École de Paris (wyniki)
7 maja 2020 godz. 19:00

Roman Kramsztyk (1885 Warszawa - 1942 Warszawa)
"Akt kobiety z wachlarzem", 1930
Cena wylicytowana: 280 000 zł
Numer obiektu na aukcji
20
Roman Kramsztyk (1885 Warszawa - 1942 Warszawa)
"Akt kobiety z wachlarzem", 1930

Cena wylicytowana: 280 000 zł

olej/płótno (dublowane), 99 x 80 cm
sygnowany p.d.: 'Roman Kramstyk'
ID: 84270
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, Polska
Literatura
  • Renata Piątkowska, Między "Ziemiańską" a Montparnasse'em. Roman Kramsztyk, Warszawa 2004, poz. kat. I/126
  • Renata Piątkowska, Kramsztyk 1885-1942, Warszawa 1997, poz. kat. I/117, s. 197 (il.)
Więcej informacji
Roman Kramsztyk to artysta, którego ugruntowała sztuka Cezanne’a. Jednakże w jego twórczości portretowej, w tym w prezentowanym w katalogu dziele, widoczna jest transmisja wpływów sztuki dawnej. Komponując wizerunki i akty, Kramsztyk chętnie nawiązywał do stylistycznych konwencji renesansu, manieryzmu i baroku. Choć artysta wykształcił własny, rozpoznawalny styl, przez całą twórczość pozostawał wierny ideałom klasycznym. „Akt z wachlarzem” to subtelna wizja kobiecości z dużym ładunkiem sztuki Tycjana i Rubensa. Portretowana jest nieznana nam kobieta o śródziemnomorskiej urodzie, zapewne Hiszpanka. O jej pochodzeniu świadczą upięta na głowie i spuszczona na ramiona koronkowa czarna mantylka oraz rozłożony wachlarz. Różowa, prześwitująca szarfa oraz dekoracyjna chusta są jedynymi materiałami okrywającymi (lub raczej odkrywającymi) ciało kobiety. Twarz, o ciemnej oprawie brwi i oczu, zdobi filuterny czarny lok. W ten sam odważny sposób pozwala on kobiecej postaci zdominować przestrzeń płótna. Malowane z dużym smakiem i ujęte miękkim modelunkiem światłocieniowym ciało kobiety przywodzi na myśl portrety weneckich kobiet pędzla syna Tintoretta, Domenica. Twórczość portretowa zajmowała jedną z ważniejszych pozycji w spuściźnie malarza. Portretował członków rodziny, przyjaciół osobistości ze świata kultury i polityki. Działalność na polu tego gatunku dawała nie tylko artystom możliwości dobrego zarobku, ale także sankcjonowała ich pozycję towarzyską. Kramsztyk, pochodzący z uznanej w Warszawie rodziny żydowskiej, miał sposobność do tego, by obracać się w elitarnych kręgach i tworzyć portrety. Krytycy akcentują, iż Kramsztyka najbardziej interesowali ludzie – ich różnorodna fizjonomia, spektakularność gestów oraz niepowtarzalna emocjonalność rozbudzała zainteresowania malarza; tworząc portrety swoich modeli, ubogacał je o indywidualne dla nich rekwizyty, komponował na płótnach coś na kształt przedstawienia, malowanej pantomimy. „Twórczość Kramsztyka jest wyrazem jego stosunku do świata, ludzi i sztuki. Pozostał on artystą ‘środka’ – nie przekraczał granicy malarstwa przedstawiającego, nie kroczył w awangardzie – taki był jego temperament twórczy. Niewątpliwie malarstwo Kramsztyka bliskie jest międzynarodowej sztuce kręgu École de Paris, do której zaliczane są różnorodne, często zupełnie odmienne nurty – od postimpresjonizmu, neoklasycyzmu do tendencji ekspresjonistycznych. Najbliższy był mu realizm, lecz nie w naturalistycznej czy idealistycznej odmianie. Płótna Kramsztyka niepozbawione są ekspresji, zmysłu obserwacji i poczucia humoru. Choć czerpał obficie z dawnej i współczesnej tradycji artystycznej, udało mu się stworzyć własny, rozpoznawalny styl, nadać swym dziełom osobisty ton. Jak zauważył Edward Woroniecki, Kramsztyk nie był ‘malarzem idei i wcale się tym nie martwił’” (Renata Piątkowska, Kramsztyk 1885-1942, Warszawa 1997, s. 23). Przytoczna wypowiedź Renaty Piątkowskiej wyjaśnia ostrożny stosunek artysty do dokonań paryskiej awangardy artystycznej oraz jego zainteresowanie sztuką klasyczną. W wypowiedzi dla „Expressu Porannego” z 1933 Roman Kramsztyk stwierdził, że sztuka modernizmu w naturalny sposób będzie powracać do figuracji, a „do obrazu zacznie wracać treść”. Mówił: „Malarze po prostu odczuwają głód treści. Naturalnie treść nie dominuje nad założeniem czysto malarskim; jest ono stawiane na pierwszym miejscu – niemniej malowanie tylko szparagów czy dzielenie płótna na szereg kolorowych kwadratów – należy uznać za skończone. Dziś jest nie do pomyślenia portret tak skomponowany, że noga wyrasta z oka… Do portretu wróciło podobieństwo, charakter postaci, dobry rysunek – a wszystko razem ujęte w wartościową formę malarską” (W.B., W powrocie do klasycyzmu. Rozmowa o malarstwie z mistrzem paryskim, „Express Poranny” 1933, nr 151, s. 6).