Sztuka Współczesna: Klasycy awangardy po 1945 (wyniki)
7 czerwca 2018 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 14 000 zł
Numer obiektu na aukcji
12

Cena wylicytowana: 14 000 zł

relief/tektura na płycie, 80 x 60 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'Janusz ORBITOWSKI 1991 | 16/91 | 80 x 60'
na odwrociu pieczęć wojewódzkiego konserwatora zabytków w Krakowie
ID: 60454
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • Galeria Starmach, Kraków
  • kolekcja prywatna, Polska
Literatura
  • Orbitowski teraz. Reliefy i rysunki, katalog wystawy, Galeria Sztuki Artemis, Kraków 2015
Więcej informacji
„Występujące tu rytmy kojarzą się z ruchem fal, które wiatr marszczy na powierzchni wody, albo z warstwami gałęzi świerka czy jodły narastającymi nad sobą czy z regularnym układem żyłek na liściu grabu”. Bożena Kowalska

Wybór czystej bieli dla Orbitowskiego stał się strategią artystyczną, która wyłoniła się na drodze przemyślanej redukcji i dążności do klarowności i ascezy. Po wyłączeniu środka ekspresji, którym był kolor, na pierwszy plan wysunęły się przestrzeń, światło i ruch. Nim na dobre poświęcił się tej formie, Orbitowski tworzył barwne abstrakcje geometryczne, w których dało się wyczuć poetycki klimat i skupienie na materii malarskiej. Wraz z ewolucją malarskich kompozycji, z czasem dzielonych na podobieństwo płaszczyzny szachownicy, jeszcze w latach 70. zrodziła się koncepcja wklęsło-wypukłych reliefów. Odtąd artysta dążył do niemal całkowitego odrzucenia wszelkich aspektów mogących rozpraszać uwagę widza od struktury kompozycji. Dążył do coraz większej klarowności, czy wręcz ascezy kompozycji. Swe prace początkowo wykonywał z drewnianych listewek usytuowanych ukośnie, które następnie zastąpił powtarzalnymi, prostokątnymi strukturami, układanymi w równych rzędach. Dzieła powstałe w ten sposób różnią się rytmem zestawianych form, w których krytyczka i historyczka sztuki Bożena Kowalska dostrzegała niezaprzeczalną więź z naturą: „Występujące tu rytmy kojarzą się z ruchem fal, które wiatr marszczy na powierzchni wody, albo z warstwami gałęzi świerka czy jodły narastającymi nad sobą czy z regularnym układem żyłek na liściu grabu”(Bożena Kowalska, [Wstęp], Orbitowski teraz. Reliefy i rysunki, katalog wystawy, Galeria Sztuki Artemis, Kraków 2015). W historii polskiej sztuki powojennej niewielu było artystów posługujących się trudną formułą abstrakcji geometrycznej, którzy w sposób komunikatywny uczynili ją przystępną dla szerokiego grona odbiorców, nie tylko przez jej walor intelektualny, lecz także estetyczny. Oprócz Henryka Stażewskiego i Adama Marczyńskiego, do tej grupy zalicza się niewątpliwie Janusz Orbitowski. W jego sztuce dostrzec można kontynuację myśli powojennej awangardy. Od początku wierny formule abstrakcji geometrycznej, rozwijał koncepcję obrazów-reliefów, którą z czasem zradykalizował: wyeliminował z nich kolor na rzecz kompozycji o walorach wyłącznie przestrzennych. Trójwymiarowość wprowadził do swoich prac na przełomie lat 60. i 70. poprzez dołączanie do powierzchni płótna drewnianych listewek. W efekcie zaczęły powstawać na wpół reliefowe dzieła, inspirowane dorobkiem Henryka Stażewskiego. W sztuce Orbitowskiego wyraźne są inspiracje naturą. Stosowane przez niego kompozycje przywodzą na myśl ruch fal, marszczenia na tafli wody przy podmuchu wiatru czy układy żyłek na liściach. Są one pełne równowagi, harmonii oraz porządku. Artysta eksperymentował z zagęszczaniem elementów lub ich luźniejszym rozstawieniem. Wrażenie ruchu i migotania płaszczyzny zostało podkreślone poprzez zestawienie elementów pod różnym kątem. Postrzeganie prac, uwidacznianie się wypukłości czy zagłębień, zależy od punktu widzenia odbiorcy, który zmienia się wraz z jego ruchem. Ważnym elementem, którym posługuje się artysta, jest światło. Poprzez jego padanie wydobyte zostają niewielkie elementy nieraz niedostrzegalne na pierwszy rzut oka. To pod wpływem światła obserwator może dostrzec wszystkie składowe pracy i jej kompozycję, a także układ przestrzenny. To właśnie światło wprawia całą pracę w ruch. Jak zauważył Michał Zawada, „Dramaturgię linii tworzy (…) tylko światło, a raczej – jego brak. To cienie rysują w ramach kompozycji konkretne układy. Dialektyka światła i cienia, oparta niemal na zero-jedynkowym systemie, przesyła nam więc sprowadzoną do minimum informację wizualną. To w pewnym sensie relacja owej pustki oraz jałowej powierzchni podobrazia tworzy hermetyczne uniwersum obrazów Orbitowskiego. Światło zyskuje tu swoją własną materialność – wnikliwy ogląd prac sprawia, iż pozbawione wszelkiego odniesienia abstrakcyjne obiekty emanują je ze szczególną mocą. Gdy zbliżamy się do ich powierzchni, zaczynamy je odczuwać wręcz fizjologicznie. Obrazy zaczynają razić (...) Orbitowski wciąga widza w niekończący się proces łudzenia ich wizualną strukturą: nie wiadomo, gdzie kończy się przestrzeń wyobrażona, gdzie zaczyna się realny obiekt, gdzie kończą się konkretne linie kompozycji, a gdzie zaczyna przypadkowy, uzależniony od oświetlenia system cieni. Nie ma tu już tej pozornej niewinności plastycznej gry. Struktura obrazu zmusza do nawiązania dialogu. Do rozerwania początkowej aporii” (Michał Zawada, [Wstęp do katalogu wystawy], Janusz Orbitowski, galeria Malarstwa ASP, Kraków 2011, s. nlb.).