Magdalena Abakanowicz: Tkanina • Rzeźba • Rysunek (wyniki)
8 listopada 2018 godz. 19:00

Magdalena Abakanowicz (1930 Falenty pod Warszawą - 2017 Warszawa)
"Bez tytułu" z serii "Twarze nie będące portretami", 1983 r.
Cena wylicytowana: 160 000 zł
Numer obiektu na aukcji
17
Magdalena Abakanowicz (1930 Falenty pod Warszawą - 2017 Warszawa)
"Bez tytułu" z serii "Twarze nie będące portretami", 1983 r.

Cena wylicytowana: 160 000 zł

olej/płótno, 92 x 65 cm
ID: 64704
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Więcej informacji
"Formy powstają z codziennych doznań, jak dziennik. Są wytworem i zapisem swego czasu: doświadczeń, rozczarowań, tęsknot i lęków. Zmieniają się, tak jak czas zmienia moją twarz". – MAGDALENA ABAKANOWICZ, 1978 Motyw twarzy przewijał się przez twórczość Magdaleny Abakanowicz niejednokrotnie. Odbiorcy mieli świadomość, że artystka prowadziła odważne eksperymenty z wykorzystaniem własnego wizerunku, dlatego często doszukiwali się w pracach rysów jej twarzy. Sama autorka we wstępie do katalogu swojej wystawy w Zurychu w 1978 pisała: "Moje formy są jak kolejne skory, które z siebie zdejmuję, znacząc etapy mojej drogi. Za każdym razem należą do mnie tak bardzo i ja tak bardzo należę do nich, że nie możemy bez siebie istnieć. Czuwam w formach przestrzennych nad ich egzystencją. Miękkie, zawierają w sobie nieskończoną ilość kształtów, z których tylko jeden jest przeze mnie wybrany jako właściwa forma znacząca. W salach wystawowych stwarzam im przestrzenie, w których promieniują energią przeze mnie im nadaną. Istnieją razem ze mną, zależne ode mnie, ja – zależna od nich. Współżyjąc, ciągle stwarzamy siebie wzajemnie. Osłaniając moją twarz, są moją twarzą. Beze mnie, jak porzucone części ciała oddzielone od korpusu, nie mają sensu". Twarze w sztuce Abakanowicz pojawiały się zarówno w formie obiektów przestrzennych (cykle "Inkarnacje" oraz "Anonimowe portrety"), jak i grafik warsztatowych ("Katharsis") czy rysunków ("Twarze"). Ze względu na opracowany przez autorkę sposób tworzenia jednowymiarowych dzieł, angażujący całe ciało, w jej dziełach proces działania artystycznego był równie ważny jak jego efekt. Cykl obrazów "Twarze niebędące portretami" z 1983 przedstawia niezwykłe oblicza, wypełniające całą powierzchnię płócien. Wykonane szerokimi, ekspresyjnymi pociągnięciami pędzla, nie mają nic wspólnego z tradycyjnie pojętym malarstwem. Formalnie zbliżają się do rysunków i grafik, przypominają prehistoryczne rzeźby, ostro ciosane i monumentalne. Osiem płócien z cyklu "Twarze nie będące portretami" wystawiono w 2010 podczas wystawy "Magdalena Abakanowicz" w Muzeum Narodowym w Krakowie. Jej kurator, Dominik Kuryłek, podjął próbę analizy obrazów we fragmencie katalogu: "’Twarze nie będące portretami’ są trudne do zdefiniowania. Nie są to twarze mężczyzn, nie są to twarze kobiet. Jak to bywa w sztuce Abakanowicz, są pozbawione tożsamości. Gdy czyta się je poprzez figurę ’poza obecnej’ autorki, pozostającej w swojej sztuce niejako w cieniu, jawić się one mogą jako przedstawienia bohatera wymykającego się dominującemu dyskursowi, który chciałby go określać tylko i wyłącznie jako mężczyznę. Bohater sztuki Abakanowicz, która zagadnienie podmiotowości podejmuje przez przedstawienie ciała, wydaje się przynależeć do barokowego modelu podmiotu, podmiotu alegorii, który nie reprezentuje siebie samego, ale pewną cechę, jakość czy wartość. Co jest tą wartością w przypadku sztuki Abakanowicz? Jaką nową wartość ona do sztuki wprowadza? Szukając odpowiedzi na to pytanie, można przekornie zapytać, kogo przedstawiają ’Twarze nie będące portretami’. Spróbujmy przyjrzeć się im w kontekście dotychczasowej twórczości artystki. Decydując się na namalowanie obrazów, wchodząc ze swoim własnym sposobem tworzenia w przestrzeń malarstwa, od lat normatywizowaną za pomocą widzącego i wiedzącego męskiego oka, które płótno traktuje jako przestrzeń do opanowania. Abakanowicz wydaje się zmierzać do obowiązujących w wyniku takiego podejścia sposobów widzenia obrazu. Dokonuje tego, posługując się swoim własnym, indywidualnym, wywiedzionym z dzieciństwa sposobem malowania i wprowadzając do sztuki swoiście rozumianego bohatera uniwersalnego. Sposób widzenia obrazów niejako zakodowany w płótnach Abakanowicz nie jest ’patrzeniem inwazyjnym’, bliższy jest on raczej patrzeniu otwierającemu się na patrzącego, wchłaniającemu, posługującemu się ’dotykającym okiem’, które odpowiada niejako dziełom otwartym na ’penetrację’. Abakanowicz podejmuje swego rodzaju dialog z zakodowanym w malarstwie obserwującym aktywnie podmiotem, przeciwstawiając mu podmiot obserwujący pasywnie, który uznać można za właściwego bohatera jej prac (…). W sztuce Abakanowicz, która nie lubi reguł i przepisów będących, jak mówi, wrogami wyobraźni, bohater wydaje się być właśnie podmiotem-nie-tylko-męskim. Może zostać zdefiniowany jako podmiot wymykający się hetero normatywnemu objęciu. To podmiot opanowujący płótno paradoksalnie przez jego otwarcie" (Dominik Kuryłek, Twarze niebędące portretami, katalog wystawy Magdalena Abakanowicz, Kraków 2010, s. 62-63).