Henryk Hayden - Twórczość w toku przemian
"Malarstwo nie jest dodawaniem, jest odejmowaniem. (…) Trzeba ująć tyle, ile to możliwe, odjąć, oczyścić, (…) pozostawić tylko to, co istotne".
Henryk Hayden
Powyższe słowa Henryka Haydena, artysty genialnego i nietuzinkowego, zdecydowanie najpełniej oddają jego podejście do sztuki. Dla malarza akt twórczy rozgrywał się bowiem nie na polu dodawania, kreacji, a paradoksalnie, poprzez eliminację elementów zbędnych. Pomimo że teza ta najlepiej obrazuje późny, powojenny dorobek artysty, to tak naprawdę odnosi się do całości jego oeuvre – począwszy od najwcześniejszych prac z okresu warszawskiego, poprzez kompozycje z Bretanii, struktury stricte kubistyczne, aż do dzieł o charakterze klasycyzującym, a w ostatniej fazie syntetyzującym.
Zorganizowana przez dom aukcyjny DESA Unicum monograficzna aukcja prac tego artysty staje się doskonałym przyczynkiem do zagłębienia się w jego złożoną twórczość, której zróżnicowany charakter określony został już w samym tytule projektu. Wagę owych "przemian" podkreślił także Krzysztof Zagrodzki, monografista twórcy, który dzięki swojej uprzejmości stworzył wstęp do naszego katalogu. Pisze on w nim w następujący sposób:
"Jeśli sztuka Haydena przechodzi w ciągu jego życia przez różne etapy, nie jest to wynik pogoni za zmieniającą się modą, lecz ciekawość świata i chęć wyeksploatowania różnych ścieżek, jakie stoją otworem przed artystą. Ta wędrówka przez różne formuły malarskie wyhamowuje w latach 50., kiedy Hayden zbliża się do ostatecznej syntezy swojego stylu. Jego późne malarstwo dąży do uproszczonych form, często na granicy abstrakcji, której to granicy nigdy nie przekracza. Punktem wyjściowym jego kompozycji będzie zawsze realny świat".
Początki. Warszawa – Paryż – Bretania
Henryk Hayden urodził się w żydowskiej rodzinie kupieckiej w Warszawie w 1883 roku. Nie od samego początku jasny był los przyszłego artysty, którego ojciec, Maksymilian, nie pochwalał plastycznych zapędów syna. Widział on młodego Henryka raczej jako kontynuatora rodzinnej spuścizny, a przede wszystkim studenta "poważnego", w jego mniemaniu, kierunku politechnicznego. I tak właśnie Hayden rozpoczął studia na warszawskiej Politechnice, jednocześnie oddając się jednak po kryjomu artystycznej pasji, która z czasem miała zwyciężyć. W murach Szkoły Sztuk Pięknych zetknął się z Konradem Krzyżanowskim, profesorem charyzmatycznym i mającym świetny kontakt ze studentami. Jeździł na plenery malarskie, m.in. do Arkadii pod Nieborowem i nawiązał liczne przyjaźnie, chociażby z samą Michaliną Krzyżanowską.
W 1907 roku po raz pierwszy wyjechał do Paryża. Ta metropolia nad Sekwaną wywarła na młodym Haydenie ogromne wrażenie. Mężczyzna chłonie wówczas miasto, odwiedza muzea, zwiedza bardziej i mniej znane jego zakątki. Przez kilka miesięcy uczęszcza na wykłady do Akademii La Palette. W 1908 jedzie na północ Francji, do Bretanii. Wyjazd ten okaże się znamienny w skutkach, bo zaowocuje w twórczości Haydena silnymi inspiracjami tym surowym regionem. Kluczowym okaże się także spotkanie z Władysławem Ślewińskim. Kolejne podróże i eksploracja tej fascynującej krainy zawiodą Haydena do Pont-Aven, Kergroes i Le Pouldu. Będzie malował w duchu tamtejszej szkoły związanej z osobą Paula Gauguina. Szczególną uwagę poświęci zagadnieniu linii i wypełniającej ją płaskiej plamie barwnej.
Na drogach kubizmu
Paryż buzuje i drga. Ścierają się w nim wszystkie najnowsze tendencje w sztuce. Nie sposób wyobrazić sobie inną, równie magnetyczną metropolię tego czasu, do której młodzi artyści podróżowaliby z podobną pasją i zaangażowaniem. Podobnie jest w przypadku Haydena. Niedługo po przyjeździe do stolicy Francji nawiązuje on bliskie kontakty z artystyczną bohemą Montparnasse'u. Zostaje zauważony przez krytyka i kolekcjonera Adolfa Baslera, a po swojej pierwszej indywidualnej wystawie w Galerie Druet przy rue Royale, doceniony przez samego André Salmona. Jeszcze przed I wojną światową jego malarstwo zaczyna ewoluować w kierunku kubizmu, który znajduje się wówczas na pograniczu fazy analitycznej i syntetycznej. Już w 1913 roku powstaje jedno z najważniejszych dzieł – "Gracze w szachy", w którego strukturze uwidacznia się wyraźna geometryzacja. Od około 1916 jego związki ze środowiskiem francuskich kubistów zacieśniają się coraz mocniej. Hayden nawiązuje znajomość z Léoncem Rosenbergiem – głównym promotorem awangardowych twórców. Poznaje czołowych kubistów – Juana Grisa, Jeana Metzingera, a w końcu nawet Pabla Picassa. W 1921 wystawia na Salonie Niezależnych obraz "Trzej muzycy". Jego powstanie uwieczni archiwalna fotografia młodego Haydena z 1919 roku. Kolejny rok to dla niego moment przełomowy. Bezceremonialnie zrywa z kubizmem. Rozstaje się także, siłą rzeczy, z Rosenbergiem, a jego nowym promotorem staje się Leopold Zborowski.
Lata międzywojenne. Powrót do porządku
Druga dekada XX stulecia odznacza się w życiorysie Haydena względnym spokojem. Po okresie artystycznych poszukiwań i doświadczeniu obrazoburczej awangardy artysta powraca do porządku. Lata międzywojenne charakteryzują się zatem uspokojeniem formy i eksperymentami kolorystycznymi. Hayden odbywa wówczas liczne wyprawy na południe Francji. Odwiedza Sanary czy Meyronne. W latach 30. odwróci ową destynację i znowu wyjedzie na północ, tym razem do Normandii. Rozświetlone, gorące pejzaże południa zamieni na surowe i chłodne krajobrazy północnego wybrzeża. Równolegle będzie tworzył liczne portrety, w których, podobnie zresztą jak w pejzażach, zbliży się do twórczości Renoira. Do Francuza będzie zresztą niejednokrotnie porównywany przez ówczesną krytykę.
Powojenny syntetyzm. Ku abstrakcji
Pomimo licznych i przeróżnych eksperymentów Hayden nigdy nie przekroczył granicy pomiędzy malarstwem figuratywnym, a abstrakcją. W okresie powojennym ta linia dzieląca obydwie stylistyki stała się jednak w jego pracach nad wyraz cienka. Kiedy malarz wraz z żoną Josette powrócił po wojnie, w 1945 roku do Paryża czekało ich niemałe rozczarowanie. Pracownia artysty była doszczętnie zniszczona i splądrowana. Tę dziejową zawieruchę przetrwały jedynie nieliczne prace, wśród nich wzmiankowany już obraz "Trzej muzycy". Zostaje on zakupiony wówczas do zbiorów Musée National d'Art Moderne w Paryżu, a w 1952 wyeksponowany na wystawie "100 arcydzieł malarstwa francuskiego". Dla Haydena następuje jednak pod względem stylistycznym nowy okres. Późne lata 40. to czas, kiedy artysta tworzy jeszcze kompozycje klasycyzujące. Stopniowo odchodzi jednak od konwencji realizmu i zwraca się w stronę form ściśle zsyntetyzowanych, prostych, przybierających niekiedy wręcz formę symbolu. Tak mówił niegdyś o malarzu Pierre Célice:
"Kiedy spotkałem Henryka Haydena w roku 1953, miałem zaledwie dwadzieścia jeden lat, podczas gdy on zbliżał się do siedemdziesiątki. Początki były niełatwe, gdyż był dla mnie kimś imponującym czy wręcz autorytatywnym. To prawda, że mógł przy pierwszym zbliżeniu wydać się kimś chłodnym, ale bardzo szybko zrozumiałem, że za odwiecznym garniturem tweedowym, nieodłączną cygarniczką i tym rodzajem mówienia bez podnoszenia głosu, krył się człowiek wielkiej dobroci, lecz także olbrzymiej skromności. Człowiek wiary i słowa, wrogi wszelkiej ekstrawagancji. Człowiek o biblijnej prostocie"
- Christophe Zagrodzki, Heni Hayden, katalog wystawy, Biblioteka Polska w Paryżu, Paryż-Przemyśl 2012, s. 57.
Owa "biblijna prostota" najlepiej chyba opisuje późne dokonania Haydena. Pokazuje jednocześnie istotę całej jego spuścizny, jak i charakter samego artysty skupionego w pełni na akcie twórczym, na sztuce, która stanowiła sens jego życia.