Sztuka Współczesna: Klasycy awangardy po 1945 (wyniki)
7 czerwca 2018 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 640 000 zł
Numer obiektu na aukcji
14

Cena wylicytowana: 640 000 zł

olej/płótno, 60 x 60 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'FANGOR | B 68 | 1965'
na odwrociu nalepka z Galerie Springer w Berlinie
ID: 60507
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • Galerie Springer, Berlin
  • kolekcja prywatna, Niemcy
  • Lempertz, 2016
  • kolekcja prywatna, Europa
Wystawiany
  • Wojciech Fangor, Galerie Springer, Berlin, październik 1965
Więcej informacji
„Każdy obraz jest rzeczywistością, nawet jeśli nie kojarzy się z okiem, nosem czy stopą ludzką. To rzeczywistość sama w sobie, powiązana czasem z figurami geometrycznymi, które istnieją także poza tym obrazem. Koło istnieje jako figura geometryczna w przyrodzie, historii, w wierzeniach”. Wojciech Fangor

„B 68” z 1965 to kompozycja, która powstała w przełomowym momencie rozwoju kariery Wojciecha Fangora. W 1964 artysta otrzymał stypendium Fundacji Forda do Berlina Zachodniego. W październiku kolejnego roku odbyła się wystawa w Springer Galerie. W tym czasie Fangor był już Wielkiej Brytanii, gdzie pracował jako wykładowca wizytujący w Bath Academy of Arts. Papierowa nalepka na odwrociu blejtramu świadczy, że na wystawie znalazła się również szaro-błękitna kompozycja, którą prezentujemy w katalogu. Z berlińskiej galerii praca trafiła do prywatnej kolekcji i stała się tym samym jedną z pierwszych kompozycji Wojciecha Fangora sprzedanych w ręce prywatne. W owym czasie autor mieszkał w Bath i dzielił pracownię z innym polskim artystą – Stefanem Knappem. Podczas pobytu w Wielkiej Brytanii odbyła się wystawa solowa twórcy w The Grabowski Gallery w Londynie – galerii założonej pod koniec lat 50. przez Mateusza Bronisława Grabowskiego – również polskiego emigranta, właściciela sieci aptek i biur eksportowych, dla którego prowadzenie galerii było przede wszystkim urzeczywistnieniem marzeń o promocji polskiej sztuki. Zdaniem Wojciecha Fangora podczas kilku lat pobytu w Europie Zachodniej namalował kilkaset obrazów. Część prac z lat 1965 i 1966 pozostała w pracowni po tym, jak artysta otrzymał papiery imigracyjne i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Wojciech Fangor jest przykładem artysty-emigranta, którego wielka kariera nabrała rozpędu po tym, jak wyjechał na Zachód. Argumentował swoją emigrację do Stanów Zjednoczonych, mówiąc: „Obrzydła mi Europa, jej głupoty, fanatyzmy i zbrodnie”. W Polsce był uznanym twórcą socrealistycznych kompozycji, autorem wielokrotnie nagradzanych obrazów, takich jak słynne „Postaci” i „Matka Koreanka”. W okresie odwilży prowadził również eksperymenty formalne, a w końcu lat 50. stworzył – jak uważa Bożena Kowalska – pierwszy na świecie environment. Mimo tego Fangor zdecydował się wyjechać na stałe. Jak powiedział, wspominając tamten czas: „jak się jest zamkniętym, to się rozmyśla, jak się wydostać. I, co ważne, jak się utrzymać po wydostaniu. Tu ważną rolę odegrały dwie osoby: moja siostra mieszkająca w Austrii i dealerka amerykańska, Beatrice Perry. Po przyjeździe do Wiednia mogłem nawiązać kontakt z Perry i po paru miesiącach dostałem czteromiesięczne stypendium przy Institute of Contemporary Arts w USA, w ramach którego odwiedzałem uniwersytety we wschodnich i północno-środkowych stanach. Dostałem wtedy też kontrakt w The Gres Gallery. Dzięki temu pobytowi poznałem osobiście kilku wybitnych artystów i krytyków sztuki: Albersa, Yayoi Kusamę, Botero, Nolanda, Morris Louisa, Clementa Greenberga, Williama Rubina, Alfreda Barra, Dorothy Miller, Williama Seitza z MoMA, Messera z The Guggenheim Museum. W sierpniu wróciłem do Austrii, a w październiku wyjechałem wraz z żoną Magdaleną do Paryża (Z Wojciechem Fangorem rozmawia Stefan Szydłowski, [w:] Wojciech Fangor, katalog wystawy indywidualnej w Atlasie Sztuki, Łódź 2009, s. 41-55). Artysta zaczął nawiązywać relacje z amerykańskimi marszandami jeszcze w 1958, na trzy lata przed wyjazdem z Polski. Jedną z kluczowych postaci dla jego przyszłej kariery na Zachodzie była wspomniana waszyngtońska marszandka Beatrice Perry. Prawdopodobnie pośrednikiem między Fangorem a Perry początkowo był nie kto inny jak Peter Selz, kurator nowojorskiej MoMA i autor pierwszej wystawy polskiej sztuki w tym muzeum – 15 Polish Painters z 1961. To zapewne za jego sprawą Batrice Perry odwiedziła w czasie swojej podróży do Polski w 1960 mieszkającego w Warszawie Fangora. W jednym z wywiadów Wojciech Fangor wspominał współpracę z Gres Gallery: „[Pomogła mi] Beatrice Perry, marszandka z Waszyngtonu. W 1960 r. specjalnie przyleciała do Polski. Bardzo jej się podobało to, co robię. Namawiała mnie, żebym pracował w USA, bo tam takie awangardowe rzeczy budzą zainteresowanie. Jak już byłem w zachodniej Europie, załatwiła mi dwa ważne stypendia. Uratowały mnie przed klęską finansową. Na Zachodzie często z dnia na dzień nie miałem z czego żyć. Dopiero kiedy zostałem imigrantem w USA, do stałem stałą posadę wykładowcy na uniwersytecie i miałem pierwsze stałe dochody. (...) Miałem amerykański kontrakt na pięć lat. Dla mojej marszandki Beatrice Perry miałem malować 30 obrazów rocznie. Dostawałem za to miesięczną pensję, z której żyliśmy z żoną. To ważne, bo w Paryżu nikt nie chciał kupować malowanych przeze mnie kół. Uważano, że to nie sztuka, tylko jakaś gra optyczna. Miałem wystawę w polsko-francuskiej galerii Lambert prowadzonej przez państwa Romanowiczów na Wyspie św. Ludwika. Na wernisaż przyjechał kurator nowojorskiego Museum of Modern Art i wziął mój obraz na wystawę „Responsive Eye” w 1965 r. Beatrice Perry interesami powiązana była z magnatem finansowym z Teksasu. On zginął w wypadku lotniczym i nagle musiałem szukać zarobku. Wtedy Beatrice załatwiła mi stypendium w Berlinie Zachodnim” (Wojciech Fangor. Afera o drugą linię. Rozmawiał Janusz Miliszkiewicz, „Wysokie obcasy”, 26.10.2012). Obrazy, które Fangor malował dla Gres Gallery na przełomie lat 50. i 60., podobnie jak prezentowana praca rozwijały język plastyczny formułowany w 1958 jako „pozytywna przestrzeń iluzyjna” („Studium przestrzeni”). Od 1958 przez kolejne pięć lat powstawały cykle: "Square", "Blach", "Blue", "Red" i wiele obrazów poza cyklami, z tytułami lub numerowanych. Piotr Żuchowski pisał o nich: „Był to przewrót w malarstwie. Fangor więcej osiągnął niż inni od czasu Kazimierza Malewicza i Władysława Strzemińskiego, wykorzystując wszystko to, co przed nim przygotowało malarstwo. Wojciech Fangor przekroczył granicę dzieła zdefiniowanego wówczas jako 'obraz', nie naruszając w niczym jego materialności, fizycznej struktury, nie dewastując płótna ani ramy, nie rezygnując z żadnego z odwiecznych zagadnień malarstwa; ustawił je w nowym świetle. Ujawnił kulturową zależność obrazu nie tylko w diachronii od tradycji, ale pokazał jego współczesną zależność od kultury, od kształtujących się nowych form postrzegania, od nowych form ludzkiego życia. Powtórzmy za (...) Michaiłem Bachtinem: 'Zadanie artysty polega w pierwszym rzędzie na uzyskaniu rzeczywistego kontaktu z życiem – spoza niego samego. W ten sposób sztuka powołuje całkowicie nową wizję świata, obrazuje realność przemijania, której osiągnięcie jest niedostępne dla innych typów twórczości kulturowej. Owa uobecniana w sztuce i utrwalana w niej zewnętrzna rzeczywistość świata (a także na poły zewnętrzna i wewnętrzna) towarzyszy zawsze naszej emocjonalnej postawie wobec świata i życia. W działalności estetycznej rozproszone sensy świata integrują się i kondensują w skończony, samowystarczalny obraz. Sztuka daje temu, co śmiertelne (współczesne, minione, aktualnie obecne), emocjonalny ekwiwalent, będący dla niego schronieniem, wskazuje aksjologiczną perspektywę, w której nietrwały świat nabiera ciężaru wydarzenia – wartości, uzyskuje wieczną postać. Poprzez akt estetyczny byt ukazuje się w nowym, wypełnionym wartościami wymiarze, kształtuje się nowy człowiek oraz nowy kontekst aksjologiczny – plan myślenia o ludzkim świecie'” (Piotr Żuchowski, Wojciech Fangor. Przestrzeń jako gra, Kraków 2012, s. 112-117).