Sztuka Współczesna: Klasycy awangardy po 1945 (wyniki)
1 marca 2018 godz. 19:00

Jan Lebenstein (1930 Brześć Litewski - 1999 Kraków)
"Figura osiowa 71" ("Figure Axiale 71"), 1960
Cena wylicytowana: 200 000 zł
Numer obiektu na aukcji
48
Jan Lebenstein (1930 Brześć Litewski - 1999 Kraków)
"Figura osiowa 71" ("Figure Axiale 71"), 1960

Cena wylicytowana: 200 000 zł

olej/płótno, 179,9 x 66,7 cm
sygnowany i datowany p.d.: 'Lebenstein 1960'
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'Jan Lebenstein | figure axiale 71 | 1960 | 180 x 67'
na blejtramie opis: 'figure axiale 71 1960 | Designated MR Bernstein | New York' oraz dwie nalepki z Christie's w Nowy Jorku, dwie nalepki transportowe i stempel z Gmurzynska Gallery w Kolonii
ID: 57843
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • zakup bezpośrednio od artysty
  • kolekcja Ralpha Bernsteina, Nowy Jork
  • Christie’s, Nowy Jork
  • kolekcja prywatna, Polska
Więcej informacji
Figura osiowa to jeden z najbardziej rozpoznawalnych motywów malarstwa współczesnego, jedocześnie pozostający niebywale charakterystycznym i niepowtarzalnym elementem wczesnych dzieł Jana Lebensteina. Prezentowana praca należy do trzeciego z kolei podzespołu cyklu. Pierwsze „Figury osiowe”, tworzone jeszcze w Rembertowie i w Warszawie pod koniec 1958, przypominały sylwetki ludzkie. W 1959 artysta zaczął eksperymentować z geometrią, aby już na początku 1960 zwrócić się ku formom zwierzęcym. Figury z tego okresu przypominają niekiedy owady, ćmy czy surrealistyczne, rozpłaszczone potwory. Prezentowany obraz z 1960 nie tylko pochodzi z najlepszej fazy twórczości autora, najbardziej interesującej kolekcjonerów, lecz także swymi początkami wiąże się z ciekawym fragmentem historii artysty. W końcu lat 50. i na początku 60. Jan Lebenstein wystawiał i sprzedawał swoje „Figury osiowe” za pośrednictwem trzech różnych galerii. Początkowo była to polonijna Galerie Lambert w Paryżu, należąca do Kazimierza i Zofii Romanowiczów. Następnie – Galerie LaCloche, mieszcząca się na Place Vendôme. W Nowym Jorku artystę reprezentowała zaś Galerie Chalette, prowadzona przez polskiego biochemika Artura Lejwę i jego żonę Madelaine. Mimo obowiązującego kontraktu na wyłączność prezentowanej „Figury” nie sprzedała jednak żadna z powyższych galerii. Autor sprzedał ją Ralphowi Bernsteinowi, bliskiemu przyjacielowi, a później – swojemu reprezentantowi w trwającym 10 lat sporze z Arturem Lejwą, a następnie Madeleine Lejwą. To niejedyne dzieło przekazane Bernsteinowi, o czym świadczą krótkie dedykacje „dla mojego przyjaciela Ralpha Bernsteina” m.in. na „Figurze osiowej 188” z 1963 czy szkicu do obrazu „Vertical Blue” z 1965. Podobnie jak owe prace, „Figura osiowa 71” nie figuruje w dokumentacji żadnej z galerii. O tym, że Amerykanin kupił je bezpośrednio od Lebensteina, świadczy notatka z 1967, która zachowała się w dokumentacji z procesu sądowego pomiędzy artystą a właścicielem Chalette. Wynika z niej, że w bliżej nieokreślonym momencie pomiędzy 1960 a 1965, Ralph Bernstein kupił obraz Jana Lebensteina w Nowym Jorku, a następnie udał się do Paryża, by nabyć kolejne prace bezpośrednio od twórcy. Autor notatki – niejaki Mr Brooks – wyraził przypuszczenie, że malarz i prawnik złamali kontrakt na wyłączność z Galerią Chalette. Nie tylko Bernsteina oskarżono o spiskowanie z Janem Lebensteinem przeciwko amerykańskiemu marszandowi. O charakterze relacji pomiędzy Arturem Lejwą i polskim artystą świadczy konflikt, który wydarzył się nieco wcześniej, jeszcze w okresie ich niespełna 3-letniej współpracy. Kością niezgody stał się wstępnie wybrany przez marszanda obraz o numerze 93 – obecnie w kolekcji Musée d’Art Moderne de la Ville de Paris – przekazany przez autora do sprzedaży Jacques’owi LaCloche. Choć twórca uzyskał wcześniejszą zgodę na to, właściciel Galerie Chalette po fakcie domagał się prowizji od transakcji pod groźbą odwołania wystawy indywidualnej Lebensteina w Nowym Jorku, przygotowywanej od dłuższego czasu, a mającej odbyć się w tym samym miesiącu. Artur Lejwa był przekonany, że LaCloche i Lebenstein współpracowali, by cynicznie wykorzystać go do przedstawienia amerykańskiej publiczności dorobku malarza znanego przed wszystkim w Paryżu. Z pomocą przyjaciół Polakowi udało się przekonać marszanda do wycofania się z podjętej decyzji i wystawa się odbyła – przede wszystkim ze względu na poniesione już koszty. Nowojorski galernik słynął z konfliktowości. Z zachowanych listów wynika, że wieloletnia współpraca z Wojciechem Fangorem również naznaczona była trudnymi chwilami. W jednym z listów w 1966 artysta pisał do Lejwy: „Strasznie mnie Pan ostrofował, co przypomniało mi młodzieńcze lata i mojego srogiego ojca”. Jeszcze wcześniej biochemik pokłócił się z organizatorami wystawy „15 Polish Painters” w MoMA, zarzucając im za duży udział innych galerii w tym przedsięwzięciu. Ostatecznie współpraca Jana Lebnesteina z Lejwą skończyła się w sądzie. Artysta, reprezentowany przez Ralhpa Bernsteina, zarzucił galerii niedopełnienie warunków umowy: nie informowano go o niektórych transakcjach, nie płacono w terminie, ignorowano prośby o zwrócenie obrazów. Co więcej, Chalette nie poinformowała twórcy o zorganizowaniu kolejnej jego wystawy –dowiedział się o niej z „New York Timesa”. W sądzie przedstawiciele galerii skutecznie udowadniali, że Lebensteinowi – pijakowi i komuniście – nie należą się ani płótna, ani pieniądze ze względu na koszty poniesione przez Lejwę. Same dzieła zresztą, ich zdaniem, miały bardzo niską wartość, a artysta miał się wielokrotnie dopuścić złamania kontraktu – między innymi nie dostarczał odpowiedniej ilości prac w roku (a zwłaszcza tych, które obiecał się dać Lejwie za darmo). Dlatego pozwali go na 100 000 dolarów. Spór zakończyła śmierć galernika. Ostatnim zachowanym dokumentem jest rachunek na kwotę jednego dolara od malarza dla Madeleine Chalette-Lejwy, połączony z oświadczeniem, że Lebenstein nie ma dalszych roszczeń wobec wdowy.