Siostrzeństwo: Feminizm i Sztuka Kobiet (wyniki)
13 września 2018 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 60 000 zł
Numer obiektu na aukcji
3

Cena wylicytowana: 60 000 zł

olej/tektura, 30 x 50 cm
sygnowany p.d.: 'Olga Boznańska'
ID: 61201
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Opinie
  • opinia Ewy Bobrowskiej, znawczyni twórczości artystki
  • z dn. 30 marca 2017 roku
Więcej informacji
„(…) w chwili, kiedy nie będę mogła więcej malować, powinnam przestać żyć”. OLGA BOZNAŃSKA W LIŚCIE DO OJCA, 1896

W dziejach polskiej sztuki do II wojny światowej nie było malarki, która osiągnęłaby większe uznanie niż Olga Boznańska. We francuskim okresie twórczości stała się popularną portrecistką paryskich elit, wielokrotnie pokazywała swoje prace na prestiżowych wystawach w Monachium, Berlinie, Wiedniu, Paryżu, Filadelfii czy Pittsburghu. W 1911 wybrano ją na prezesa Stowarzyszenia Artystów Polskich w Paryżu, jednej z ważniejszych instytucji emigracyjnego życia artystycznego nad Sekwaną. W 1929 otrzymała Wielki Złoty Medal na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu, a na paryskiej Wystawie Światowej 1937 – Grand Prix za malarstwo. W 1938 jej prace w całości wypełniły Pawilon Polski na Biennale w Wenecji. Boznańska to wyjątkowe dziecko swoich czasów. Urodziła się, gdy edukacja artystyczna stopniowo się liberalizowała, lecz kobiety nadal nie miały wstępu na akademie. Należała jednak do pierwszego pokolenia artystek-profesjonalistek. Twórczość kobiet uważano za rzecz hobbystyczną, domową i osobistą: w krytyce artystycznej epoki, a także późniejszej naukowej historii sztuki utarło się twierdzić, że malarkom przynależały „delikatne” techniki – na przykład pastel – jak też „subtelna” tematyka, choćby portret dziecięcy czy kwiatowa martwa natura. Boznańska, jako portrecistka dziewczynek i kwiatów, w istocie mogłaby się wpisywać w ów klucz, lecz odrębność jej stylistyki, świadomość własnego talentu i zmaganie się ze współczesnym „art worldem” należy uznać za świetne przykłady emancypowania się twórczości kobiecej w ostatnich latach XIX stulecia. Artystka otrzymała pierwsze szlify u matki Eugenii Mondant. U niej ćwiczyła rysunek i – jak wiele panien z dobrych domów – rozwijała umiejętności w tej technice. Dalszy rozwój autorki przebiegał tylko w prywatnych pracowniach i szkołach artystycznych; nigdy nie otrzymała edukacji akademickiej. W latach 1883-86 uczyła się w pracowni Kaspra Pochwalskiego i Józefa Siedleckiego oraz uczęszczała na Wyższe Kursy dla Kobiet im. A. Baranieckiego. Sam Jan Matejko dostrzegł talent dziewczyny i uznał go za warty dalszego kształcenia. W 1886 Boznańska podejmuje odważną decyzję – wyjeżdża na samodzielne studia do Monachium. W Niemczech utrzymywała się dzięki pomocy rodziny, budowała swój warsztat i tworzyła własną wizję sztuki. Studiowała w prywatnych pracowniach malarzy Carla Kircheldorfa oraz Wilhelma Dürra. W Atenach nad Izarą cieszyła się protekcją przywódców polskiej kolonii artystycznej: Józefa Brandta i Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Jeszcze w Monachium w 1896 odrzuciła propozycję Juliana Fałata – reformatora Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie – aby wykładać na wydziale dla kobiet tejże uczelni. Jej sława w lokalnym krakowskim środowisku szybko rosła, mimo to Boznańska zdecydowała się nigdy nie powrócić na stałe do rodzinnego miasta. W pierwszych latach pobytu w Niemczech stworzyła etos własnej twórczości, pojmowanej jako rygorystyczna praca, swoisty zakon sztuki. Formował się światopogląd malarki, w którym artystka musi pozostawać poza społeczną rolą kobiety jako żony i matki, a w sztuce należy odrzucić obowiązki narodowe. Pisała: „Malowałam zażarcie od rana do nocy, nie bywałam prawie nigdzie, a żyłam entuzjazmem dla sztuki” (Maria Rostworowska, Portret za mgłą. Opowieść o Oldze Boznańskiej, Warszawa 2003, s. 31). Boznańska zdawała się zauważać w twórczości artystycznej pewien „wieczny” pierwiastek, stąd być może jej zamiłowanie do dawnych mistrzów, Diega Velázqueza czy Antona van Dycka. W okresie paryskim, od 1898, Boznańska żyła w stolicy Francji, mieście najważniejszym z punktu widzenia rozwoju sztuki modernistycznej. Wykształciła wówczas styl charakteryzujący się symbolistycznym „zamgleniem” czy „niedopowiedzeniem”. W swoisty sposób dążyła ku malarstwu czystemu, nigdy jednak nie porzuciła przedmiotowości. Styl artystki interpretowano jako wyraz traumy – Joanna Sosnowska rozumiała zanik ciała modela w mgławicowych portretach jako znak nieszczęśliwych, lecz nieokreślonych wydarzeń z życia młodej autorki. W polskiej historii sztuki do dzisiaj pokutuje po cichu wypowiadane przeświadczenie o Boznańskiej jako skrytej, samotnej, starej pannie, która odseparowana od życia, tworzy „ciche” obrazy w „cichej” pracowni. Szczególnie ostatnie retrospektywne wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie i Muzeum Narodowym w Krakowie pozwoliły docenić jej talent, inwencję i maestrię jej pędzla na tle takich artystów europejskiego modernizmu jak Berthe Morisot, Édouard Vuillard czy James Whistler. Prezentowane „Kwiaty w wazonie” stanowią wzorcowy przykład intymistycznego dzieła Boznańskiej. Rozwibrowana, różnobarwna warstwa malarska układa się w subtelną barwną symfonię. Kształty i kontury nikną w materii farby, z której wyłania się efemeryczne wrażenie. Obrazy kwiatów w obiegowej opinii ludzi XIX-wiecznych były domeną kobiet. Od czasów biedermeieru amatorki w różnorodnych technikach uwieczniały rośliny jako studia artystyczne, a także dekorację kameralnej przestrzeni ogniska domowego. Dopiero mistrzynie europejskiego modernizmu uczyniły z tego gatunku przykład sztuki czystej, która może stać się polem eksperymentu twórczego i awangardą swoich czasów. Boznańska szczególnie w martwych naturach wypowiada się na temat dwóch głównych składników malarstwa – szczególnie docenionych przez nowoczesną teorię i krytykę artystyczną – światła i koloru. Gdy jednak posługuje się nimi, dokonuje osobistej, emocjonalnej notacji rzeczywistości, przekracza ówczesny naturalizm, dąży z wielką konsekwencją ku totalnej poetyczności wyrazu. Maria Poprzęcka trafnie stwierdza: „Bez emancypacyjnych deklaracji artystka konsekwentnie i z uporem realizowała swój zamysł na życie – samodzielne, niezależne, podporządkowane tylko sztuce bardzo poważnie traktowanej” (Maria Poprzęcka, [w:] Agata Jakubowska, Artystki polskie, Warszawa – Bielsko-Biała 2013, s. 189).

„Obrazy moje wspaniale wyglądają, bo są prawdą, są uczciwe, pańskie, nie ma w nich małostkowości, nie ma maniery, nie ma blagi”. OLGA BOZNAŃSKA W LIŚCIE DO JULII GRADOMSKIEJ, 1909