Przeżyć formę

Alina Szapocznikow (1926 Kalisz - 1973 Praz-Coutant), "Przyjaźń", 1954 r.

"Alina Szapocznikow nie lubi pracować, gdy ktoś stoi za jej plecami – kto by zresztą lubił! Akt twórczy wymaga pełnej koncentracji, wymaga swobody, którą zawsze w jakiś sposób krępuje obecność innego człowieka. Modelowanie bezkształtnej masy podatnego tworzywa, układanie go w kształt, który później zastygnie przelany w brąz czy w lastrico, w ołów czy w cement plastyczny, to rodzaj misterium. Rolę szaty liturgicznej gra gruby, szary sweter – pancerz, który postawiony na podłodze, zachowuje trójwymiarową formę postaci ludzkiej. Szapocznikow jest bardzo do niego przywiązana – sama zrobiła go na drutach przed dziesięcioma laty, skracając sobie czas pobytu w szpitalu. Bezproduktywne spędzanie czasu, ‘zbijanie bąków' obce jest Szapocznikow. Jej czynna natura, niespożyta witalność całej konstrukcji psychofizycznej nie pozwala jej ani sekundy spędzić bezczynnie. Życie jest takie krótkie, a tyle rzeczy trzeba w nim zrobić! To wewnętrzne tempo, które człowiek sam sobie nadaje, wymaga bezustannego śpieszenia się, poruszania, pędzenia. Od półtora roku pani Alina ma sprzymierzeńca i pomocnika – niewielka ‘Skoda' przebyła już dwadzieścia kilka tysięcy kilometrów, prowadzona niezawodnie pewną ręka. Ruch, dynamika, energia artystki znajdują silny wyraz w jej dziełach, powiedziałbym nawet, że są istotą jej dzieł. Poszarpane, dramatyczne formy zaskakują ekspresja, nasuwają nieskończone skojarzenia i refleksje. Nawet te rzeźby, w których ostrość kształtów ustępuje na rzecz niby łagodnych, płynnych zaokrągleń, nawet one nie mają ani trochę spokoju, strzelają w górę czy wiją się dziwnymi, budzącymi grozę elementami. Obcowanie z rzeźbami Szapocznikow nie wymaga przygotowania teoretycznego, nie jest tu potrzebny jakoś zasób wiedzy o skomplikowanych sprawach sztuki współczesnej. Wystarczy, jeżeli patrzący obdarzony jest wrażliwą wyobraźnią, jeżeli potrafi wczuć się w oglądaną formę, przeżyć ją. Dlatego tytuły, którymi artystka obdarza swe dzieła, grają zupełnie trzeciorzędną rolę: mają znaczenie raczej katalogowe niż objaśniające. Najpełniejszy, najbardziej twórczy odbiór jest wtedy, gdy staniemy przed kompozycją, której nazwy nie znamy i sami staramy się odczytać jej treść, przeżyć te same nastroje i wzruszenia, które towarzyszyły autorce w momencie tworzenia. Nie wolno tylko szukać tu dosłowności - prace Szapocznikow przemawiają nie podobieństwem do realnych form zaczerpniętych z rzeczywistości, lecz dramatyzmem skojarzeń, nieraz bardzo odległych, nieraz opartych na bardzo ryzykownym podobieństwie". ANDRZEJ KOSSAKOWSKI, ALINA SZAPOCZNIKOW, "TY I JA" 1961 NR 6, s. 4

 

Alina Szapocznikow w trakcie pracy nad pomnikiem oraz z żołnierzem radzieckim (prawdopodobnie modelem) 1954, Ilustracja do: Andrzej Kossakowski, Alina Szapocznikow, "Ty i ja" 1961 nr 6, s. 4

 

 

Hol wejściowy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w latach 80. XX w., W głębi stoi rzeźba pt. "Przyjaźń" autorstwa Aliny Szapocznikow, źródło: NAC online