Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 (wyniki)
5 grudnia 2019 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 160 000 zł
Numer obiektu na aukcji
327

Cena wylicytowana: 160 000 zł

olej/płótno, 80 x 60 cm
sygnowany i datowany p.d.: 'Rosenstein 1959'
ID: 79604
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • zakup bezpośrednio od artystki
  • kolekcja prywatna, Sztokholm
Literatura
  • Erna Rosenstein. Malarstwo, katalog wystawy indywidualnej, Warszawa 1967, s. nlb., poz. 30
Wystawiany
  • Erna Rosenstein. Malarstwo, CBWA Zachęta, Warszawa, maj 1967
Więcej informacji
Prezentowana praca to rzadko spotykany na rynku przykład wątku ekspresjonistycznego w twórczości Erny Rosenstein. Znana z surrealizujących kompozycji artystka związana od lat 30. XX w. z awangardową, silnie lewicującą Grupą Krakowską wypracowała niezwykle charakterystyczny styl, oparty na precyzyjnym rysunku o płynnej, organicznej linii. W przeciwieństwie do najbardziej znanych i poszukiwanych dziś kompozycji Rosenstein z dekady lat 60., „Szkielet ognia” – podobnie jak spora część prac wykonanych w drugiej połowie lat 50. – uderza chropowatą, informelową niemal fakturą, przywodzącą na myśl estetykę prac z kręgu tzw. „Arsenału”. Przykład podobnych prac w wykonaniu Rosenstein stanowić może utrzymana w zbliżonej kolorystyce i opracowaniu powierzchni praca „Zygzaki” z 1960, do niedawna eksponowana w galerii stałej Oddziału Sztuki Współczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku,tudzież noszący znamiona taszyzmu obraz „Rozmowa z archeologiem” (1961) z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi, wystawiany w 1967 roku na słynnej wystawie Rosenstein aranżowanej w warszawskiej Zachęcie przez samego Tadeusza Kantora. Na tej samej wystawie był zresztą prezentowany niniejszy obraz.

Ze względu na fakt, iż prace przedwojenne oraz wykonywane podczas okupacji w latach 1939-41 we Lwowie nie zachowały się, ewolucję artystycznego idiomu Rosenstein możemy śledzić dopiero od drugiej połowy lat 40., kiedy to objawiła się w Krakowie jako w pełni dojrzała artystka. W latach tuż powojennych Rosenstein, podobnie jak artyści i artystki z Grupy Krakowskiej, trzymała się wciąż pełnej ekspresji formuły surrealizmu, w której rozpoznawalne pozostawały wątki figuralne. Tematyka tych prac oscylowała pomiędzy próbami przepracowania traumy wojny (motyw dekapitacji rodziców, powracający również w późniejszych dekadach) a scenami lirycznymi, odnoszącymi się również do codzienności. Poza kilkoma pracami „realistycznymi”, w tym słynnej kompozycji „Odezwa PPR (1942)” z 1950 roku (pierwotnie o tytule „Terror”), artystka nie zaangażowała się w postulowany w latach 1949-53 realizm socjalistyczny. „Teraz partia myli się w sprawach sztuki; być może ja się mylę, pokaże to dopiero czas; wtedy albo ja zmienię zdanie, albo też wy towarzysze je zmienicie” – deklarowała podczas Zjazdu ZPAP w Katowicach w 1949 roku (cyt. za: Dorota Jarecka, Komunizm, montaż, socrealizm, w: Dorota Jarecka, Barbara Piwowarska, Erna Rosenstein. Mogę powtarzać tylko nieświadomie, Warszawa 2014, s. 62). Zamilkła na pięć lat: spotkał ją ostracyzm, nie mogła wówczas wystawiać.

Omawiane dzieło to kompozycja figuralna o niezwykłej dynamice i ekspresji. Charakterystyczny dla Rosenstein linearyzm objawia się tu w postaci wyłaniających się z brunatnego tła cienkich impastów w intensywnych odcieniach bieli, żółtego i czerwieni, zarysowujących postaci ludzkie w wertykalnym słupie tytułowego ognia. Gęsta struktura obrazu pozwala wpisać go w nurt malarstwa materii czy powojennego ekspresjonizmu graniczącego z abstrakcją. Pomimo widocznych predylekcji ku ekspresjonistycznym nurtom w sztuce, Rosenstein szybko porzuciła malarstwo figuratywne. Liczne kolaże, fotografii i rysunki wykonywane nie tylko na papierze, lecz także na przedmiotach codziennego użytku ukazują potrzebę notowania i chwytania na gorąco emocji, przeżyć i wspomnień, które w jej ujęciu ważniejsze były niż obrazowanie zewnętrznego świata. W pozornym nieładzie rozedrganej kreski wiedzionej podświadomością wyłaniają się jednak kształty sugerujące te kojarzone ze światem natury. Artystka w typowy dla siebie sposób przez dziesiątki lat hołdowała obranej drodze artystycznej – jak pisała Agnieszka Kitowska-Łysiak, Rosenstein umieszczała w ramach jednej kompozycji różnorodnego elementy z odmiennych światów: realnego i nierealnego, zmysłowego i duchowego, ulotnego i uchwytnego.