Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 (wyniki)
5 grudnia 2019 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 80 000 zł
Numer obiektu na aukcji
305

Cena wylicytowana: 80 000 zł

olej/płótno, 100 x 80 cm
sygnowany, opisany i datowany na wewnętrznej krawędzi blejtramu: 'S. Fijałkowski - Czternasta czarna szarfa, 1986'
ID: 78997
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • zakup bezpośrednio od artysty
  • kolekcja prywatna, Nowy Jork
  • dom aukcyjny Desa Unicum, Warszawa, 2015
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Literatura
  • Stanisław Fijałkowski, katalog wystawy, [red.] Włodzimierz Nowaczyk, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 2003, s. 253, poz. 208 (wykaz prac)
Wystawiany
  • Muzeum Narodowe, Poznań, -22.06.2003
  • Stanisław Fijałkowski, wystawa indywidualna, Zachęta Państwowa Galeria Sztuki, Warszawa, 16.07-24.08.2003
  • Muzeum Narodowe, Wrocław, 11.09-2.11.2003
Więcej informacji
Choć na pierwszy rzut oka praca kojarzyć się może z najbardziej bodaj rozpoznawalnym cyklem w dorobku Stanisława Fijałkowskiego – słynnymi „Autostradami” i „Studiami talmudycznymi”, „Czternasta czarna szarfa” należy do zgoła innej grupy: cyklu „czarnych szarf” malowanych od 1984 w odpowiedzi na wieść o uprowadzeniu i zabójstwie księdza Jerzego Popiełuszki. To tragiczne wydarzenie zyskało oddźwięk w postaci wielu akcji i instalacji artystycznych i paraartystycznych, by wspomnieć choćby przejmujące dzieła Jerzego Kaliny w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie (por. Anda Rottenberg, Przeciąg. Teksty o sztuce polskiej lat 80., Warszawa 2009, s. 138, 146). Jak słusznie zauważa Włodzimierz Nowaczyk, obrazy i grafiki z cyklu „Czarna szarfa”, choć powstały pod wpływem traumy jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Polski, nie były podobne do sztuki eksponowanej w tym czasie w kościołach w ramach ruchu tzw. „kultury niezależnej”. Podobnie jak Jan Dobkowski, który od czasu ogłoszenia stanu wojennego pogrążył swoje płótna w mrocznej palecie, Fijałkowski w latach 80. wybrał zacisze pracowni.