“Kobieta w negliżu z lustrem”

Jerzy Nowosielski (1923 Kraków - 2011 Kraków), "Kobieta w negliżu z lustrem", 1979 r.

 

"Ponieważ nie znam się na ‘nauce' – mogę mówić tylko o sztuce i to o jednej tylko – o sztuce malowania obrazów. Malowanie zaś obrazów jest czynnością tajemniczą, trudną do zbadania i stąd pewien kryzys nowoczesnych metod analizy i teorii tego zjawiska". – JERZY NOWOSIELSKI

 

Według nestora polskiej historii sztuki – profesora Jana Białostockiego – lustro na obrazie może pełnić dwie funkcje. Pierwsza z nich odnosi się do samej symboliki przedmiotu i często ma moralizatorsko-religijne przesłanie. Druga ma związek z kompozycją. Lustro ma bowiem za zadanie ukazywać to, czego nie ma w obrazie – wyrazić pełnię przestrzeni, uzupełnić ją i wzbogacić. W przypadku malarstwa Nowosielskiego można odrzucić moralizatorską rolę zwierciadła, którego symbolika rozumiana jest bardziej jako atrybut kobiecości. Należy skłaniać się ku traktowaniu lustra jako przemyślanego elementu kompozycji.

 

Artysta bardzo często umieszczał na swoich płótnach lustra, sytuując je w wielu miejscach i konfiguracjach. Czasem stoją na podłodze – prostopadle lub pod kątem, widać je także na ścianach łazienek i wnętrz, gdzie naturalnie wtapiają się w tło lub są jego dominantą. Mogą być też rekwizytami – atrybutami kobiecości. Lustro na prezentowanej pracy nie jest elementem oczywistym. Artysta rezygnuje z wyraźnych cech lustra, na przykład ramy. Zaciera granice między postaciami rzeczywiście istniejącymi a ich odbiciem. Najprawdopodobniej na obrazie widzimy odbicie ciała kobiety w trzyskrzydłowym lustrze. Jej ciało zostało zredukowane do schematycznej, ciemnej sylwetki z wyeksponowanym brzuchem i biustem. Środkowa tafla znajduje się na wprost kobiety, natomiast boczna ustawiona jest pod kątem. Z tego powodu wizerunek widoczny w lewym skrzydle znajduje się delikatnie wyżej, wydaje się nieco bardziej zakrzywiony i ucięty w porównaniu do postaci centralnej. Prawe skrzydło lustra pozostawione jest w domyśle jako niedopowiedziany element kompozycji. Prezentowana praca przypomina ucięty kadr, niewielki wycinek. Niedopowiedzenie pozostawia możliwość interpretacji. Można zastanawiać się, czy lustro postawione jest na podłodze, czy jest elementem na przykład niskiej toaletki. O obecności lustra na pracy informuje sam tytuł. Gdyby nie informacja od artysty, istniałoby ryzyko przeoczenia faktu, iż to jedynie cienka biała linia wyznacza kontur tafli zwierciadła. Pewnego rodzaju niejasność i abstrakcyjność pracy wynika właśnie z nieoczywistego rozbicia planu: "W obrazach tych Nowosielski postać kobiety umieszcza w płytkiej, jednoplanowej przestrzeni, 'wycina‘ jej fragment ramą płótna, a następnie powiela. Powstaje w ten sposób kompozycja rytmiczna i symetryczna, zarazem jednak nigdy nie w pełni rytmiczna, o zawsze zachwianej osi symetrii. Obrazy te mają ogromną siłę oddziaływania. Z jednej strony wynika ona na pewno z kontrastów barwnych mocnej czerwieni i głębokiej czerni (w większości są to tzw. czarne akty), a z drugiej – z nietypowej, intrygującej kompozycji planu. Trudno dokonać analizy tych obrazów. Trudno odnaleźć punkt oparcia, wokół którego udałoby się uporządkować przedstawione elementy. Dopiero tytuł, zdradzający istnienie lustra, pozwala odczytać ledwo zasygnalizowany kształt ramy i daje klucz do odczytania obrazu" (Katarzyna Chrudzimska, Speculum mundi – motyw lustra w twórczości Jerzego Nowosielskiego, "Konteksty" 1996, nr 3-4, s. 24). Zwierciadło na prezentowanym obrazie przestało być tylko motywem, a stało się dominantą. Tym razem to obraz jest podporządkowany idei lustra, lustro zaś staje się zasadą kompozycji.

 

"Po prostu, te przejrzyste, jednolite postawy twórcze i ideowe – których tak wiele w ostatnim półwieczu powstało, przestają jakoś wystarczać do zrozumienia zjawiska, jakim jest malarstwo. Więc i wróżenie na 'przyszłość‘ trudne. Ja sam nie widzę jakiejś specyficznej polskiej sytuacji w malarstwie. Jest ono chyba coraz bardziej kosmopolityczne i jest go – mimo pozorów niesłychanie mało. Na całym wielkim świecie mało jest (w moim rozumieniu) malarstwa, tj. takiego wysiłku malarskiego, który przekraczałby pewien próg jakości. Dużo natomiast samej produkcji malarskiej. Czy to źle – czy dobrze i czy pytanie takie w ogóle ma sens?". – JERZY NOWOSIELSKI