Sztuka Współczesna: Klasycy awangardy po 1945 (wyniki)
5 października 2017 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 320 000 zł
Numer obiektu na aukcji
33

Cena wylicytowana: 320 000 zł

olej/płótno, 194,9 x 96,5 cm
sygnowany i datowany p.d.: 'Lebenstein 65'
opisany na odwrociu: 'Lebenstein | Plongée III | 1965'
ID: 52217
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, USA
Więcej informacji
„Zawsze miałem kłopoty z naturą: moją własną, naturą innych, naturą przedmiotów. To, co maluję, wyraża moje kłopoty, czasami je oswajając. Wolałbym z pewnością być 'szczęśliwym człowiekiem' niż malować. Malarstwo jest związane z moimi własnymi, osobistymi problemami. Obraz jest skrótem długiej historii i jakby zaklinaniem tej historii. Dobrze jest żyć w epoce, kiedy tego rodzaju przesądy prywatne uważane są znowu za sztukę. Ale to nie jest zwykły zbieg okoliczności: problemy innych ludzi są różne od moich, lecz natykają się oni na takie same trudności zewnętrzne”. Jan Lebenstein, 1961

Jan Lebenstein kształcił się w Warszawie: po ukończeniu Państwowego Liceum Plastycznego studiował w Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Artura Nachta-Samborskiego. Zadebiutował na wystawie „Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi” w warszawskim Arsenale w 1955. Pierwsza wystawa indywidualna artysty odbyła się w Teatrze na Tarczyńskiej, prowadzonym przez Mirona Białoszewskiego. Poeta był jedną z wielu osobistości środowiska literackiego, z którym Lebenstein utrzymywał częste kontakty. Otrzymawszy Grand Prix na I Międzynarodowym Biennale Młodych w Paryżu w 1959, malarz postanowił przenieść się na stałe do stolicy Francji. Wkrótce został jednym z najbardziej cenionych za granicą polskich artystów. Również w Paryżu współpracował z literatami, zilustrował m.in. tamtejsze wydanie opowiadań Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Twórcę wielokrotnie nagradzano – w tym Nagrodą im. Jana Cybisa – a jego prace znajdują się w kolekcjach nowojorskiego Museum of Modern Art i paryskiego Musée d’Art Moderne. Uhonorowano go też Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi dla polskiej kultury.

Sztuka Jana Lebensteina ociera się niekiedy o abstrakcję, jest jednak głęboko osadzona w figuracji, zaś same postaci to często ludzko-zwierzęce hybrydy, dziwaczne twory inwencji autora. Do jego najbardziej znanych motywów malarskich należą figury osiowe, przedstawione w symetrycznych kompozycjach, ukazujących pojedyncze, potworne stworzenia, zawieszone w ponurej przestrzeni. Ich kształty każą wyobrazić sobie istotę, która w cierpieniach została rozpłaszczona, by widz mógł zbadać jej anatomię w przekroju. Pierwsze takie postaci pochodzą jeszcze z Rembertowa i Warszawy, z końca lat 50. – wtedy znacznie bardziej przypominały ludzi. Po przeprowadzce do Paryża twórca zaczął nadawać figurom coraz bardziej zwierzęce cechy, które często mogły się kojarzyć z obrzydliwymi insektami. Faktura wiąże prace z malarstwem materii, ponieważ artysta nakładał na nie grube warstwy farby, drapane i modelowane różnorodnymi narzędziami, nie zaś samym pędzlem. Powstałe w tym procesie obrazy miały zazwyczaj reliefową formę.

Odpychający, potworny wygląd postaci często przypisuje się wrażliwości autora na cierpienie, zepsucie i umieranie otaczającego go świata. Podczas nocnych wędrówek po Paryżu silnie oddziaływał na twórcę widok zdeformowanych ulicznic, doświadczonych przez los, czy brudnych, groteskowych kloszardów. Choć większość figur osiowych ma niewiele wspólnego z sylwetkami ludzi, ich wykoślawienie i odstręczający wygląd wynikają z obserwacji życia człowieka. W liście do Lebensteina z 1985 Czesław Miłosz pisał: „Uważam Ciebie za barokowego malarza, spokrewnionego z Włochami. Choć posuwasz bardzo daleko sprzeczność pomiędzy formą ludzkiego ciała i jego rozpadem, jego szkieletowatością, jest to u Ciebie prawdziwa pasja erotyczna, gniew na ciało, że jest tylko tym, czym jest”. Prezentowana praca to jedna z późniejszych figur osiowych Lebensteina. Od wielu innych obrazów tego typu – zazwyczaj w brunatno-fioletowej kolorystyce – odróżnia ją typowo morska gama barw: figura wydaje się zanurzona w zielonkawej wodzie. Sam kształt postaci jasno przypomina rybę. W istocie: tytuł dzieła oznacza nurkowanie. Zastanawiać może, jak odnaleźć ciągłość pomiędzy przedstawieniami pięknych, długowłosych kobiet, przerażających hybryd i zwierząt oraz scen narracyjnych w twórczości jednego artysty. We wszystkich jego obrazach panują jednak podobne niepokój, napięcie i groteskowość. Francuski profesor estetyki, Jean-Noël Vuarnet w ten sposób tłumaczy spójność i jednocześnie niepowtarzalność stylu malarza: „Zadziwiające jest to, że od jednego dzieła do drugiego, aż po obrazy przedstawiające piaskowe i kamienne pustynie, nawet tam, gdzie brak jakiegokolwiek śladu ludzkiego, odnajdujemy nieodmiennie pieczęć własną, wewnętrzny podpis Lebensteina. Bowiem nie ma wielkiego malarza bez podpisu wewnętrznego, bez wierności obsesji, bez piętna chimery. Dzięki temu ustawicznemu powrotowi do niepowtarzalnej, niejako przedjednostkowej, przedświadomościowej, każdy czyn twórczy jest jedyny i niezastąpiony. Toteż w każdej swojej odmianie świat Lebensteina jest podobny wyłącznie do siebie. Niemniej jednak jego człowiekoidalne zwierzęta na tle wystroju onirycznego i cały ten zwierzęco-ludzki karnawał nasuwają na myśl karykatury Gogola, biesy Dostojewskiego, operetki Gombrowicza i niejedną stronicę z Diderota, opisującą świat jako system karmiony odradzającymi się wiecznie własnymi formami i metaforami”.