Julian Stańczak #12

Julian Stańczak (1928 Borownica - 2017 Seven Hills, Ohio) #12, 1969

 

"Od roku 1966 artysta, poszukujący coraz większej, chirurgicznej wręcz precyzji i metody tworzenia, zaczął stosować taśmy, które nakleja na podobrazie. Uzyskuje w ten sposób linie idealne, o pożądanych szerokościach i ostrych krawędziach. Z czasem zbuduje specjalną maszynę do cięcia taśm o rożnych wymiarach, która stanie się jego nieodłączną towarzyszką w pracowni. Prekursorem na tym polu był Piet Mondrian. Holenderski malarz w swoich późnych dziełach ‘Broadway Boogie-Woogie' (1942-1943, kolekcja MoMA w Nowym Jorku) oraz nieukończonym ‘Victory Boogie Woogie' (1942-1944) powstałych w Nowym Jorku, zamiast malować linie, wyklejał je za pomocą papierowych taśm w odpowiednich kolorach. Być może praktyka ta stanowiła dla Stańczaka podpowiedź, w jaki sposób uzyskać we własnych dziełach absolutną perfekcję. Specyficzna dla artysty i wynaleziona przez niego metoda pracy wygląda jednak inaczej niż u Mondriana: Stańczak nakleja na płótno lub płytę warstwę koloru, po czym usuwa nacięte ostrym nożem paski, odsłaniając to, co pod spodem. Proces ten może być wielokrotnie powtarzany z większą liczbą barw, a twórca do momentu usunięcia ostatnich pasków nie jest pewien, jaki ostateczny efekt uzyska i czy poszczególne odsłonięte kolory dobrze zgrają się ze sobą. (…) W efekcie obraz musi bowiem wyglądać, jakby powstał bez wysiłku, by odbiorca mógł rozkoszować się jego frontalizmem i kolorystycznym promieniowaniem, pozbawionym wszelkich śladów indywidualnego gestu artysty" – pisała w monograficznym albumie poświęconym Julianowi Stańczakowi Marta Smolińska (Marta Smolińska, Julian Stańczak, Op-art i dynamika percepcji, Warszawa 2014, s. 82-83).  

 

Cytat ten nie oddaje w pełni genezy powziętej przez Stańczaka metody pracy. Zanim stał się artystą, Stańczak jako młody chłopak, podczas II wojny światowej został zesłany wraz z rodziną na Syberię, gdzie doznał urazu prawej ręki, co doprowadziło do jej całkowitego paraliżu. Przez kolejne lata młody  Julian uczył się posługiwać lewą ręką. Jak wspominał w jednym z wywiadów, ta trudna dla niego zmiana, podobnie jak całe doświadczenie wojny, wywarło zasadniczy wpływ na jego sztukę. Wybór abstrakcji geometrycznej jako głównego języka artystycznej wypowiedzi miał na celu zagłuszenie bolesnych wspomnień – jak twierdził, w poszukiwaniu Sztuki należy oddzielić emocje od logicznego rozumu. Sztuka nieprzedstawieniowa miała pomóc w osiągnięciu spokoju ducha oraz zapewnić artyście anonimowość – co z dzisiejszego punktu widzenia brzmi całkiem paradoksalnie, gdy weźmiemy pod uwagę rozpoznawalny styl, jaki wypracował przez lata eksperymentów formalnych nastawionych na eksplorację barwy, światła i przestrzeni. Mówiąc o anonimowości, Stańczakowi chodziło raczej o wyznawaną przez hołdujących geometrii abstrakcjonistów wstrzemięźliwość w doborze środków ekspresji. Geometria dla konstruktywistów była tym, co decydowało o "obiektywizmie" twórczości. Miała ona przedstawiać nie tyle własne doświadczenia lub odczucia twórców i twórczyń, ile to, co da się zmierzyć i precyzyjnie wykreślić, przeanalizować i opisać językiem niebudzącym wątpliwości. Odwołanie się do figur geometrycznych miało spełniać również rolę polegającą na depersonalizacji twórczości, co wiąże się bezpośrednio z opisaną powyżej "obiektywnością" przeciwstawioną "subiektywizmowi" odczuć i arbitralnej artystycznej ekspresji. To właśnie użycie najprostszych form miało pozbawiać sztukę naleciałości tych emocjonalnych naddatków poprzez ukrycie osobowości artystów i artystek za abstrakcyjną formą obrazu. Geometria uważana była za synonim naukowości, a w związku z tym odpowiadała postulatom przekształcenia sztuki w sposób intelektualny oraz przemiany artystów i artystek w badaczy i badaczki, którzy swoją aktywnością uczestniczą w zracjonalizowanym i zorganizowanym świecie. Taką samą postawę reprezentował Stańczak – uczeń Josefa Albersa, a więc kontynuator naukowo-artystycznych eksperymentów Bauhausu.