Aukcja Sztuki Współczesnej | 1 sesja (wyniki)
10 grudnia 2015 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 150 000 zł
Numer obiektu na aukcji
19

Cena wylicytowana: 150 000 zł

akryl/płyta, 61 x 61 cm
sygnowany i datowany na odwrociu: 'J. Stańczak 1969'
na odwrociu papierowa nalepka z opisem prac z D. Wigmore Fine Art.
ID: 37960
Pochodzenie
  • D. Wigmore Fine Art, Nowy Jork
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Więcej informacji
"W wywiadzie z Şafak Güneş Gökduman, turecką krytyczką sztuki, przeprowadzonym w 2011 roku, Julian Stańczak powiedział, że urodził się w wieku dwudziestu jeden lat w Cleveland w Ohio. To zaskakujące stwierdzenie, szczególnie gdy z jego biografii wiadomo, że naprawdę przyszedł na świat we wsi Borownica w Polsce w 1928 roku, a w 1932 roku wraz z rodziną przeniósł się do Przemyśla. Rok 1950 to data emigracji do Stanów Zjednoczonych, rozpoczęcie nowego życia. (…) CLEVELAND: POCZĄTEK SAMODZIELNOŚCI ARTYSTYCZNEJ Stańczakowie najpierw lądują w Binghamton w stanie Nowy Jork, by szybko przenieść się do Cleveland w Ohio. Rodzice natychmiast znajdują pracę, Julian z bratem pierwsze pieniądze zarabiają roznosząc gazetki reklamowe. Żeby dopełnić edukację rozpoczętą w Borough Polytechnic Institute Stańczak podejmuje studia w Cleveland Institute of Art, a także zaczyna wystawiać swoje prace. (…) Stańczaka nie stać wówczas na zakup blejtramów, by malować na płótnie, więc tworzy na płytach i kartonach, często po prostu gdzieś znajdowanych jako odpady. (…) Skłonność Stańczaka do odchodzenia od natury i geometryzowania przedstawianych przedmiotów wydaje się coraz bardziej decydująca, do czego z pewnością przyczyniają się zarówno doświadczenia afrykańskie, jak i studiowanie malarstwa kubistów, konstruktywistów i Giorgio Morandiego w galeriach i muzeach Londynu. (…) W 1953 roku Stańczak udaje się w podróż do Waszyngtonu i tam w Phillips Gallery ogląda wystawę Klee, którą odbiera jako totalne objawienie. Wspomina, że zmęczony długą wędrówką po mieście zasnął w pomieszczeniu wypełnionym obrazami szwajcarskiego artysty. Kiedy się obudził, czuł się wręcz obezwładniony światłem, kolorystyką oraz magnetyzmem otaczających go dzieł, z których emanowały spokój oraz wolność od bólu i rzeczywistości. W tej z pewnością nieco zmitologizowanej opowieści Stańczak podkreśla, iż wówczas ostatecznie pojął, że trauma własnej biografii nie może znaleźć odzwierciedlenia w jego sztuce. W tym właśnie momencie artysta miał również dojść do wniosku, że piękno natury jest jedynie prowokacją do tworzenia, a nie końcowym rezultatem malarstwa: 'Zrozumiałem drogę Paula do jego sztuki; teraz znaczenie miało tylko to, by znaleźć drogę Juliana. Pojąłem, że nikt nie odpowie na moje pytania i nikt mi nie powie, gdzie leży moja sztuka'. Klee zainspirował go do poruszania się w obszarze organicznej geometrii, w ramach której formy nie są ograniczone ostrymi konturami, lecz - na podobieństwo żywych organizmów - jakby oddychają i emitują energię koloru. Krawędzie nie mogą być więc 'tnące' i intelektualnie wyspekulowane, gdyż takowe w naturze w zasadzie nie występują, a płaszczyzna obrazu musi być 'energetyzowana' barwą, by sprawiała wrażenie nieustannie pulsującej. Czasy studiów w Cleveland Institute of Art zbliżają Stańczaka takżez dwoma innymi artystami o polskich korzeniach, bliskimi nurtowiop ort: Richardem Anuszkiewiczem oraz Edem Mieczkowskim. Anuszkiewicz był na studiach rok wyżej niż Stańczak, ale łączyłaich przyjaźń i dyskusje o sztuce. Anuszkiewicz, pochodzący z Eric w Pensylwanii, został niejako 'adoptowany' przez rodzinę Stańczaków osiadłą w Cleveland, co przejawiało się wspólnymi posiłkami i poniekąd kręgiem wspólnych znajomych. Z kolei Ed Mieczkowski po studiach w Cleveland Institute of Art stopień magistra zdobył w Pittsburghh Carnegie Melon Institute. Później, w latach 1964- 1995, obaj wykładali na macierzystej uczelni, Stańczak - malarstwo, Mieczkowski - głównie rysunek. Wspólne lata pracy dydaktycznej dawały możliwości prowadzenia nieustannych debat o sztuce i statusie obrazu, które niejednokrotnie bywały burzliwe ze względu na różnice w artystycznych postawach. Obecnie Mieczkowski mieszka w Kalifornii, lecz pozostaje ze Stańczakiem w stałym kontakcie. W roku 1954 Stańczak ukończył studia w Cleveland lnstitute of Art, a rok później został przyjęty na Yale University do pracowni Josefa Albersa i Conrada Marca-Relliego. W tym samym roku studia w Yale rozpoczynał także Richard Anuszkiewicz i obaj młodzi twórcy dzielili w tym okresie wspólny pokój, co dodatkowo scementowało ich przyjaźń i stwarzało idealne warunki do wzajemnych inspiracji. Stańczaka szczególnie fascynował charyzmatyczny Albers, który przybył do Stanów Zjednoczonych w 1933 roku i przeniósł ze sobą idee znamienne dla europejskiego Bauhausu. W tym okresie Stańczak, zainspirowany przez mistrza, coraz bardziej doceniał aspekt rzemieślniczy twórczości i zaczął samodzielnie wykonywać blejtramy, na których później malował. Dawało mu to satysfakcję kontaktu z obrazem na każdym etapie jego powstawania i pozwalało usprawniać lewą rękę. Przede wszystkim jednak Albersowi zawdzięcza Stańczak jeszcze większe otwarcie na barwę niż po bezpośrednim kontakcie z malarstwem Paula Klee. Były wykładowca Bauhausu nie tylko uchodził za eksperta od kwestii koloru, lecz także umiał komunikatywnie przekazywać tę niezwykle skomplikowaną wiedzę i dawać studentom impuls do niezależnych poszukiwań na tym polu. Stańczak wspomina: 'Szukałem w mojej sztuce wizualnego «izmu», który mógłby udzielić się każdemu, nie dając nikomu poczucia mojej osobistej niedoskonałości. Myślałem o kolorze, o jego bezpośredniej sile oddziaływania, zdolności zagadnięcia duszy, bez odnoszenia się do konkretnego ludzkiego ja. Szalałem ze szczęścia, gdy w 1954 roku zostałem przyjęty na studia akademickie na Uniwersytecie Yale. To było rzeczywiście obezwładniające przeżycie. Gdy Albers tłumaczył swoje teorie studentom, po raz pierwszy zrozumiałem fenomen kolorów. Jego siła polegała na niesamowicie wysoko rozwiniętej zdolności postrzegania. Przy nim musiałem sam siebie wciąż zapytywać: «Co widzi on, czego ja nie widzę?». W sferze widzenia czułem się przy nim jak nieświadomy. Jego metody nauczania były głęboko przemyślane, wykładał klarownie i szczegółowo. Kolor był tematem głównym; inne czynniki były dotykane rzadko. Wbijał nam do głowy swoją wiedzę tak skutecznie, że ów proces nauczania całkowicie mnie pochłonął. Na wykładach Albersa pojmowało się wszystko lub kompletnie nic. Było się albo geniuszem, albo idiotą. Albers mógł promieniować radością, gdy czuł, że w końcu coś pojęliśmy, lub był wściekły, gdy ktoś coś sfuszerował lub nie rozumiał terminologii'. Esencję teorii Albersa zawiera książka 'Interaction of Colors', w której autor namawia studentów do wytrwałego obserwowania relatywności barw, ich zależności od światła i otoczenia, w jakim występują. Stwierdza, że kolor przemawia bardzo różnie, zależnie między innymi od tego, jakie wypełnia formy lub jak jest kładziony - wertykalnie czy horyzontalnie. Albers podkreśla także rolę symultanicznych kontrastów barwnych oraz potencjał kolorów do uzyskiwania iluzji głębi przestrzennej czy optycznego ruchu. Podnosi przy tym zagadnienie transparentności i granic poszczególnych plam barwnych, które inicjują rozmaite gry plastyczne. Przekazuje adeptom sztuki, że obraz nie powinien być przedmiotem, lecz przeżyciem, a żeby się takim stał, musi za pomocą trafnego zastosowania kolorów uruchamiać dynamiczną akcję wizualną, która rozgrywa się na siatkówce oka widza. Albers wierzy także w uniwersalność ludzkiego widzenia i na podstawie tego przekonania naucza o oddziaływaniu barw, które na każdego odbiorcę wpływają analogicznie. Uważa, że jest stanie poruszyć obraz bez wprowadzania doń rzeczywistego ruchu. Wiedzę tego rodzaju Stańczak wkrótce ugruntuje jeszcze dogłębniej, gdy zapozna się z publikacjami psychofizjologa widzenia Rudolfa Arnheima, o którym usłyszy po raz pierwszy w Yale. Wskazówki praktyczne, przekazywane przez Albersa, uzupełnione lekturą klasycznej już dziś pozycji 'Sztuka i percepcja wzrokowa. Psychologia twórczego oka' u autora 'Memory of an Ancient City' trafią na wyjątkowo podatny grunt". (Marta Smolińska, Julian Stańczak. Op art i dynamika percepcji, Warszawa 2014, s. 6-33).