Sztuka Dawna. XIX w., Modernizm, Międzywojnie (wyniki)
17 grudnia 2019 godz. 19:00

Mela Muter (1876 Warszawa - 1967 Paryż)
Portret dziewczyny w czerwonej kamizelce
Cena wylicytowana: 180 000 zł
Numer obiektu na aukcji
115
Mela Muter (1876 Warszawa - 1967 Paryż)
Portret dziewczyny w czerwonej kamizelce

Cena wylicytowana: 180 000 zł

olej/płyta pilśniowa, 63 x 47,5 cm
ID: 80327
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Więcej informacji
Portretowa twórczość Meli Muter dzieli się na dwa nurty. Na pierwszy składają się reprezentacyjne, niekiedy wielkoformatowe portrety eleganckiego paryskiego towarzystwa: artystów, polityków, lekarzy czy prawników ujętych zazwyczaj w wystudiowanych pozach i cechujących się melancholijnym wyrazem twarzy. Drugi nurt to portrety anonimowych modeli. Należą do nich przede wszystkim wizerunki bretońskich staruszek i rybaków malowane we wczesnym okresie twórczości artystki i tworzone w międzywojniu portrety matek z dziećmi. Muter malowała jednak także rozmaite "głowy" w czasie swoich podroży na Południe Francji oraz w czasie przymusowego pobytu w Awinionie w latach okupacji. Prezentowany portret należy właśnie do ostatniej grupy. Możliwe że powstał w latach 40. XX wieku - w tym czasie charakterystyczne stało się u Muter osadzanie modela możliwie blisko widza i ekspresywne zaburzanie proporcji. Maleńkie dłonie modelki, jej drobne ramiona i nieproporcjonalnie duża głowa nie wynikają bowiem z błędów Muter, ale są celowym zabiegiem. Za datowaniem pracy na lata 40. przemawia także charakterystyczny dla okolic Awinionu pagórkowaty pejzaż. Choć przez długie lata Mela Muter malowała nie tylko portrety, lecz także martwe natury i pejzaże, krytyka artystyczna i publiczność (a co za tym idzie również współczesna historia sztuki) widziała w niej przede wszystkim portrecistkę. Co ciekawe, to sama artystka współtworzyła swój prasowy wizerunek. Sama była sobie pierwszym "kuratorem": to Muter, a nie jury, dokonywała bowiem wyboru obrazów na wystawy. Świadomie, szczególnie w pierwszym okresie, celowała w portrety. Po pierwszych sukcesach w Paryżu, kiedy stać ją było na nowe, obszerne studio dokonała przeprowadzki o symbolicznym charakterze. W 1911 Muter wynajęła atelier po Jamesie Whistlerze. Whistler uchodził ówcześnie za jednego z najwybitniejszych portrecistów ostatnich lat belle epoque, a Muter, przejmując jego mieszkanie przy Boulevard du Montparnasse, w pewien sposób przejmowała też jego reputację. Umożliwiała również swojej nowej klienteli 'przypadkowy powrót' w dobrze sobie znany adres. Wreszcie: nowe mieszkanie malarki przylegało do studia innej uznanej portrecistki z Polski, Olgi Boznańskiej. Działania Muter, nawet jeśli spowodowane nadarzającą się okazją, czy kwestiami towarzyskimi (wiadomo, że z Boznańską znała się już od 1901 roku), mają w sobie pewien pierwiastek działania marketingowego. Na szczęście dla Muter, mimo jej licznych sukcesów i finansowego powodzenia, artystce nie przyklejono łatki salonowej portrecistki. Uwaga krytyków kierowała się bowiem przede wszystkim ku portretom postaci anonimowych. We Francji zwracano uwagę na ekspresywny wymiar jej sztuki. W Polsce podkreślano uwagę na pokrewieństwa z Van Goghiem, Boznańską, a nawet Jackiem Malczewskim (Jan Żyznowski). W portretach Muter widziano też "do głębi podjętą kwintesencję człowieka, spostrzeżoną w jakimś bardzo nieuchwytnym momencie". Autorem tych słów jest Mieczysław Sterling, krytyk najpełniej chyba rozumiejący malarstwo artystki.