Młoda Polska i modernizm: portret i dekoracja

Kanwę dla pastelowych scen malowanych przez Teodora Axentowicza stanowiło częstokroć Święto Jordanu, czyli Święto Objawienia Pańskiego, obchodzone w kościele prawosławnym i grekokatolickim 19 stycznia. Wtedy, na pamiątkę chrztu Chrystusa, podczas procesji wierni udają się nad pobliską rzekę. Kapłan trzykrotnie zanurza w niej krzyż, symbolicznie czyniąc ją nowym Jordanem. Następnie skrapla przybyłych nad rzekę, a ci poświęconą wodę zabierają ze sobą do domów. Ten moment Axentowicz utrwalił w prezentowanym pastelu „Święto Jordanu (Starość i Młodość)”.

 

Teodor Axentowicz, Święto Jordanu (Starość i Młodość)

Fascynacja artysty huculskimi obrzędami wiązała się z generalnymi tendencjami epoki, choć miała również szczególny wymiar. Malowane przezeń Święto Jordanu, często też święto Matki Boskiej Gromnicznej, były wynikiem zainteresowania symbolicznymi rytuałami przemiany – śmierci w życie, mroku w światło, wód potopu w wodę życia. Właśnie witalny charakter tych uroczystości Axentowicz podnosił w realizowanych pastelowych kompozycjach. Delikatna technika stanowiła dla nich świetną oprawę. Malarz za pomocą delikatnego, srebrzystego koloru i subtelnej kreski potrafił ożywić duchowy charakter huculskich obrzędów oraz aury przyrody, która im towarzyszyła. W prezentowanym „Święcie Jordanu” Axentowicz połączył motyw wędrówki wiernych z figurą starości i młodości – starca i młodej dziewczyny. Artysta w ten sposób metaforycznie wprowadzał w obszar malarstwa treści związane ze starością i przemijaniem. Wobec tego obrzęd religijny niosący odnowę i życie symbolicznie łączy się z postacią-alegorią śmierci. Axentowicz ludzką egzystencję zamyka w kolistej strukturze, w której kolejno, po sobie, następują życie i śmierć, rozkwit i umieranie, wiosna i zima.

 

Józef Mehoffer, Dama – portret pani Gruszczyńskiej

Prezentowana praca „Dama – Portret Pani Gruszczyńskiej” pochodzi z dojrzałego okresu twórczości. Posłużył się w niej dekoracyjną i nieco rozedrganą kreską, która stanowi znak charakterystyczny jego późnego rysunku i malarstwa. Choć sportretowana nie jest znana z imienia to jest zapewne krewną krakowskiego architekta Włodzimierza Gruszczyńskiego (1906-1973).

Józef Mehoffer, Ornament z ibisami

„Ornament z ibisami” stanowi projekt dekoracyjnej winiety, w którym artysta połączył rysunek z kolorowaniem farbą temperową. Wykorzystał ornamentalne wzory bliskie francuskiemu art nouveau, łącząc je z elementami figuralnymi: postacią nagiej kobiety i ibisami. Mehoffer posiadał hinduską kadzielnicą w kształcie ibisa, która pojawia się w jego znanym obrazie „Drobiazgi na kominku” (1895, Muzeum Narodowe w Krakowie).

Maria Lübbes, Portret Izy Boznańskiej, 1894 r.

Maria Lübbes była niemiecką artystką, uprawiała malarstwo portretowe i rodzajowe. Posługiwała się techniką olejną i pastelową. Uczyła się w pracowni malarza Wilhelma Sohna w Düsseldorfie oraz Wilhelma Dürra i rzeźbiarza Christiana Rotha w Monachium. Osiadła w Monachium, gdzie tworzyła i wystawiała. Tyle mówi o niej historia sztuki. Z jej pastelowego „Portretu Izy Boznańskiej” można wyczytać dużą biegłość i wrażliwość artystyczną. Lübbes stworzyła wizerunek subtelny, ale i wyrazisty psychologicznie. Iza, wówczas 26-letnia delikatna dziewczyna, wydaje się, pewnie ze względu na przenikliwy wzrok, postacią obdarzoną intensywną osobowością. Nie ma pewności, w jaki sposób Iza poznała Marię. Wydaje się jednak, że niemiecka malarka należała do artystycznej komuny młodych adeptek sztuki w Atenach nad Izarą, podobnie jak Olga Boznańska, siostra Izy, i za jej sprawą miało miejsce namalowanie prezentowanego portretu.

Olga Boznańska przyjechała do Monachium z początkiem 1886 roku, w czasach, gdy miasto było wiodącym europejskim centrum sztuki. Prowadziła tam bogate życie towarzyskie, a współcześni nazywali malarkę wówczas „wesołą panienką”. Boznańska była jedną z pierwszych niezależnych, profesjonalnych artystek w dziejach polskiej sztuki. Nie mogła jednak sobie pozwolić na przywilej edukacji akademickiej ze względu na zakaz podejmowania studiów przez kobiety na europejskich akademiach. Po przyjeździe z Krakowa Olga studiowała w prywatnej pracowni Karla Kircheldorfa, a od 1888 roku pod auspicjami Wilhelma Dürra, tego samego artysty, u którego studiowała Lübbes. Prawdopodobnie poprzez ten kontakt została zadzierzgnięta znajomość między siostrami Boznańskimi a malarką urodzoną w Hamburgu-Altonie. Olga w Niemczech kontaktowała się z polskimi przyjaciółmi, przywódcami polskiej kolonii artystycznej w Monachium – Józefem Brandtem oraz Alfredem Wieruszem-Kowalskim – jak również młodszymi koleżankami, adeptkami malarstwa. Artystka mówiła biegle po francusku, niemiecku i angielsku, a do grona jej znajomych należały Polki, Angielki, Amerykanki i Niemki, które przybyły do Bawarii, aby się dalej kształcić. Artystyczna atmosfera miasta działała na malarkę stymulująco, o czym świadczy pisany do matki w 1892 roku list: „Gdybyś wiedziała, kochana Mamusiu, jak tu ludzie są weseli, tak beztroscy, ze wszystkiego się śmieją, nie myślą o smutkach. Jestem pewna, że gdybym pozostała dłużej w Monachium, stałabym się równie wesoła. Nic ich nie przeraża, interesują się wszystkim, malarstwem, muzyką, chociaż są handlarzami. Jakżebym chciała wydostać Ciebie i Izę z tego Krakowa, gdzie należy być zawsze smutnym i zatroskanym”. 

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Tak, rozumiem