„Małpa w kąpieli i inne opowiadania.” Rozmowa z Adelajdą Kot o jej twórczości i nadchodzącej wystawie w DESA Unicum.

Meet the Artist

„Małpa w kąpieli i inne opowiadania.” Rozmowa z Adelajdą Kot o jej twórczości i nadchodzącej wystawie w DESA Unicum.

Alicja Majewska

 

Adelajda Kot tworzy świat, w którym natura przeplata się z baśnią, a precyzja obserwacji idzie w parze z subtelnym absurdem i ironią. Jej obrazy - pełne zwierząt, roślin i symbolicznych motywów - przypominają literacki zbiór opowiadań, w którym każda scena otwiera osobną historię, a jednocześnie tworzy spójną całość. Z okazji wystawy "Bliżej do sztuki: Małpa w kąpieli i inne opowiadania" miałam przyjemność porozmawiać z artystką o malarstwie, inspiracjach, matematyce i synestezji - oraz o tym, dlaczego "Perła" stała się dla niej artystycznym przełomem. Serdecznie zapraszam do odkrycia baśniowego świata Adelajdy Kot. 

 

Alicja Majewska: Jak narodziła się Twoja tożsamość jako artystki?


Adelajda Kot: Malarstwo towarzyszyło mi od zawsze jako jedna z ulubionych form spędzania wolnego czasu. Nie postrzegałam siebie natomiast jako "artystki". To się zmieniło dopiero w czasie pandemii koronawirusa, na wiosnę 2020 roku. Postanowiłam wtedy zacząć malować zawodowo. Początkowo miałam obawy, czy uda mi się utrzymać z malarstwa, ale okazały się one nieuzasadnione. Wcześniej przez wiele lat pracowałam w jeździectwie i hodowli koni, które były i nadal są moją pasją.

 

AM:  Jak wygląda Twój proces twórczy – czy malujesz jeden obraz od początku do
końca, czy raczej kilka jednocześnie?

 

AK: Zawsze maluję kilka obrazów jednocześnie, zwłaszcza gdy są to prace olejne, które wymagają schnięcia poszczególnych warstw farby. Jest to dla mnie sposób na urozmaicenie procesu twórczego - im więcej obrazów, tym praca staje się ciekawsza. Nie lubię zbyt długo pracować przy jednym obrazie, bo wtedy zaczyna mnie to nużyć.

 

AM: Co Cię najbardziej inspiruje w naturze i świecie zwierząt?


AK: Inspiruje mnie ich piękno oraz ogromna różnorodność form, których sama nigdy nie potrafiłabym wymyślić. Rośliny i zwierzęta działają na mnie uspokajająco. Lubię zwierzęta, ale to nie tylko dlatego tak często je maluję. Fascynuje mnie ich sierść, linie tworzące włosy oraz światło, które się od nich odbija. Z niemal obsesyjną uwagą obserwuję mnogość linii, które tworzą całościowy obraz. Moimi ulubionymi elementami do malowania są włosy, sierść zwierząt i pióra. Mam też słabość do roślin o wyraźnej strukturze morfologicznej złożonej z długich linii, takich jak trawy, skrzypy czy kwiaty o smukłych łodygach.
 

Adelajda Kot

AM: Jakie znaczenie mają dla Ciebie rośliny i zwierzęta ukazane na płótnach - czy są alegorią, metaforą, czy po prostu elementem estetycznym?


AK: Każde z tych aspektów jest dla mnie ważne, zwłaszcza że nie lubię generalizować - świat nie jest czarno-biały, wszystko się przenika i może mieć różne, współistniejące znaczenia. Tak więc świat natury, roślin i zwierząt może być jednocześnie alegorią i metaforą, a przy tym estetycznym, kojącym dla oka elementem, który wywołuje pozytywne uczucia. Jestem estetką - nie znoszę brzydoty.

 

AM: Z wielką pieczołowitością oddajesz różne gatunki zwierząt i roślin. Skąd pomysł na połączenie wątków baśniowych i kronikarskich w Twoich pracach?


AK:  Muszę przyznać, że ta dbałość u detale wynika z mojej pedanterii, którą akurat uważam za swoją wadę. Od zawsze fascynowały mnie baśnie: Andersena, Perraulta, Braci Grimm. Jedną z moich ulubionych jest "Sinobrody" autorstwa Charlesa Perraulta. W baśniach często główne role przypisywane są zwierzętom - podobnie bywa na moich obrazach.

 

AM: Czy motywy zwierzęce wybierasz z książek biologicznych, czy własnych obserwacji?


AK:  Wybieram je zarówno na podstawie własnych obserwacji, jak i z książek biologicznych - jedno nie wyklucza drugiego. Często kupuję używane atlasy i publikacje przyrodnicze w antykwariatach. Dość regularnie maluję też małpy - po prostu mnie śmieszą, są zabawne. Sięgam również po owady, bo są niezwykle ciekawe, a do tego często mają bardzo intensywne, wyraziste barwy. Szczególnie lubię czerwone owady - mam słabość do czerwieni.

 

AM: W jaki sposób wpłynął na Twoją twórczość John James Audubon?


AK: To jeden z moich ulubionych artystów. John James Audubon to był nie tylko malarzem, ale również ornitologiem, a ja mam szczególną słabość do ptaków. Moją ulubioną jego pracą jest obraz zatytułowany "Pink Flamingo". Uważam go za doskonały. Śmieszy mnie ukazany na obrazie flaming - ma tak wydłużony tułów, że mimo iż jest flamingiem, budzi we mnie skojarzenie z poczwarką. Doceniam też, jak pięknie Audubon łączył ptaki malowane na pierwszym planie z rozległymi krajobrazami w tle, tworząc harmonijną całość.

 

AM: W Twoim malarstwie pojawiają się elementy nieprzystające do współczesnych realiów, takie jak przenośne lusterka czy medaliony. W dawnym duchu utrzymane są także fragmenty wystroju i architektura. Czy Twoje obrazy osadzone są w konkretnym czasie i przestrzeni?


AK: Te motywy pozwalają mi w uporządkowany sposób tworzyć obrazy w obrazie. Mam wrażenie, że moje prace nie są osadzone w konkretnym czasie ani miejscu – są raczej uniwersalne, zawieszone poza określoną rzeczywistością
 

AM:  Studiowałaś matematykę na Wydziale MIM Uniwersytetu Warszawskiego – to intrygujący wątek w kontekście Twojej twórczości i osobowości artystycznej. W jaki sposób to doświadczenie wpłynęło na Twoje myślenie o sztuce, przedstawianie świata i postrzeganie rzeczywistości?


AK: Do dziś mam słabość do matematyki - to fascynująca dziedzina nauki. Zapisy równań matematycznych są dla mnie interesujące nie tylko pod względem treści, ale i wizualnie - traktuję je jak kompozycje graficzne. Uważam, że liczby i znaki matematyczne potrafią być po prostu piękne. Jestem synestetyczką - widzę litery i liczby w kolorach. To wpływa na moje postrzeganie słów: jedne podobają mi się bardziej, inne mniej, w zależności od tego, jaką barwę tworzą w mojej głowie. To trochę jak mieszanie farb - każde słowo ma swój unikalny kolorystyczny układ. Moją ulubioną literą jest "E" - ma dla mnie odcień niebieskiego. Lubię też literę "A", która zawsze jest intensywnie czerwona. Wydaje mi się, że mam ścisły, matematyczny umysł. Choć nie wyobrażam sobie życia bez literatury i poezji, to w sferze humanistycznej jestem raczej słaba. Lubię czytać piękne zdania, ale nie potrafię sama ładnie pisać. Ostatnio w przerwach od malowania ćwiczę układanie kostki Rubika 3x3. Mój rekord to 2 minuty i 7 sekund - nic szczególnego, ale sprawia mi to dużo radości. Jest w tym coś i przyjemnego, i zabawnego.

 

AM: Jaką rolę odgrywa dla Ciebie symbolika na obrazach?


AK: Symbolika ma dla mnie ogromne znaczenie, ponieważ pozwala na wielowymiarową interpretację obrazu. Nie przepadam za jednoznacznością. Kiedy tworzę motyw, staram się, by elementy obecne na obrazie niosły w sobie pewną zagadkę - coś, co zostawia przestrzeń dla wyobraźni i otwiera na różne odczytania.

 

AM: Jeden z obrazów na wystawie nosi tytuł "Perła". Możesz rozwinąć ten wątek?


AK: Sama perła jako wytwór małży nie jest dla mnie niczym szczególnym - poza tym, że kojarzy mi się z Sindbadem Żeglarzem. Natomiast wyraz "perła" uważam za wyjątkowo ładny. Ma dla mnie kolor jasno-kremowo-żółty, który bardzo lubię. Początkowo ten obraz miał nosić tytuł "Mątwa" - uważam, że to niesamowite słowo! Niestety, na obrazie nie ma mątwy, tylko kałamarnica, a "kałamarnica" to już zupełnie inny przypadek - wyraz szaro-czerwony, nieciekawy i zwyczajnie brzydki. Rozważałam też tytuł "Muszla", ale po przeczytaniu "Lolity" Nabokova, muszle już na zawsze będą mi się kojarzyć z jego dziełem, a akurat tego obrazu nie chciałam z "Lolitą" wiązać. I wtedy pomyślałam: to musi być "Perła".

 

AM: Ciekawi mnie skąd bierzesz inspiracje do baśniowych motywów swoich płócien, jak dokonujesz selekcji tego co chcesz pokazać? Niektóre obrazy na wystawie są bardziej humorystyczne, inne zdecydowanie mroczniejsze i tajemnicze.

 

AK: Inspirację czerpię z baśni i bajek, legend, filmów, opowieści - ze wszystkiego, co mnie otacza i co wizualnie mnie porusza. Nie lubię się szufladkować. Nie widzę powodu, by tworzyć wyłącznie obrazy zabawne albo wyłącznie mroczne. Przecież wszystko może się ze sobą przeplatać. Najbardziej cenię właśnie te nieoczywiste połączenia - piękna z drapieżnością, urody z niepokojem.

AM: Czy wystawa zmieniła Twoje spojrzenie na własne prace - w kontekście zestawienia ich razem?


AK: Myślę, że tak. Wystawa uświadomiła mi, jak bardzo ten proces ciągle się rozwija - i że przede mną jeszcze wiele do odkrycia. Nieczęsto oglądam własne obrazy z dystansem, bo zawsze widzę w nich przestrzeń do poprawek, do dalszej pracy. To bywa męczące, ale też motywujące. Mam bardzo krytyczne podejście do tego co robię, ale wierzę, że malarstwo to coś, czego można się nieustannie uczyć. Sporo już wiem, ale najbardziej ekscytuje mnie to, ile jeszcze mogę się nauczyć i jak wiele wciąż przede mną.

 

AM: Która praca na wystawie jest dla Ciebie szczególnie ważna i dlaczego?


AK: Najważniejszym obrazem na wystawie jest dla mnie "Perła". To pierwszy raz, kiedy w swojej twórczości sięgnęłam po motyw domu - element architektury, którego wcześniej nigdy nie malowałam. Miałam spore obawy, czy sobie z tym poradzę, czy obraz w ogóle się uda. Chciałam, żeby ten dom wyglądał jak żywa istota, coś w rodzaju organizmu, który ukrywa w sobie jakąś tajemnicę. Teraz, z perspektywy czasu, jestem z tego obrazu bardzo zadowolona. "Perła" otwiera nowy cykl moich prac, poświęcony właśnie "żywym domom" - i dlatego ma dla mnie szczególne znaczenie.


AM: Co chciałabyś, aby widz wyniósł z tej wystawy? Jakie emocje lub refleksje?


AK: W pierwszym odruchu mogę powiedzieć, że maluję przede wszystkim dla siebie -  to zajęcie, które sprawia mi ogromną przyjemność i pozwala odpocząć. Najważniejsze jest dla mnie to, co JA czuję i myślę o danym obrazie, bo malowanie to bardzo osobisty proces. Oczywiście cieszę się, jeśli ktoś znajdzie w moich pracach coś dla siebie, ale nie zaczynam od pytania, co spodoba się widzowi. Tworzę, bo lubię to robić - to dla mnie naturalna potrzeba.

 

Wystawa prac Adelajdy Kot stanowi kolejną odsłonę cyklu "Bliżej do sztuki", realizowanego przez DESA Unicum. Serdecznie zapraszam do odwiedzenia ekspozycji zatytułowanej "Małpa w kąpieli i inne opowiadania", która będzie dostępna w dniach 29 sierpnia – 10 września w naszej siedzibie przy ul. Pięknej 1A w Warszawie.
Wernisaż wraz z oprowadzaniem autorskim odbędzie się w środę 3 września o godzinie 18:00 – serdecznie zapraszam!