mBank. Aukcja kolekcji (wyniki)
25 czerwca 2020 godz. 19:00

Józef Brandt (1841 Szczebrzeszyn - 1915 Radom)
Pospolite ruszenie u brodu, około 1895-1902
Cena wylicytowana: 1 450 000 zł
Numer obiektu na aukcji
3
Józef Brandt (1841 Szczebrzeszyn - 1915 Radom)
Pospolite ruszenie u brodu, około 1895-1902

Cena wylicytowana: 1 450 000 zł

olej/płótno, 74 x 119,5 cm
sygnowany l.d.: 'Józef Brandt | z | Warszawy'
na odwrociu nalepka Muzeum Narodowego w Warszawie oraz nalepka nowojorskiej ramiarni
ID: 85298
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Pochodzenie
  • zbiory M. Newman LTD Paintings and Drawings, Londyn
  • dom aukcyjny Sotheby's, Londyn, marzec 1980
  • dom aukcyjny Sotheby's, Scottsdale, luty 1982
  • dom aukcyjny Sotheby's, Nowy Jork, październik 1982
  • kolekcja prywatna, Polska
  • dom aukcyjny Agra Art, październik 1992
  • dom aukcyjny Agra Art, październik 1997
Literatura
  • Józef Brandt 1841-1915, tom 2, red. Ewa Micke-Broniarek, Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa 2018, s. 275 (il.), poz. kat. I.233
  • Ewa Micke-Broniarek, Tematy rodzajowe w malarstwie Józefa Brandta/Genre themes in Józef Brandt's painting [w:] Józef Brandt (1841-1915). Między Monachium a Orońskiem/Between Munich and Orońsko, red. Monika Bartoszek, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, 20 czerwca 25 października 2015, Orońsko 2015, s.17 (il.),18,19
  • Irena Olchowska Schmidt, Józef Brandt, Kraków 1996, s. 23
  • Herta Wellensiek, H.Josef König, S. Wolf, "Kunstpreis-Jahrbuch" 1983, Bd. 38A, Monachium [b.d.w], s. 479
  • Adam Ballenstedt, Wystawa klasyków w Muzeum im. Mielżyńskich, "Kurier Poznański"1918, nr 13, s. nlb.5
  • Katalog doborowych dzieł malarstwa polskiego ku uczczeniu pamięci Józefa Brandta i A. Wierusz-Kowalskiego, Muzeum im. Mielżyńskich w Poznaniu, Poznań, 1918 (poz. kat. 8)
  • "Tygodnik Ilustrowany" 1903, nr 42, s. 838 (il., s. 833)
Wystawiany
  • Józef Brandt 1841-1915, Muzeum Narodowe w Poznaniu,
  • 21 października 2018 – 6 stycznia 2019
  • Józef Brandt 1841-1915, Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa, 21 czerwca – 30 września 2018
  • Wystawa doborowych dzieł malarstwa polskiego ku uczczeniu pamięci Józefa Brandta i A. Wierusz-Kowalskiego, Muzeum im. Mielżyńskich w Poznaniu, Poznań, 1917-1918
Więcej informacji
Józef Brandt stanowił czołową postać środowiska artystycznego w Monachium. Już wkrótce po przybyciu do Bawarii postrzegany był jako ceniony malarz, pedagog, opiekun i przewodnik młodszych malarzy, bywalec salonów, wreszcie celebryta. Henryk Piątkowski nadał mu tytuł „szczęśliwca”, a skupieni wokół niego malarze monachijczycy nazywali go „generałem”. Brandt nie tylko nosił tytuł królewskiego profesora, był również bliskim przyjacielem księcia regenta Luitpolda Wittelsbacha. Utrzymywał bliskie kontakty z dworem królewskim oraz tamtejszą arystokracją. Sukcesowi w Monachium towarzyszył niemniejszy sukces w ojczyźnie. Krytycy oklaskiwali prezentowane w warszawskiej Zachęcie lub w krakowskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych dzieła. Rodacy kibicowali tworzącemu nad Izarą Brandtowi, odnotowując jego liczne sukcesy artystyczne na arenie międzynarodowej. Po śmierci Jana Matejki Brandt został zaproszony do objęcia dyrektorstwa w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie. Mimo, że artysta odmówił przyjęcia tego stanowiska, krytyka wielokrotnie podkreślała patriotyzm malarza. Brandt bowiem stale poruszał się w tematyce zaczerpniętej z historii dawnej Rzeczpospolitej, a pracując w Monachium za sygnaturę obrał opis: 'Józef Brandt z Warszawy'. Jego wystawy tłumnie odwiedzała publiczność. Trudno byłoby znaleźć polskiego malarza, który w XIX wieku cieszył się podobną do Brandta estymą zarówno w kraju, jak i za granicą. Wystawna pracownia artysty i jego związki towarzyskie powodowały, że obok takich twórców jak Franz von Lenbach, Hans Makart czy Frederic Leighton przynależał do fenomenu w sztuce XIX stulecia nazywanego „Malerfürsten”, „malarzami- książętami”. Obyczaj związany z kulturą Rzeczpospolitej Obojga Narodów i pejzaż uosabiany z jej kresami artysta umieścił w centrum swojej twórczości. Konkretne epizody wojenne czy postaci historyczne to oczywiście znakomita część dorobku malarskiego artysty. Malarza interesowały również ogólne poetyckie wizje luźno osnute na autorskiej rekonstrukcji realiów życia przede wszystkim w XVII stuleciu. W prezentowanym dziele artysta wyobraził jeden z istotnych fenomenów związanych z kulturą nowożytnej Polski – pospolite ruszenie. Instytucja ta, znana w średniowiecznej Europie, funkcjonowała w na Ziemiach Polskich od połowy XV wieku. Pospolite ruszenie polegało na zwoływaniu szlachty i właścicieli ziemskich do walki w wojnie. W XVII-wiecznej Rzeczpospolitej, którą opiewał Brandt, tego rodzaju mobilizacja następowała parokrotnie, w obliczu istotnego zagrożenia ze strony wroga. Oddziały pospolitego ruszenia przedstawiały różną wartość bojową. W ujęciu współczesnych historyków ich ocena związana jest z pochodzeniem z konkretnego terenu Rzeczpospolitej. Niektóre regiony, narażone na częste konflikty i przez to zaprawione w bojach spotykają się pozytywnymi opiniami. Inne uważane są z mało wartościowe. W przypadku prezentowanego dzieła tego rodzaju ocena nie była udziałem Brandta. Malarz horyzontalnie zorientowany, kresowy, nadrzeczny pejzaż zapełnił licznymi postaciami. Wielobarwność ówczesnej szlachty i chłopów artysta dobył zróżnicowaniem typów fizjonomicznych, strojów i dobytku transportowanego na wozach. Efekt ten zwielokrotniają różne maści koni i chartów. Z dbałością i historyczny detal, który malarz mógł studiować, bazując na przedmiotach z własnej kolekcji, Brandt stworzył kompozycję rzeczową, jak również witalną, barwną i uwodzącą melancholijną nutą. Widowiskowy „korowód” „omywa” ściszony, nieco mglisty pejzaż. Fantazja historyczna zyskuje tutaj znamiona bliskie naturalizmowi. Nad wyraz interesujące wejrzenie w prezentowane „Pospolite ruszenie” zapewnia głos anonimowego krytyka opublikowany w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1903 roku. Recenzja ta opiewa walory artystyczne obrazu, lecz również dostarcza jego opisu z zrozumieniem bliskim XIX-wiecznej, historycystycznej i romantycznej zarazem wrażliwości: „Z nazwiskiem Brandta złączyły się widoki szerokich równin stepowych, po których harcują Kozacy, lub Tatarzy. Obraz, którego reprodukcyę dajemy, różni się znacznie pod względem tematu od najpopularniejszych utworów Brandta, chociaż pod względem techniki stoi na tej samej wyżynie. Na lewo dwóch szlachciców w wojskowym rynsztunku wypytuje o coś kmiotka w łapciach z biczem w ręku i kobiałką, przewieszoną przez plecy. Jest to typ, który do dziś dnia spotykamy po wsiach. Środek i prawą stronę obrazu zajmują wozy, bryki, konie, psy, furmani, tworząc zbiorowisko, pełne życia i ruchu. Na lewo w głębi widać rzekę, przez którą oddział pospolitego ruszenia ma przechodzić; w środku, na dalszych planach, rysują się wzgórza, chaty, szopy i t. p. W całości odtworzył artysta znakomicie ów pól militarny, pół gospodarsko-ziemiański charakter pospolitego ruszenia. Czujemy doskonale, że są to ludzie przyzwyczajeni do wojny, ale niezawodowi żołnierze, wdrożeni do karności dyscypliny i polowego porządku. Furmani ćmią sobie fajeczki, na brykach igrają rasowe charty, zabrane po to, by przy okazyi mogły pogonić zająca w polu. Tu widać bogate makaty, ówdzie beczkę z jakimś napitkiem i t. p. Wszystko to świadczy, te ziemianin, przeobrażony w żołnierza, niechętnie rozstawał się z przyzwyczajeniami swego normalnego codziennego żywota. Na specyalną uwagę zasługuje świetna charakterystyka plastyczna osób i przedmiotów. Szlachta, chłopi, woźnice, konie, a nawet bryczki i wozy – wszystko to takie prawdziwe, naturalne, swojskie, że cały obraz wygląda jak fragment z pamiętników Paska, lub romansu Sienkiewicza, albo Rzewuskiego, przetransportowany z prozy na barwy i linie” („Tygodnik Illustrowany” 1903, nr 42, s. 838).