycja będzie dostępna od 13 sierpnia w naszej siedzibie przy ul. Pięknej 1A w Warszawie. 19 sierpnia o godz. 18:00 odbędzie się natomiast spotkanie z artystką połączone z oprowadzaniem autorskim. Wystawę będzie można oglądać do 28 sierpnia – serdecznie zapraszamy!