CZACHÓRSKI I ELDORADO MĘSKIEJ WYOBRAŹNI

Władysław Czachórski (1850 Lublin - 1911 Monachium), Damy z klejnotami, lata 90. XIX w.

 

Władysław Czachórski: malarz pięknych młodych kobiet, którego biografia wolna jest nie tylko od małżeństwa, ale choćby poważniejszego romansu. Swego czasu najgłośniejszy polski artysta w Monachium, który jak ognia unikał tematyki patriotycznej. Cudowne dziecko i samorodny talent, który malował niewiele, a nad obrazami pracował miesiącami. Oskarżany o komercjalizację sztuki "przedsiębiorca artystyczny", który w listach do przyjaciół przyznawał się, że kiedy znajduje się sam w swojej pracowni, recytuje monologi Hamleta. Człowiek pełen sprzeczności i paradoksów.

Czachórski urodził się w 1850 w Lublinie. Jego ojciec był nauczycielem muzyki i początkowo kształcił syna na pianistę. Kiedy dały o sobie znać artystyczne talenty Władzia, rodzina nie stawiała oporów i szybko ulokowano go w warszawskiej stancji Rafała Hadziewicza, profesora Szkoły Sztuk Pięknych. Przez klasę rysunkową Czachórski przeszedł w ekspresowym tempie i już jako osiemnastolatek wyjechał do Akademii w Dreźnie. Po roku zapisał się do słynnej Akademii w Monachium, gdzie studiował m.in. w klasie Piloty'ego i młodego Alexandra Wagnera. Zapisał się także na kursy malowania z natury (Naturklasse). Związany był blisko z kolonią polską (której nieformalnym liderem był o dekadę od Czachórskiego starszy Brandt). W 1875 przedstawił pracę dyplomową: "Aktorzy przed Hamletem" (kolekcja prywatna, depozyt w MNW), którą cztery lata później nagrodzono złotym medalem na Światowej Wystawie Sztuki w Monachium. Hamlet pokonał m.in. obrazy Chełmońskiego, Brandta, Siemiradzkiego... Wtedy o młodego Czachórskiego upomniała się warszawska scena artystyczna. Gracjan Unger zwrócił się do artysty z projektem wystawienia "Hamleta" w jego Salonie (wystawę widział m.in. Sienkiewicz, który rychło stał się wielkim entuzjastą talentu Czachórskiego). Na fali sukcesu artysta zdecydował się powrócić do Monachium i otworzyć własną pracownię. Na Lubelszczyźnie i w Warszawie bywał jednak regularnie, niekiedy spędzając w rodzinnym majątku po kilka miesięcy. Balansował zręcznie między polskim a niemieckimi salonami. W Monachium portretował przejeżdżających przez miasto polskich arystokratów (m.in. Potockich), ale nie zamykał też drzwi przed księciem regentem, Luitpoldem Wittelsbachem. Święta rok rocznie spędzał z rodziną Brandtów. Fama głosiła jednak, że częściej niż w towarzystwie polskiej kolonii artystycznej można go było spotkać w eleganckich restauracjach.

Malował przede wszystkim naturalistyczne, niemal fotograficzne wizerunki kobiet. Bohaterkami jego sztuki były "wydekoltowane, wysznurowane damy o wielkiej gracji" i "zaczarowane księżniczki w atłasowych szatach". Krytycy twierdzili, że malarski świat Czachórskiego był "wymarzonem Eldorado szczęśliwości, beztroski, wiecznej pogody, ciągłego uśmiechu i wytworności". Czachórski w swoich listach dał nieco inny obraz swojej sztuki i często pisał o obrazach w sposób bardzo prozaiczny ("maluję stanik i szukam dobrej sylwetki do sukni"). Często uciekał od tematyki stricte rodzajowej. Zdarzało mu się tworzyć rozbudowane kompozycje o tematyce obyczajowej, a nawet sceny religijne. Mimo przychylności krytyków i rozlicznych nagród początkowo nie odniósł wielkiego finansowego sukcesu: często wyróżniany obraz "Czy chcesz różę?" zmuszony był sprzedać we Lwowie w 1880 za 600 reńskich ("mało, ale i to coś znaczy"). Przełom nastąpił kilka lat później. W 1885 za "Ślubny wianek" zapłacono Czachórskiemu 3 000 marek. W 1896 za "Damę z różą" otrzymał 15 000.

Obrazy Czachórskiego nabywali ówcześnie nie tylko polscy i niemieccy kolekcjonerzy, ale niemal cała Europa. Warto odnotować, że w 1890 niejaki Saley z Londynu kupił kompozycję pt. "Oglądanie klejnotów". W 1896 obraz zatytułowany "Klejnoty" posiadał z kolei berliński kolekcjoner nazwiskiem Schulte. Być może któraś z tych prac jest tożsama z prezentowanym tu obrazem?