20 października 2020

Igor Mitoraj. Między antykiem a współczesnością

Igor Mitoraj należy do artystów, którzy ukazują figurę ludzką pełną tajemnicy, wyrafinowanego piękna oraz poetyckiej siły. Zafascynowany urodą antycznych rzeźb tworzy postaci herosów, starożytnych bogów oraz mitycznych bohaterów, które odlane w brązie bądź odkute w marmurze zachwycają idealnymi proporcjami oraz urodą kształtów.

 

W jednej z rozmów Mitoraj przyznał: 

"ponieważ ludzie patrzą kliszami także na sztukę, chciałbym powiedzieć, że moja sztuka nie jest kopią antyku. Staram się tylko tchnąć ducha antyku, reszta jest jak najbardziej współczesna"

(fragment rozmowy z Łukaszem Radwanem, Życie musi być usłane kolcami. Rozmowa z Igorem Mitorajem, rzeźbiarzem, "Wprost" 2009, nr 29).

 

To stwierdzenie wydaje się kluczowe dla zrozumienia całokształtu twórczości artysty, która niewątpliwie czerpie z kanonu sztuki klasycznej, lecz uzupełnia ją o współczesny wyraz. Na powinowactwo figur Mitoraja z antycznymi posągami niewątpliwy wpływ miało obcowanie z rzymskimi kopiami w trakcie jego nauki na krakowskiej Akademii. Poznanie faktycznych antycznych pierwowzorów jest bowiem zupełnie niemożliwe. Posągi Fidiasza, mistrza artysty, podobnie jak pozostałe rzeźby najwybitniejszych twórców epoki, uległy destrukcji, co nasuwa kolejną myśl o twórczej mistyfikacji Mitoraja. Forma rzeźb Mitoraja nieustannie ulega bowiem postmodernistycznej transformacji, gdzie niemal na naszych oczach jedna forma przeobraża się w kolejną. Możemy zaobserwować przeróżne kontaminacje, połączenia oraz przesunięcia najbardziej zaskakujących fragmentów rzeźb z innymi. Artysta świadomie odejmuje części ciała i twarzy swoim postaciom, stylizując własne prace na muzealne dzieła, które przetrwały wieki, lecz nie bez uszczerbku. Powiązanie rzeźb artysty z antycznymi posągami sprowadza się wobec tego jedynie do nadania im przez artystę mitologicznych tytułów, które jednak nie zawsze mają swój odpowiednik w greckiej mitologii, czego przykładem jest prezentowana monumentalna "Ikaria". 

Igor Mitoraj, "Ikaria", 1996
Igor Mitoraj, "Ikaria", 1996
Igor Mitoraj, "Ikaria", 1996

Monumentalna w wyrazie „Ikaria” przedstawia nagą kobiecą sylwetkę. Klatka piersiowa postaci jest wyraźnie wypięta do przodu, ciężar muskularnego ciała równomiernie spoczywa na umięśnionych nogach. Jej ciało zdobią rozpostarte skrzydła. Ikaria pozbawiona jest głowy, lecz linia jej szyi wyraźnie wskazuje, jakoby patrzyła w niebo, wyznaczając jednocześnie oś symetrii silnie umięśnionego torsu, którego harmonijne kobiece kształty poddano geometrycznego porządkowi. Niezwykle dumna, gotowa do odlotu. Powstrzymywać ma ją tylko trzymająca za prawą nogę męska dłoń. 

Igor Mitoraj, "Ikaria", 1996
Igor Mitoraj, "Ikaria", 1996

W twórczości Mitoraja niezwykle często pojawiają się meduzy – córki Keto i Forkosa, które wedle Hezjoda mieszkały w pobliżu Królestwa Zmarłych. Dwie z nich zostały obdarzone darem nieśmiertelności, natomiast trzecia, Meduza, była śmiertelna i ulegała procesom starzenia. Wedle mitologii, kiedy człowiek spojrzał w oczy gorgony, od razu zamieniał się w kamień. Zdobiąca, a może trafniejszym określeniem byłoby „strzeżąca”, gorgona chroni także łono Ikarii.

Niezwykle ciekawe w ujęciu Ikarii jest jej męskie, muskularne ciało. Jedynie zarys piersi i linia zaokrąglonych bioder może wskazywać na to, że bohaterką jest kobieta. Sam Mitoraj przyznaje:

"Eros jest dla mnie pojęciem o nieokreślonej płci, jak piękno, jest to stan bytu w danym momencie. Nie da się podzielić na żeński czy męski, jest jak życie, jak powietrze. Przedstawiam też erosa w postaci kobiecej albo androgenicznej. Uduchowienie erosa podnosi zwierzęcą seksualność do rangi piękna i dobra. W "apolińskim" świecie postać męska była dominująca, podobnie jak w naszej kulturze chrześcijańskiej – popatrzmy choćby na dzieła Michała Anioła. Ikarii chciałem nadać ten stan bycia w erosie, czyli męski i żeński zarazem. To fascynujące i przemawia do mnie jako zagadka i oczekiwanie tajemniczej, nieznanej mi postaci. Dodać muszę, że poszukiwanie mojego ojca, a przez to samego siebie, miało duży wpływ na używaną przeze mnie męską symbolikę. Piękne ciało bez duszy i bez inteligencji wcale mnie nie ciekawi, musi też oddychać erotyzmem".

Igor Mitoraj, Pietrasanta, 1999, fot. Jacek Poremba

Po chwili obcowania z rzeźbą zdajemy sobie sprawę, że tej doskonałej, nierealnej wręcz figurze brakuje jednak różnych fragmentów. Pozbawiona głowy, rąk od wysokości ramion, pełna skaz, miejscami uszkodzona przywodzi na myśl archeologiczny relikt. Liczne okaleczenia mogą być zatem oznaką współczesnych czasów, symbolem cierpienia, jakiemu ulega jednostka ludzka w świecie dalekim od ideałów. Natomiast sama Ikaria uosabiać ma kondycję współczesnego człowieka oraz jego dążenia do osiągnięcia pełni spełnienia. Liczne odwołania do antycznej kultury oraz posługiwanie się czytelnym językiem symboli wywodzącym się z mitologii greckiej i rzymskiej, pozwalają widzom na odnajdywanie stałych punktów odniesienia, umożliwiają dostrzeżenie trwałości i kontynuację wartości. W centrum zainteresowań Mitoraja nieustannie pozostawał jednak człowiek, a kolejne realizacje stanowią wariacje dotyczące ludzkiego ciała, pojmowanego nie tylko w wymiarze materialnym, lecz przede wszystkim symbolicznym oraz duchowym. Sięgając do kanonu, Mitoraj nigdy nie przestał być nowatorem – poprzez zastosowanie rozwiązań, takich jak pęknięcia oraz bandaże, liczne deformacje twarzy i tułowia, przedstawiał człowieka w duchu klasycznie pojmowanych kanonów piękna, tworząc jednocześnie sztukę na wskroś nowatorską.

Igor Mitoraj, Pietrasanta, 1999, fot. Jacek Poremba

Rzeźby artysty ujmują zmysłową fizycznością oraz ekspresją samej bryły, którą podkreśla subtelna gra światłocienia. To właśnie tęsknota za doskonałością, liczne odwołania do sprawdzonych i potwierdzonych już kanonów piękna, a przede wszystkim wspomniana już tajemnica emanująca z prac artysty, czyni tę sztukę niezwykle aktualną, zwłaszcza wedle obecnych dylematów współczesności. Twórczość Mitoraja należy zatem traktować jako ukłon w stronę grecko-rzymskiej kultury, która stała się dla artysty jedynie przyczynkiem dla własnej, niczym niepohamowanej wyobraźni.