Sztuka Współczesna. Op-Art i abstrakcja geometryczna (wyniki)
29 listopada 2018 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 9 000 zł
Numer obiektu na aukcji
103

Cena wylicytowana: 9 000 zł

olej/płótno, 65 x 50 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'ALEKSANDRA JACHTOMA | TYT. „SCAPE” | WYM. 65 x 50 | TECH. OLEJ | ROK 1975'
ID: 65115
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Więcej informacji
„Najtrudniejsze jest dobre malarstwo. Abstrakcjoniści i malarze figuratywni mówią innymi językami, posługują się różnymi środkami wyrazu. Abstrakcja nie jest sztuką łatwą. (…) Zawsze najtrudniejsza jest nieuchwytna granica, kiedy rodzi się pytanie, czy zamalowane płótno jest już obrazem, czy nim jeszcze nie jest”. Aleksandra Jachtoma, 2011 Aleksandra Jachtoma malarstwo postrzegała jako zadanie i swego rodzaju trudność, z którą należy się zmagać. Przyznawała, że w jej odczuciu malarstwo figuratywne jawi się jako łatwiejsze, dzięki obecności granicy będącej cezurą między dziełem skończonym, a tym wciąż domagającym dopracowania. Abstrakcja zaś otwiera przed artystą nieskończoną liczbę możliwości, każde pociągniecie pędzla, zmiana odcienia barwy stanowić może asumpt do powstania nowych rozwiązań. Brak ostateczności, niemożność skonfrontowania efektu pracy z namacalną za pomocą zmysłów rzeczywistością według Jachtomy stanowi zarówno źródło radości i zabawę, jak i wyzwanie intelektualne. Opowiadając o swoim warsztacie, przyznawała, że granica między skończonym dziełem, a tym, które wciąż domaga się dopracowania, jest wyczuwalna jedynie za pomocą intuicji. Dobry malarz potrafi ten moment uchwycić i, nawet jeśli wiąże się to z rozpoczęciem pracy od nowa, gdy koncepcja ulega zmianie, jest gotów temu wyzwaniu sprostać. Płótna Jachtomy zaskakują prostotą, która jednak jest pozorna, bowiem te malowane cienko płaszczyzny są efektem skrupulatnych przemyśleń i całościowego traktowania powierzchni. W prezentowanych na aukcji pracach można zaobserwować stopniowe wyciszanie kontrastów barwnych. O ile jeszcze w latach 70. artystka, okalając formę barwnymi obwódkami, stosowała kilka różnych kolorów, tak już w latach 80. fascynacja nieoczywistymi zestawieniami kolorów dopełniających definitywnie ustępuje wnikliwym studiom zniuansowanych tonacji oraz próbom uchwycenia efemerycznego światła. Ryszard Kapuściński o tym aspekcie malarstwa Jachtomy pisał w następujący sposób: „W każdym kolorze – mówią jej obrazy – jest utajone światło, trzeba je tylko dostrzec, wydobyć, nadać mu własną samoistną wartość. (…) Zwykliśmy patrzeć na obraz jako na pewną złożoną relację barw, linii, kształtów, ba, nawet faktur i zapachów. Jachtoma porzuca tę drogę i oczyszcza swoje płótna ze wszystkiego, co mogłoby zmącić i zakłócić jej wizję świata – świata, jaki dla niej składa się nie z kształtów, brył i figur, ale z różnych odcieni, natężeń i rozjarzeń światła. Światła, które w pełnym napięcia, skupionym wysiłku tworzenia odnajduje w głębinach barw, aby potem rozjaśnić i utrwalić" (Ryszard Kapuściński, [cyt. za:] Aleksandra Jachtoma, Wydawnictwo Małe Warszawa 1998, s. 8). Formy na jej obrazach, przeważnie komponowane centralnie, stają się ledwo dostrzegalne, jednak paradoksalnie przez swoje usytuowanie są nie do przeoczenia. Poruszanie się na granicy widzialności, wynikającej z ledwo uchwytnych różnic pomiędzy odcieniami, buduje w widzu niezwykłe napięcie, zmusza oczy do dokładniejszego oglądu, zaś jaźń do wrażliwszej percepcji wartości przynależnej barwom. Krytyczka sztuki Wiesława Wierzchowska zwróciła uwagę, że określenia „ascetyczny” czy „minimalistyczny” są przeciwieństwem bogactwa, jakie oferuje malarstwo Jachtomy. Na konkretny odcień składa się nieraz i dziesięć warstw koloru, aż do momentu, w którym następuje przemiana płótna pokrytego farbą w skończone dzieło sztuki. Malarka wierzyła, że temat nigdy nie odgrywa istotnej roli, celem malarstwa nie jest narracja, a raczej skłanianie się ku zagadnieniom czysto plastycznym, dotyczącym rozwiązań konstrukcyjnych i kolorystycznych. Punktem wyjścia niezmiennie pozostawała jej potrzeba malowania, to ona sprawiała, że artystka oddawała się malowaniu z niezwykłą regularnością. Wyciszone barwy jej płócien, pozornie monochromatyczne, stanowią dokładne stadium konkretnego koloru, jego wpływu na ludzką psychikę i emocje. Artystka mówiła, że w jej odczuciu: „kolor wzrusza, daje radość, budzi wstręt, zachwyca; sądzę, że dłuższe obcowanie z nim może nawet zmienić naszą świadomość (…). Chciałabym, aby niewielka ilość farby zawarta w kwadracie płótna, na skutek ukrytej w niej siły emocjonalnej, która jest tajemnicą malarstwa, czyniła człowieka lepszym, odciągała go od przyziemności, zapewniała mu przeżycia wewnętrzne, które dawniej nazywano wyższymi” (Aleksandra Jachtoma [w:] Artyści mówią, [red.] Elżbieta Dzikowska, Warszawa 2011, s. 118).