PUDER W WIEKU WĘGLA I PARY

Władysław Czachórski (1850 Lublin - 1911 Monachium), Damy z klejnotami, lata 90. XIX w.

 

Rokoko i kultura artystyczna epoki Madame de Pompadour były dla wielu XIX-wiecznych akademików niechcianym dziedzictwem i negatywnym punktem odniesienia. Sztuce ancien regime'u zarzucano zbytnie lubowanie się w luksusie, lekkości, zabawie, radosnych, pastelowych barwach. Zarzucano jej, że pogrążona jest w hedonizmie, życiu nieheroicznym, nierepublikańskim i niedającym się wtłoczyć w schemat sztuki służącej ideałom romantyzmu i pozytywizmu. W renomowanych akademiach adeptom malarstwa przedstawiano rokoko jako sztukę zbyt miękką i zbyt "kobiecą". Mistrzów pokroju Watteau, Bouchera, Fragonarda, na długie lata odłożono do lamusa i tylko z rzadka wystawiano w publicznych muzeach. Przełom nastąpił dopiero w II połowie wieku, kiedy rokoko przypomniało o sobie Europie i tryumfalnie wróciło na salony. Tym razem zamiast widma gilotyny majaczyła wokół niego dekadencka poetyka fin de siècle'u.

Jednym z impulsów do powrotu rokoka był głośny w całej Europie esej braci de Goncourt (pisarzy uważanych ówcześnie za kontrowersyjnych i obrazoburczych). Opublikowany przez nich w 1859 obszerny tekst był poetycką apologią wyrafinowania sztuki rokoka, zmierzchu, bezczasowej zabawy, luksusu. Nową wizję rokoka momentalnie podchwycili kolekcjonerzy. W Paryżu, Londynie i Berlinie zaczęto polować na sielanki i pastorałki Bouchera i frywolne scenki Fragonarda. Malarze nie pozostawali w tyle. Malarską manierę non finito (tak typową dla sztuki XVIII wieku!) przejęli moderniści. Akademicy zaczęli z kolei interesować się scenkami buduarowymi i kostiumami historycznymi. W Europie rozgłos zdobył czynny w Paryżu malarz Jean-Louis-Ernest Meissonier (mistrz kameralnych scenek "z epoki"). W Polsce tematykę XVIII-wieczną podejmował m.in. Aleksander Gierymski (słynna kompozycja "W altanie" z 1882, Muzeum Narodowe w Warszawie), Czesław Moniuszko. Najbardziej znanym polskim artystą tworzącym w rokokowym kostiumie był jednak bez wątpienia Władysław Czachórski.

Skąd wśród malarzy tego okresu tak zgodna sympatia dla kultury wieku poprzedniego? Skąd w okresie węgla i pary resentyment do świata koronek i pudru? Z jednej strony fascynację XVIII wiekiem chciałoby się widzieć w kontekście tak typowych dla XIX wieku historyzmów i neostylów (neogotyku, neorenesansu, neobaroku). Historycy sztuki spierają się jednak, czy za zwrotem ku niedalekiej przeszłości stała tylko tendencja do eskapizmu, czy może fakt, że świat wieku XIX widział w XVIII wieku własne odbicie? Ta ostatnia interpretacja wydaje się szczególnie zasadna, jeśli bliżej przyjrzymy się treściom sztuki rokokowej. Wbrew czarnej legendzie tej epoki zakładającej, że jest ona ideowo płytka, czy "pusta", sztuka rokokowa była przestrzenią intelektualnego fermentu. Oferowała tematykę współczesną i na poły reporterską. W XVIII wieku malowano bowiem nie tylko roznegliżowane nimfy, ale także scenki z codziennego, intymnego życia. Na obrazach z epoki odnajdziemy wspólne rodzinne posiłki, odrabianie lekcji z dziećmi, oddawanie się samotnej lekturze powieści, nocne zabawy na mieście. Także – jak w przypadku sztuki Czachórskiego – oddawanie się marzeniom, rozmyślaniom czy estetycznej delektacji. Malarze (i malarki!) tworzący w epoce rokoka ukazywali na swoich obrazach ludzi podpatrzonych "z ukradka", zachowujących się swobodnie, tak jakby sądzili, że nie zagraża im spojrzenie "innego". Uniwersum XVIII wieku, choć na pierwszy rzut oka pastelowe i radosne, nie było jednak wolne od melancholii. Nie było też – co może się wydać pewnym paradoksem – polem artystycznej fikcji. Nawet obrazy ukazujące pudrujące się przy toalecie metresy miewały symboliczny sens (malarstwo – jak twierdził Félibien – jest bowiem jak puder, a różnica między rzemiosłem malarza a pracą makijażystki jest cieńsza, niż mogłoby się to nam wydawać).

 

 

fotografia przedstawiająca dzieło, "Trzy kobiety oglądające biżuterię", przed 1939, Biblioteka Narodowa w Warszawie, nr sygn. F.13121/IVA, źródło: biblioteka POLONA