19 grudnia 2019

„SAM NA SAM Z HASIOREM”

Władysław Hasior, Bez tytułu, 1957-1963


Program studyjny "Sam na sam z Hasiorem", 1974 z udziałem Władysława Hasiora, Hanny Kirchner i Andrzeja Osęki

Janusz Rolicki: Czy jest Pan rzeźbiarzem, malarzem, czy człowiekiem teatru? Za kogo się Pan uważa?

Władysław Hasior: Bardzo trudno odpowiedzieć, bo uczyłem się rzeźby w zasadzie, a w tej chwili rzeczywiście pomieszałem konwencję malarską z rzeźbiarską i z tych dwóch dyscyplin uprawiam coś w zasadzie własnego teatru. Robię to dlatego, by urozmaicić eksponat, zwiększyć jego ekspresję, przede wszystkim by uniknąć nudy pracowania w jednym materiale.

Andrzej Osęka: Jeśli dobrze zrozumiałem, to Pan by nawet nie chciał rzeźbić ani w marmurze, ani w żadnych trwalszych materiałach?

W.H.: Może bym i chciał, ale jestem głęboko przekonany, że najważniejszą sprawą w moich doświadczeniach, moich eksponatach jest trwałość przeżycia, trwałość wzruszenia, a nie trwałość materiału samego. Na przykład klasyk francuskiego surrealizmu, Pan Man Ray zademonstrował publiczności chleb pomalowany na niebiesko. Tym faktem mordując wszystkie smakowe i optyczne wartości bochenka chleba. Inny mistrz z Krakowa, Pan Bereś, kroi chleb na kromki i każdą kromkę, nie powidłem, ale czarną farbą maluje, z czego powstaje kompozycja tego typu.

A.S.: Czy to nie czysty idiotyzm?

W.H.: Na takie pytanie czekał Pan Bereś.

(…)

J.R.: Był Pan wychowankiem Kenara? Co z tradycji jego metody zachował Pan w swoich pracach?

W.H: Mój życiorys związany ze szkołą Kenara jest fragmentem życia wyjątkowo wartościowym i dla mnie osobiście udanym. Z tradycji szkoły Kenara, wydaje mi się, nie korzystam obecnie w swoich doświadczeniach.

(…)

J.R.: Dostałem kilka pytań dotyczących Pana miejsca w geografii współczesnej plastyki i rzeźby. Czy jest Pan twórcą awangardowym? Co Pan sądzi w ogóle o awangardzie? Czy uważa Pan, że awangarda obecnie spełnia pożyteczną rolę w rozwoju sztuki? (…)

W.H.: Jest problem inny. Czy uprawiać sztukę awangardową to jest obowiązek towarzyski, czy czy wewnętrzny głęboki imperatyw.

J.R.: Czy to nie jest zwykła kalkulacja? Czy będąc rzeźbiarzem nie wypada nie być awangardowym?

W.H.: Nie mogę o kolegach sądzić czy jest to kalkulacja. Natomiast, w stosunku do siebie – nigdy bym się nie przezwał awangardowym, więc nie mam co kalkulować. Uważam, że zbyt pospieszne są ujemne osądy pod adresem grupy ludzi eksperymentujących. Trzeba mieć dużo cierpliwości i popisywać się wobec awangardy kulturą wyrozumiałości.

(…)

Hanna Kirchner: (…) Po prostu, Hasior cały jest teatrem, wszystko co robi jest teatrem począwszy od materiałów jakich używa, materiałów, które są w sposób dramatyczny zniszczone przez czas czy gwałt im zadany, poprzez dźwięk, ruch, ogień, poprzez to, że on sam jest jak gdyby kapłanem jakiegoś tajemniczego obrządku, który podpala swoje eksponaty, aż do tego, że treści, które przekazuje są głęboko dramatyczne. Proponowałabym powiedzieć sobie, że Hasior jest wyjątkowo stworzony na reżysera masowych wzruszeń. Będąc artystą tak eksperymentującym jak jest, jest jednocześnie artystą w swoich możliwościach najpełniej masowy.