Francuskie porty – azyl Mojżesza Kislinga
Mojżesz Kisling zyskał uznanie jako twórca melancholijnych portretów i zmysłowych aktów o emaliowym blasku. Krakowski malarz jednak nie tylko piękne kobiety lubił uwieczniać na swoich płótnach. Drugim jego ulubionym tematem malarskim były motywy marynistyczne: żaglówki, porty i zatoki z łódkami, które ukazywał na obrazach olejnych, akwarelach i szkicach ołówkiem, obecne niemal przez cały okres jego twórczości.
Po raz pierwszy Kisling zachwycił się portowym krajobrazem na Południu Francji w 1917, gdzie udał się by podreperować swoje zdrowie, gdyż od powrotu z frontu w 1915 zmagał się z gruźlicą płuc. Wraz z żoną, Renée, zatrzymali się najpierw w Saint-Tropez, które było wówczas jeszcze zaciszną miejscowością. Jej spokojna aura i zróżnicowany krajobraz przyciągały licznych malarzy od końca XIX wieku. Stamtąd pochodzi seria pointylistycznych płócien Paula Signaca ukazująca żaglówki w porcie, drzewa piniowe, morskie pejzaże o zachodzie słońca. Tam podążał śladami Paula Cézanne'a i Augusta Renoira nauczyciel Kislinga z krakowskiej akademii, Józef Pankiewicz. Bliskość natury, ciepła barwa południowego słońca, malownicze, przestrzenne krajobrazy inspirowały do nowych malarskich poszukiwań. Zetknięcie temperamentu Kislinga z południowym słońcem i naturą zaowocowało osiągnięciem malarskiej dojrzałości. Po próbach naśladowania Cézanne'a i kubistów Kisling obrał wreszcie niezależną ścieżkę, która doprowadziła do wypracowania indywidualnego stylu. Artysta przyjął paletę czystych, nasyconych kolorów, które zyskiwały specyficznej świetlistości. Jak sam twierdził: "Przyciąga mnie jasna, kolorowa strona natury"(cyt. za: Georges Charensol, Moïse Kisling, Paris 1948, s. 10).
Rok później, w 1918, udał się do Marsylii. W tym wielkim portowym mieście szukał klientów na swoje obrazy, gdyż w niewielkim Saint-Tropez nie było na nie kupców, zaś powrót do Paryża ciągle był niebezpieczny, a zresztą stolica po czterech latach wojny była zubożała. Kisling spotkał jednak konkurencję, gdyż nie był jedynym malarzem, który tam postanowił sprzedawać swoje prace. Na miejscu spotkał m.in. swoich znajomych z Montparnasse'u, Amedeo Modiglianiego z marszandem Leopoldem Zborowskim. Choć nie zarobił zbyt wiele, Marsylia i jej portowy krajobraz zauroczył krakowskiego malarza, że później wracał do niej wielokrotnie. Pośród idyllicznych krajobrazów z tamtej części Francji w dorobku Kislinga często odnaleźć można widoki marsylskiego Starego Portu. Nabrzeża zastawione żaglówkami uwodziły autora malowniczością i ruchliwością, na tyle, że postanowił zamieszkać w małym miasteczku portowym Sanary-sur-Mer, położonym 60 km od Marsylii. Równolegle Kisling wynajmował również pracownię przy Starym Porcie w Marsylii.
W 1929 zakupił ziemię w Sanary i własnymi siłami wybudował według projektu Renée dom z sielankowym widokiem na zatokę Bandol, który nazwali "La Baie" ("Zatoka"). Rezydencja została ukończona dopiero w 1938 i na krótki moment stała się bezpieczną przystanią i rajem na ziemi dla Mojżesza Kislinga i jego rodziny. Ze wspomnień syna artysty, Jeana Kislinga wyłania się arkadyjski obraz tego miejsca:
"[…] niebiański spokój, jasne i przestronne miejsce, położone na lesistym płaskowyżu wznoszącym się ponad taflą morza, z widokiem na niemal doskonałą krzywiznę linii brzegowej zatoki Bandol. Tam na tarasie lub w cieniu drzew można było zobaczyć modelkę leżącą na materacu, gdy Kisling rozpoczynał pracę przed sztalugą"
(cyt. za: Artur Winiarski, Kisling. Lśnienie Montparnasse'u, Warszawa 2024, s. 284).
Po zakończeniu II wojny światowej i powrocie malarza do Francji, Kisling wielkim wysiłkiem odbudował dom w Sanary i zaopatrzył go w przestrzenną pracownię, by móc dalej, do końca życia malować swoje ukochane żaglówki na spokojnej tafli morza.