Tadeusz Dominik – mistrz, nestor, pedagog

Wizje natury proponowane przez Tadeusza Dominika były efektem nauk pobieranych u profesora Jana Cybisa. Autor kształcił się w pracowni mistrza w latach 1946-51. Wielu z krytyków dostrzegało w młodym malarzu kontynuatora tradycji polskiego koloryzmu. Inni natomiast wskazywali na Cybisa jako na nauczyciela, któremu Dominik zawdzięczał rozbudzenie wrażliwości kolorystycznej. Sam autor nieraz wspomniał, że zawdzięcza swojemu profesorowi bardzo wiele oraz podkreślał swoją fascynację i szacunek dla niego. Cnotami kardynalnymi były dla Cybisa odwaga i rzetelność. Tadeusz Dominik niewątpliwie się nimi odznaczał. Z żelazną konsekwencją realizował przez całą drogę twórczą własną wizję. Oparł się presji socrealizmu i nie dał się zwieść nowym kierunkom w sztuce. Odwaga i upór doprowadziły go do malarstwa z jednej strony niezwykle osobistego, z drugiej – uniwersalnego, otwierającego widzowi drogę do własnego przeżywania natury. Ponad trzydzieści lat temu Jan Cybis powiedział: „pozostaje zjawiskiem zaskakującym, jak szybko zdobył sympatię publiczności sztuką na pozór niezrozumiałą, a w istocie komunikatywną”. Zdanie to pozostaje aktualne po dziś dzień, kiedy obrazy Dominika wzbudzają w nas taki sam zachwyt.

Rys. Drzewo genealogiczne rodziny Dominików

„Moje malarstwo jest w całości efektem otwarcia na naturę, jest inspirowane naturą. Nie ilustruję natury, ale swoimi obrazami otwieram drogę widzowi do jej własnego przeżywania”.

TADEUSZ DOMINIK

Powstałe w latach 50. oraz 60. kompozycje Tadeusza Dominika przypominały rozedrgane powierzchnie, na których wyróżniały się pojedyncze rozświetlone plamy. Artysta w tym okresie utrzymywał tło w ciemnych barwach, nieraz w naturalnym kolorze płótna, a w poszczególnych przypadkach stosował białe lub czarne. Już na tych wczesnych kompozycjach można było dostrzec charakterystyczne dla całej twórczości Dominika cechy formalne, które stanowią znaki rozpoznawcze jego stylu, czyli przede wszystkim owalne, a w szczególności nieregularne plamy barwne. Często, po bliższej analizie, można na nich dostrzec dukt pędzla, który podpowiada odbiorcy, w jaki sposób oraz z jaką energią została namalowana dana plama. W kolejnych dekadach styl Tadeusza Dominika uległ zmianie. Uderzenia pędzla, które zostawiały po sobie nieregularne obłe formy, zastąpiły bardziej zdefiniowane kształty. Zmianom uległa także paleta barwna – artysta znaczenie ją rozświetlił, a szarości i przybrudzone odcienie zastąpiły intensywniejsze kolory. Dodatkowo wypukła oraz chropowata faktura uległa wygładzeniu. Natomiast w jeszcze późniejszym okresie powłoka farby olejnej stała się tak transparentna, jakby została namalowana akwarelami. Obrazy te cechuje niezwykła lekkość i świetlistość.

                        

Obiekt: Tadeusz Dominik, "Łąka", 1956 r.

MISTRZ KOŃCZENIA OBRAZU W ODPOWIEDNIM MOMENCIE

Artysta pojmował tworzenie jako potrzebę, zabawę, ale i nieustanny dramat, polegający na intuicyjnym poszukiwaniu idealnego efektu finalnego. Stosował również daleko posuniętą redukcję, będącą na granicy rozpoznawalnych form i abstrakcji. Działalność artystyczna bowiem, w jego odczuciu, polega na umiejętności podejmowania wyborów, decydowania, co jest istotne, a co należy odrzucić, kierując się własną wrażliwością i ciekawością. We wstępie do jednej z wystaw Dominika Janusz Jaremowicz napisał: „Dominik sięga do korzeni wielkiego odczuwania plastycznego. Tę bezpośrednią wrażliwość na podstawowy budulec, na kolor, mają niewinni. Przejawia się ona w malarstwie dzieci. Dominik nie jest dzieckiem i trudno mu przypisać autentyczną niewinność. Jest twórcą świadomym reguł gry. Maluje tak, jak maluje, ponieważ dokonał pewnego wyboru spośród wielu innych znanych mu możliwości. Połączył pierwotną surowość i świeżość z wyrafinowaniem, sięgnął do korzeni a równocześnie zebrał wyszukane owoce. Nie stoimy tu wobec pierwiastkowej niewinności, ale wobec wysublimowanej opowieści o niewinności. Jego dzieło ma szczególną wymowę uniwersalną: na swój sposób buduje mit wszelkiej sztuki. Mit ten, ta opowieść, ogarnia równocześnie jej podstawy i jej wysokie loty” (Janusz Jaremowicz, Dominik. Wystawa malarstwa. Z cyklu Artyści Akademii Sztuk Pięknych, Warszawa 1996).

                          

Tadeusz Dominik "Cuzco", 1998 r.

fot. DESA Unicum

 

Tadeusz Dominik „Krainy Polski. Mazowsze”, , 2013 r.

fot. DESA Unicum

 

„Natura ma większy wpływ na moje malarstwo niż wszyscy mistrzowie”.

TADEUSZ DOMINIK

Ta wypowiedź Tadeusza Dominika najtrafniej określa jego postawę artystyczną od początku charakteryzującą się wynikającym z głębi duszy zamiłowaniem do natury. Wielu z krytyków podkreślało autentyzm oraz widoczną uczciwość artystyczną bijącą z płócien malarza. W kompozycjach Dominika często dostrzegano fascynację abstrakcją. Sam artysta jednak, pytany o bycie abstrakcjonistą, odpowiadał w następujący sposób: „Czy jestem abstrakcjonistą? Nie wiem, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Uważam, że jest to rodzaj pewnej swobody, na którą w świecie zamkniętym konwenansami swojego czasu właśnie my, malarze, możemy sobie pozwolić. Po wystawie w Zachęcie byłem mile zaskoczony tym, że ludzie spoza kręgu artystycznego oglądający moje obrazy mówili mi, że jest to nareszcie abstrakcja, która jest zrozumiała” (Tadeusz Dominik, [cyt. za:] 10.01-02.02.1969. Tadeusz Dominik. Malarstwo, Zachęta Centralne Biuro Wystaw Artystycznych, https:// zacheta.art.pl/pl/wystawy/tadeusz-dominik-malarstwo). Mistrzowskie operowanie kolorem to najbardziej wyróżniająca się cecha malarstwa artysty. Dominik doskonale znał wszechstronny potencjał barwy samej w sobie – potrafił jedynie płaskimi połaciami koloru zbudować całą przestrzeń obrazu, zdefiniować jego światło oraz rozróżnić ciężar i odległość części składowych kompozycji. Plamy barw kładł na płótnach szeroko i zamaszyście, z odwagą i namacalną wręcz energią. Za pomocą abstrakcyjnych plam, pasów i bloków, malarz tworzył kolorystyczne symfonie, które przenoszą odbiorcę w silnie stymulujący świat zapachów, odgłosów i wrażeń optycznych znanych nam z pól, lasów i łąk.

„Jestem zwolennikiem żelaznej dyscypliny i metody, ale każde prawdziwe dzieło sztuki musi mieć świeżość, musi być zaśpiewane, a nie wydukane. I tu znów trudność, jeśli chcemy zastosować to szkolarskie przeciwstawienie: abstrakcja – realizm. Są obrazy abstrakcyjne, które porażają chłodem i nieskończoną nudą, że wspomnę przykładowo kompozycje Herbina. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiej wyspekulowanej abstrakcji. Ale Mondrian ze swymi ścisłymi układami form jest dla mnie wielce sympatycznym malarzem. Widziałem jego wystawę na Biennale. Od tych, z pozoru zimnych, układów kompozycyjnych emanowała wielka pogoda. W kwadraty Mondriana wchodzi oko jak do ogrodu”.

TADEUSZ DOMINIK W ROZMOWIE ZE ZBIGNIEWEM HERBERTEM, „WIĘŹ”, NR 6, 1981

                                

Tadeusz Dominik, fot. Janusz Szewiński,

archiwum rodzinne

 

Tadeusz Dominik, „Autoportret”, 1977,

fot. DESA Unicum

 

ROLA PEDAGOGA

Tadeusz Dominik był nie tylko wybitnym artystą, ale też zasłużonym pedagogiem, spod skrzydeł którego wyszło wielu znamienitych polskich twórców. Sam kształcił się pod okiem innego słynnego mistrza koloru, Jana Cybisa. Malarskie studia w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych ukończył w 1953, zdążywszy już rozpocząć pracę naukową na tej samej uczelni. W 1988 otrzymał tytuł profesora zwyczajnego. Po zakończeniu studiów podjął pracę pedagogiczną na uczelni. Był laureatem licznych wyróżnień, m.in. był stypendystą Ford Foundation (1962) oraz laureatem nagrody im. Jana Cybisa (1973). Prace Dominika były prezentowane na licznych wystawach indywidualnych w najbardziej prestiżowych galeriach i w trakcie wydarzeń artystycznych m.in. na Guggenheim International Award (Nowy Jork, 1958), w Galerii Lambert (Paryż, 1959), Galerie für Moderne Kunst Varrelbisch (Hamburg, 1988), Gallerie Lanterna (Sztokholm, 1990), Muzeum Archidiecezji Warszawskiej („Tadeusz Dominik i uczniowie”, 1992) i na Expo ‚92 (Sewilla). Jego prace znajdują się w zbiorach w Muzeach Narodowych: w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, a także w Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Stedelijk Museum w Amsterdamie, Galerii Albertina w Wiedniu czy Museo de Bellas Artes w Caracas. Wszelkie prestiżowe osiągnięcia nie zmieniły twórcy – pozostał wierny swojej pasji do natury, którą kultywował, pielęgnując ogród i malując do ostatków sił. Olga Wolniak wspomina: „Był barwną postacią, duszą towarzystwa, anegdociarzem, a jednocześnie tytanem pracy. Malował, tkał, uprawiał ceramikę i rzeźbę. Miał gest – z ASP do barku w Hotelu Europejskim jeździł taksówką. Nawet ciężko chory, leżąc w łóżku, popalał cygaro. Uwielbiali go studenci, kochały modelki. Słynna Elka – modelka – nosiła go na rękach. Druga, ukochana żona Cynthia ostudziła szalony tryb życia Tadeusza, za to inspirowała jego twórczość pasją do podroży – zwiedzili prawie cały świat. W ostatnich latach, kiedy już raczej nie ruszał się z fotela, obserwował z okna ptaki. Karmił je i opiekował się nimi, niczym św. Franciszek”.

Zapraszamy do zapoznania się z katalogiem aukcyjnym:
https://desa.pl/pl/exhibitions/105/dominik-i-jego-najblizsi

Zapraszamy na wystawę: 
15 sierpnia – 15 lipca 2019 r.
poniedziałek - piątek w godzinach od 11 do 19
sobota w godzinach od 11 do 16

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Tak, rozumiem