„DLACZEGO JEZUS” – „BO CZŁOWIEK ”

Antoni Rząsa (1919 Futoma - 1980 Zakopane), Chrystus Frasobliwy, 1957-2013

 

Antoni Rząsa urodził się w 1919 roku w Futomie na Podkarpaciu, niezwykle malowniczej miejscowości u podnóża Karpat na Pogórzu Dynowskim, w której kultura katolicka przenikała się z kulturą judaistyczną i prawosławną. Miejsce urodzenia wpłynęło na młodego artystę – w rodzinnej miejscowości powszechna była sztuka tworzenia w drewnie zarówno przedmiotów użytecznych, jak i duchowych. Dlatego też zdecydowanie się na drogę artystyczną było dla młodego Rząsy naturalnym wyborem. Padło na Szkołę Przemysłu Drzewnego w Zakopanem, do której został wysłany decyzją i rekomendacją gminy. W tym czasie szkoła odniosła już wiele sukcesów dydaktycznych, a także zorganizowała wystawy w Polsce oraz za granicą, m.in. w Bukareszcie, Strasbourgu, Berlinie oraz Paryżu. Rozpoczął studia pod przewodnictwem Antoniego Kenara, jednakże po krótkim czasie wybuchła wojna i Antoni zmuszony był wracać do rodzinnej Futomy. Tam wstąpił do partyzantki i pełni funkcję gońca. Do Zakopanego wrócił po dziesięciu latach na specjalne zaproszenie swojego dawnego nauczyciela, Kenara. Profesor kieruje do niego prośbę prowadzenia w niej pracowni rzeźby. Antoni przyjmuje propozycję i od tej chwili łączy swój los z Zakopanem. Prowadzi w nim proste, skromne życie, poświęcone twórczości i nauczaniu: "Ileż to metrów sześciennych drewna zrąbał siekierą ten szczupły, słabowity, ascetyczny człowiek! Przez dwadzieścia lat mieszkał w pokoiku internatu szkolnego, a drugi, mniejszy (2,5 x 3 m) służył mu za pracownię. Po zajęciach w szkole zastawałam go zawsze w tym ciasnym pomieszczeniu, wypełnionym po sufit lasem rzeźb, pniami drewna, szczapami, wiórami i strużynami, wśród których bawił się synek Marcin, niby renesansowe putto wśród preromańszczyzny, a przedobra żona Halina, nieoceniona opiekunka i przyjaciel – czytywała im na głos poezje. Coś z tej atmosfery utrwalili twórcy kilku filmów o artyście: Gordon, Dubowski, Dzieduszycki" (Halina Micińska-Kenarowa, Boży drwal, 1980, dostępny na: http://antonirzasa.pl/antoni-rzasa/teksty/halina-kenarowa/).

CHRYSTUS FRASOBLIWY, ANTONI RZĄSA, FOT. MAGDA CISZEWSKA-RZĄSA, DZIĘKI UPRZEJMOŚCI GALERII ANTONIEGO RZĄSY

 

O bliskiej relacji Antoniego Rząsy i Antoniego Kenara świadczy wsparcie, którym mistrz obdarzył ucznia wątpiącego w swoje rzeźbiarskie umiejętności. Kenar z wielkim wyczuciem doradził mu, aby swoją artystyczną działalność skupił na sztuce ludowej, która w doskonały sposób łączyła skromność środków i prostotę kompozycji z siłą wyrazu. Doświadczając choroby profesora, Rząsa zaczyna tworzyć w gruszy niewielkie, syntetyczne krzyże. W 1959 schorowany Kenar umiera, a Rząsa podejmuje się wykonania nagrobku artysty – w ponad dwumetrowym pniu na krzyżu wisi rozpostarty Chrystus z opartą na piersi głową i nienaturalnie uniesionymi w górę rękoma. "Ze względu na opady nie chciałem dawać rąk Jezusa na boki, tylko zgodnie z przebiegiem słojów puściłem je w górę i splotłem nad głową, a palce, żeby nie były głośniejsze od całości – zrobiłem ich mniej. (…) W czasie wojny widziałem wielu zabitych, tak że wiedziałem, jak to wszystko u człowieka nieżywego wygląda. Więc temu Chrystusowi opuściłem głowę… (…) Wziąłem tego Chrystusa i zrobiłem z niego człowieka…" (Antoni Rząsa [w:] Wawrzyniec Brzozowski, Antoni Rząsa (1919-1980), Kraków 2004, dostępny na: http://antonirzasa.pl/ antoni-rzasa/teksty/wawrzyniec-brzozowski/). Ze uwagi na przełamanie tradycyjnej kościelnej ikonografii część środowiska zakopiańskiego oskarżyła artystę o obrazoburstwo, jednakże Rząsa wyszedł z próby umocniony i pewny swojej drogi artystycznej.

Antoni Rząsa, Dachnów, ok. 1964 roku, fot. Halina Rząsowa, dzięki uprzejmości Galerii Antoniego Rząsy

 

Ikonografia rzeźb Antoniego Rząsy jest wybitnie religijna. Przełamuje ona jednakże tradycyjną XIX-wieczną konwencję przedstawiania postaci Ukrzyżowanego, w której idealizacja góruje nad cierpieniem i bólem. Taki jest również prezentowany Chrystus Frasobliwy. Antoni Rząsa przedstawia rozmyślającą postać Jezusa w pozycji siedzącej, z głową opartą na dłoni. Na głowie znajduje się korona cierniowa, na ciele widoczne są ślady biczowania. Rząsa korzysta z najprostszych środków wyrazu przy oddaniu maksymalnej symboliki cierpienia – zbyt duża głowa, szczupłe ciało, wydłużone górne kończyny i walcowate nogi. Jest on skupiony i wyczekujący, który jak Jezus-człowiek, a nie heros, poddaje się bólowi. Tak o nowym obrazowaniu Rząsy pisała Halina Micińska-Kenarowa: "Wyłomu tego dokonał artysta bynajmniej nie rewolucyjny ani awangardowy, ale cichy, skupiony, naiwnie natchniony – niby Cimabue czasów pogardy i rozdarcia. Raz jeden był przez kilka miesięcy we Włoszech: wypatrzył tam sobie świat romańskich Chrystusów, gotyckich Bolesnych, Pietę Rondanini, Magdalenę Donatella. Renesans był mu obcy, z trudem wyzbywał się we własnej twórczości ornamentu, niby pokusy. Pod wpływem przyjaciela Hasiora dodawał niekiedy do drewna łańcuchy i gwoździe – narzędzia Męki Pańskiej z polskich przydrożnych krzyży. Środków wyrazu używał świadomie najprostszych: drewno barwione na ciemno, frontalność figur, piony, poziomy i skosy, kontrast między bizantyńsko- egzotycznymi, bezosobowymi twarzami a gwałtownym ruchem wzniesionych rąk, między gładkimi powierzchniami a z nagła realistycznym detalem żylastych, spracowanych dłoni, niczym u Stwosza czy Dürera. Im węższe były te środki, niby narzucone sobie przykazania – tym większe ciśnienie wyrazu: ból skamieniały, ból pokorny, ból melancholia, ból zgryzota, ból heroiczny i ból protest, ból czyniący z ciała zwłok i łachman. Ta obsesyjność przywodzi na myśl kroplę wody spadającą nieustannie w to samo miejsce w ciemnej, skrytej grocie. Niektóre rzeźby przypominają stalaktyty, inne – konary drzew miotane halnym. Każda jest modlitwą i ofiarowaniem, pokutą i zadośćuczynieniem" (Halina Micińska-Kenarowa, Boży drwal, 1980, dostępny na: http://antonirzasa.pl/antoni-rzasa/teksty/halina-kenarowa/).