Sztuka Współczesna: Klasycy awangardy po 1945 (wyniki)
7 czerwca 2018 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 32 000 zł
Numer obiektu na aukcji
23

Cena wylicytowana: 32 000 zł

relief, akryl/płyta, 48 x 55 cm
sygnowany i datowany na odwrociu: 'Jan Ziemski | 1976'
ID: 59356
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Więcej informacji
„W 2 poł. lat siedemdziesiątych w powidokowych błyskach barw u Ziemskiego – jawiących się na pograniczu listew konstrukcji i tła i w pulsowaniu wśród cieni znikliwej niby-strzały wewnątrz konstrukcji – realizuje się marzenie artysty, o którym mówił jeszcze w końcu lat pięćdziesiątych: marzenie o tworzeniu obrazów, których nie ma. Chodzi więc nie o powierzchowne doznanie oka, ale o wydobycie w obrazie tego, co najistotniejsze: wartości immaterialnych”. Bożena Kowalska, Polska awangarda malarska. Szanse i mity 1945 – 1980, Warszawa 1988, str. 248 Ziemski należał do lubelskiej grupy „Zamek” i podobnie jak wielu innych członków tego ugrupowania nie odebrał profesjonalnego wykształcenia na akademii sztuk pięknych. Artyści ci nie zważali na konwenanse czy panujące tradycje i odcięli się od koloryzmu panującego na uczelniach. Jerzy Ludwiński, krytyk związany z grupą, tak scharakteryzował dokonania malarzy z Lublina: „Jeżeli przeciwstawienie się akademizmowi sztuki oficjalnej i tęsknota za twórczością inną może być uważana za program, to taki jest program lubelskich plastyków” (Magdalena Moskalewicz, Grupa Zamek – pół wieku później, „Arteon” 2008, nr 2 [94]). Artyści pod egidą charyzmatycznego historyka sztuki nawoływali do zerwania ze sztucznym kopiowaniem świata widzialnego i do – z góry skazanych na porażkę – prób dopasowania złożonej rzeczywistości do płaskiego płótna, oferowanego przez medium, jakie wybrali: „Dzieła sztuki miały być organizmami żyjącymi po swojemu, jak twory natury, i tkwiącymi w świecie, jak wszystkie inne przedmioty” (Jerzy Ludwiński, Młodzi ludzie wielkiej ambicji, „Polska” 1961, nr 10, s. 20). Świeże spojrzenie na sztukę i swoista organiczność form stosowanych przez artystę wynikała również z odebranej edukacji: poza historią sztuki studiował medycynę na Wydziale Lekarskim UMCS. W początkach swojej kariery Ziemski wykonywał kompozycje surrealistyczno-metaforyczne, które z czasem – poprzez liczne eksperymenty z abstrakcją – zaowocowały zainteresowaniem malarstwem materii. Autor porzucił je jednak na rzecz poszukiwań w zakresie form geometryczno-przestrzennych, akcentujących rolę harmonii i rytmiczności. Próby tworzenia wielowarstwowej przestrzeni rozpoczął pod koniec lat 50.: w ciągu ponad pięciu lat pracował nad autorskim cyklem zatytułowanym „Formury”, na które składało się kilkadziesiąt obrazów-obiektów o bogatej fakturze, odlanych w gipsie. Utrzymane były w stonowanych, monochromatycznych kolorach, zbliżających je do skorodowanych powierzchni tworów natury. Już w połowie lat 60 zauważalne jednak staje się coraz silniejsze dążenie do geometryzacji. Artysta nadawał dziełom kształt trójwymiarowego reliefu, czym wpisywał się w nurt geometrycznego strukturalizmu, który w sposób niemal programowy odrzucał zagadnienie zmagań z materią, w owym czasie kluczowe dla medium malarstwa. Aleksander Wojciechowski podkreślał, że Ziemski swe obrazy-struktury traktował rytmicznie i niemal mechanicznie, a także, że zarówno jego, jak i innych twórców działających w podobnym duchu, takich jak Julian Raczko czy Jerzy Kałucki, „w minimalnym stopniu interesowała zawiesistość farby, materialność faktury, efekty wywołane przez rozświetlenie i przygaszenie poszczególnych partii obrazu” (Aleksander Wojciechowski, Polskie malarstwo współczesne, Warszawa 1977, s. 38). W okresie tym Ziemski odszedł od inspiracji światem biologicznym na rzecz osiągnięć cywilizacji technicznej. Zainteresowanie to podsycały liczne sympozja i biennale, w których artysta aktywnie uczestniczył. Udział w tych imprezach dawał twórcom możliwość połączenia pracy intelektualnej z okazją korzystania z najróżniejszych materiałów i tworzyw przemysłowych, jak blachy stalowe, masy plastyczne, guma, materiały oświetleniowe, silniki elektryczne. Efektem tych poszukiwań jest prezentowana konstrukcja optyczna, wykonana z drewnianych malowanych listew półkolistych, która w miarę poruszania się widza wywołuje wrażenie ruchu oraz efekt migotliwego przepływu kolorów. W ten sposób realizuje idee obrazu znikliwego, istniejącego jedynie w momencie interakcji z dziełem i zmiany pozycji odbiorców w przestrzeni.