Klasycy Polskiej Sztuki po 1945. Aukcja Sztuki Współczesnej (wyniki)
15 grudnia 2016 godz. 19:00

Tadeusz Kantor (1915 Wielopole Skrzyńskie - 1990 Kraków)
Projekt kostiumu C1-6 - "Chłopiec z gazetami", 1984
Cena wylicytowana: 580 000 zł
Numer obiektu na aukcji
16
Tadeusz Kantor (1915 Wielopole Skrzyńskie - 1990 Kraków)
Projekt kostiumu C1-6 - "Chłopiec z gazetami", 1984

Cena wylicytowana: 580 000 zł

akryl/płyta, 180 x 110 cm
sygnowany na odwrociu, na blejtramie: 'Kantor'
na odwrociu naklejka transportowa z Galerie de France, naklejka z opisem pracy: 'TADEUSZ KANTOR | "CHŁOPIEC Z GAZETAMI" | 1984 / 110 x 180 | acryl' oraz stempel wywozowy
ID: 46002
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • Galerie de France, Paryż
  • kolekcja prywatna, Polska
  • Dom Aukcyjny Rempex, 2005
  • kolekcja prywatna, Polska
Więcej informacji
„Mam do ciebie dwa pytania. Nic nowego, mówiliśmy o tym wielokrotnie. Od którego zaczniemy, to zostawiam tobie. ? A zatem pierwsze. Chodzi o pewne trwałe nieporozumienie wokół twojej twórczości: malarstwo czy teatr? Ściślej: malarz, który robi teatr, czy człowiek teatru, który także i maluje. Mam swoją koncepcję, ale - Więc powiedz, to by mi pomogło. Jak tłumaczysz to, że wspólna płaszczyzna malarstwa i teatru ma u mnie inny sens, czy stopień, aniżeli... Mamy kilku reżyserów... teatralnych, filmowych... ...którzy równocześnie ukończyli Akademię Sztuk Pięknych, uważają się za malarzy. To jest nawet jakby nasza polska specjalność. Wyspiański (nie reżyserował, za to rysował dekoracje, kostiumy, robił teatr) i tak dalej. Ale twój przypadek jest zupełnie nowy. Tak. Przede wszystkim ci reżyserzy, którzy skończyli ASP, nie są żadnymi malarzami. Od tego się zaczyna. To są źli malarze. Albo w ogóle nie. Wyspiański też? A nie. Ja mówię o Szajnie. Wajda też zresztą ukończył ASP, ale nie maluje, tylko jest reżyserem. (…) Ja się nie uważam ani za malarza, ani za reżysera, dawniej uważałem się za malarza, na malarza mogę się zgodzić, natomiast gdy mi ktoś mówi, że jestem reżyserem, to się na to nie godzę. Ja nie jestem reżyserem, jestem, jak to się mówi, homme de théâtre, człowiek teatru. Na malarza się godzę, bo jest to stary termin z kolosalną tradycją, natomiast reżyser? Dwieście lat wszystkiego, przedtem nie było reżyserów, może ktoś tam tym kierował, ale to nie był ... Może kierował zza kulis; ty pierwszy wyszedłeś na scenę. To co innego. I to jest dla mnie bardzo znaczące, jeszcze będziemy o tym mówić. Pytałeś o moją koncepcję. Mówiąc z grubsza sprowadza się ona do tego, że poprzez teatr wychodzisz poza malarstwo, a poprzez malarstwo poza teatr. Twój teatr to malarstwo tylko trochę jakby już dalej, trochę innymi, ale w gruncie rzeczy tymi samymi środkami. Na twój teatr się patrzy, musi się patrzeć, nie można go nadać przez radio, przeczytać. Scenariusz (partyturę?) piszesz po spektaklu, reżyser zaczyna od tekstu, dialogów, didaskaliów. Ty na tekście kończysz, opisując (zapisując) to, co zbudowałeś. I na odwrót. Twoje malarstwo to już, w zaczątku jakiś spektakl. Jakaś przestrzeń (zamknięta, bo ramy), jakieś działanie, rekwizyty, rzeczy znalezione, opakowane. Coś, co żyje. To tak jakoś najogólniej. Tak, tak, oczywiście. Więc mógłbyś może to skomentować. Bardziej od siebie. Pytanie tylko, kiedy się wychodzi poza malarstwo, kiedy się poza malarstwo wyszło. Oczywiście, robili to już dadaiści, ale bez żadnej teorii. Jak te zwierzęta z arki. (…) Natomiast happening byt już pewną receptą. To była recepta formułująca brak ufności do dyscypliny malarskiej, żądanie, postulat, żeby z malarstwa wyjść, wyjść z płaszczyzny obrazu. Kierunek myślowy, bo u dadaistów to była kompletna anarchia, natomiast tutaj określony kierunek, metoda. Już zresztą Mathieu, który malował na oczach widza; już u nie-go ważny był nie efekt już nie. (…)Całą ideę, właściwie eksplikację tego wszystkiego, sformułował dopiero happening” (Mieczysław Porębski. T. Kantor, Świadectwa, rozmowy, komentarze, Warszawa 1997, s. 93-94).