Zadumanie. Na ganku w Lusławicach

Jacek Malczewski (1854 Radom - 1929 Kraków) Zadumanie. Na ganku w Lusławicach, 1920

 

LUSŁAWICE 

 

Lusławice zostały wspomniane po raz pierwszy w korespondencji Jacka Malczewskiego w liście z 9 sierpnia 1919 roku. Od tego czasu aż do rozstania z tym ważnym miejscem (tuż przed Bożym Narodzeniem 1926 roku) artysta jeździ tam coraz częściej i zostaje coraz dłużej. Dom należał do Adolfa Vayhingera. Wraz z siostrami – Heleną Karczewską i Bronisławą Malczewską – wynajmował od właściciela trzy pokoje. Być może w te strony ściągnęła ich córka Jacka – Julia, która w tym czasie wyszła za mąż za właściciela dóbr w pobliskich Charzewicach. Dwór w Lusławicach dzielił los wielu współczesnych domów – niegdyś związany z ziemią i gospodarowaniem, teraz funkcjonował jako dom letniskowy. Dla artysty było to zapewne miejsce przywołujące pamięć majątków znanych z dzieciństwa – Wielgie Karczewskich czy Gardzienice Heydlów.

 

Malczewski miał tu pracownię, którą monografistka artysty Dorota Kudelska – słusznie jak się zdaje – nazwała "budą". W jej wnętrzu artysta sportretował się wraz z Mieczysławem Gąseckim w "Przekazaniu palety" (1922, Muzeum Narodowe w Krakowie). To rodzaj zbitego z desek pomieszczenia, który dawał starzejącemu się artyście minimum komfortu pracy. Komfortu, który był mu potrzebny, żeby utrzymać rodzinę. Na jego barkach spoczywało bowiem nie tylko utrzymanie żony i ich dużego krakowskiego mieszkania, ale również syna Rafała, który zbliżając się do 30. urodzin, stale potrzebował pomocy ojca.

Obchody 50-lecia pracy artystycznej artysty malarza Jacka Malczewskiego w Lusławicach, czerwiec 1925, przed dworkiem widoczny jubilat i delegacja komitetu obchodów, źródło: NAC Online

Gdy Jacek Malczewski był tu z siostrami sam – mógł skupić się na pracy. Kiedy "zjeżdżało się towarzystwo" praca się kończyła. Malczewski pisał w liście z Lusławic: "Tutaj Moja Żono Droga już się skończyły malowania dobre czasy, przyjechali Gospodarze więc bardzo i gwarno i wesoło a mnie tak trzeba zamknięcia i ciszy bym mógł robić (Jacek Malczewski do żony, Biblioteka PAU, rkps 4037, k. 140)".

 

Powstające tu obrazy przedstawiają świat z przyrodą w stanie rozkwitu – wiosny bądź lata, albo łagodnej jesieni. Pobyty w Lusławicach to również czas tracenia życiowych sił przez artystę, który zapadał na zdrowiu. Gdy dawny uczeń Marcin Samlicki zdawał sprawę ze swojej wizyty w Lusławicach w 1926 roku, notował, że źle już wyglądający nauczyciel dużo wspominał o śmierci.

 

Pracujący przez większość życia w seriach Malczewski, stworzył w tym okresie składający się z siedmiu obrazów cykl osnuty na lusławickich motywach. Dziś znane są trzy z nich: "Już łan zrzęty" (I), "Ogrodniczka" (II) – oba to własność prywatna (zob. Jacek Malczewski. Powrót, katalog wystawy, Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa 2000, poz. 68 i 69). Trzeci z nich to "Uwolnienie" (dziś nazywany "Powrotem"; VII?), który pojawił się na rynku aukcyjnym w 2004 roku (DESA w Krakowie, 20 marca).

Na ganku w Lusławicach, obchody pięćdziesięciolecia pracy artystycznej Jacka Malczewskiego, 1925, źródło: NAC Online

 

CO DZIEJE SIĘ NA GANKU W LUSŁAWICACH?

 

Dwie postaci siedzą na ganku. Po czerwonym stroju można domyślać się osoby Dantego. Choć nie sposób mieć pewność, drugi mężczyzna bardzo przypomina Rafała Malczewskiego. Znajduje się w typowym dla portretowanych przez Jacka stanie – zamyślenia czy zadumania. Dookoła znajduje się wspaniała, świeża i zróżnicowana pod względem tonów roślinność. Delikatne światło przepełnia całą kompozycję, czyniąc zielenie świeżymi. Prawdziwym popisem malarskiego kunsztu jest sufit ganku, pod którym siedzą mężczyźni – gdzie mieszają się żółcień, róże i fiolety.

 

Dante być może jeszcze przynajmniej raz "odwiedził" dwór w Lusławicach. Na obrazie "Na drodze życia" (DESA Kraków, grudzień 2008) postać ubrana na czerwono schodzi z ganku ku gazonowi. Wiadomo, że artysta rozczytywał się w "Boskiej Komedii", trudno jednak domyślić się, dlaczego jej autor nawiedził polską wieś. Być może poeta, który został wybrany przez Boga, by odbyć podróż w zaświaty i poznać zakryte przed żyjącymi tajemnice, szczególnie w tym czasie interesował artystę. Dante wścibsko patrzy przez okno – granicę dzielącą świat zewnętrzny z wnętrzem, rozumianym też metaforycznie.

 

Czy wielki poeta to projekcja zamyślonego Rafała Malczewskiego? Zadumanie to podstawowy stan przedstawianych przez Jacka Malczewskiego postaci. To dyspozycja, która powoduje, że świat w tle zaczyna się rozwijać i zaludniać przez różne stworzenia. Tylko dlaczego Rafał, początkujący malarz, ma na głowie wieniec laurowy, wieńczący zwykle skronie Dantego? Czy doszło do głosu zamiłowanie Jacka do przestawiania swoich malarskich modeli w chwili wolnej od pozowania. Siedzą na ganku, już jako ludzie – a nie postacie z malarskiego świata Malczewskiego. Ot, zwykła, rodzajowa scena? Jak to zwykle u artysty bywa – dużo niewiadomych i wspaniałe malarstwo.

Rafał Malczewski, Zaduma kilkanaście lat później, Zakopane, źródło: NAC Online
Rafał Malczewski, Portret Jacka Malczewskiego, ojca artysty, około 1928, źródło: NAC Online

 

RAFAŁ MALUJE JACKA, JACEK MALUJE RAFAŁA

 

Przez całe życie dwóch artystów, ojciec i syn, prowadzili swoisty malarski dialog. Mały chłopiec namalował ojca, który, choć odmalowany po dziecięcemu, jest łatwy do rozpoznania (zbiory Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu). Gdy chłopiec dorastał, od 1915 roku zaczął się na dobre malarski dialog. Jak pisała Dorota Folga-Januszewska: "(…) obaj artyści prowadzili dialog malarski – dyskurs symbolicznego piękna z formalną czystością. Portretowali się wzajemnie, malowali podobne motywy otoczenia, wybierali niemal te same kadry do swoich kompozycji" (Dorota Folga-Januszewska, Rafał Malczewski i mit Zakopanego, Olszanica 2006, s. 32, 34). Ojciec przedstawiał syna od jego wczesnego dziecięctwa, poświęcając mu w malarstwie więcej uwagi niż w życiu. Spośród wielu innych portretów warto zwrócić uwagę choćby na "Rodzinę artysty (Portret żony i podwójny portret Rafała)", 1896-97, Muzeum Narodowe w Poznaniu, gdzie chłopiec pozostawiony sam sobie (Maria Malczewska czyta książkę) urządził maskaradę. To nie tylko doskonałe studium rodzinnego życia, lecz również przenikliwy portret syna.

 

Z początków wizyt w Lusławicach pochodzi portret Rafała, opartego o kolumnę ganku, stojącego i jakby niezdolnego wejść do środka (zob. Dorota Folga-Januszewska, Rafał Malczewski i mit Zakopanego, Olszanica 2006, il. 41). To też czas osobistych problemów syna i pogłębiającej się więzi między nim a ojcem. Stawali się sobie coraz bliżsi. Jacek wielokrotnie wspominał w listach, między innymi w tych pisanych z Lusławic o tym, że bądź to czeka na przyjazd Rafała, bądź tęskno mu już, bo ten właśnie wyjechał.