10 września 2020

Dynamiczna kreska w asyście kontrastowych barw - pastele Wyspiańskiego.

Termin: 17 września 2020 godz. 19:00

Prezentowany w katalogu pastel autorstwa Stanisława Wyspiańskiego pochodzi z kolekcji Władysława Ślewińskiego, wybitnego malarza związanego ze szkołą Pont Aven, reprezentanta nurtu postimpresjonistycznego. U schyłku XX wieku tych dwóch artystów łączyła znajomość, za przyczynkiem której portret Zygmunta Badowskiego trafił do kolekcji Ślewińskiego.

Wyspiański i przyjaciele, styczeń 1893, źródło Wikimedia

Władysław Ślewiński był jednym z najwybitniejszych polskich postimpresjonistów, silnie związanym ze szkołą Pont Aven, zaprzyjaźniony z Paulem Gauguinem. Pod skrzydła francuskiego mistrza syntetyzmu trafił niejako przypadkiem, bowiem Ślewiński wcale nie miał zostać malarzem. Zarządzając odziedziczonym po matce majątkiem Pilaszkowice, poniósł całkowitą klęskę. Zmuszony do ucieczki przed sekwestrem Urzędu Finansowego, wyjechał w 1888 roku do Paryża, gdzie zamieszkał z malarzem Zygmuntem Andrychiewiczem, swoim  pierwszym mentorem w zakresie sztuki. Ślewiński, który miał za sobą tylko skromny kurs w Szkole Rysunkowej Gersona, ambitnie podjął naukę malarstwa w Académie Julian, po czym przez blisko dwa lata studiował w Académie Colarossi. To w tym czasie prawdopodobnie rozwinęła się jego znajomość i fascynacja malarstwem Paula Gauguina, który wprowadził go w krąg bywalców restauracji "Chez Madame Charlotte". Ów krąg bywalców stanowili m.in.: August Strindberg, Alfons Mucha i… Stanisław Wyspiański. Jak pisze na ten temat Władysława Jaworska: "U pani Charlotty wszyscy czują się jak u siebie, a na ścianach zawieszają swoje szkice i obrazki. Polacy nie są gorsi. Chełmoński zawiesił tam swój pejzaż, podobnie jak Podkowiński i de Lavaux, a Wyspiański nie tylko zrobił‚ w ślicznym pastelu‚ portret właścicielki, który stale wisiał nad kontuarem, lecz w ogródku‚ na jednej ze ścian, wykonał techniką al fresco widok Ogrodu Luksemburskiego (…). Nad wejściem wisiały dwa szyldy: na jednym widniały kwiaty namalowane przez Ślewińskiego, na drugim martwa natura wykonana przez Alfonsa Muchę" (cyt. za: W. Jaworska, Władysław Ślewiński, Warszawa 1984, s. 9–10).

Władysław Ślewiński, Autoportret w słomkowym kapeluszu, źródło Cyfrowe MNW

Stanisław Wyspiański obracał się podczas swoich pobytów w Paryżu w podobnym kręgu, co Władysław Ślewiński i tak jak on uległ fascynacji teorią sztuki Gauguina, dzięki któremu zainteresował się syntetyzmem, sztuką prymitywną i archaiczną. Sztuka ta z czasem popchnęła go przede wszystkim ku literaturze, zainspirowała do sięgania po źródła pierwotne, średniowieczne, etnograficzne. Według legendy wciąż żywej w historii sztuki, wyjeżdzający do Belgii pod koniec 1894 roku Gauguin miał pozostawić Wyspiańskiemu swoją pracownię na jakiś czas wraz z zamieszkującą tam modelką, Annahą. Prawdopodobnie podczas pobytu Wyspiańskiego w pracowni przy ulicy Vercingetorix artysta sporządził szkic aktu egzotycznej piękności (MNW); na szkicu Wyspiańskiego widać nagą dziewczynę o wydatnym brzuchu, zapadniętych ramionach i nieproporcjonalnie dużych stopach. Badacze mają również od wielu lat przypuszczenie, że to właśnie w pracowni Gauguina, od Annahy, Wyspiański zaraził się chorobą weneryczną, która uśmierciła go przedwcześnie po czternastu latach już w Krakowie.

Paul Gauguin, Autoportret z paletą, źródło Wikimedia

Stanisław Wyspiański, jeden z najwybitniejszych artystów okresu Młodej Polski, malarz, dramaturg, poeta, projektant mebli i scenografii. Nauki pobierał w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie pod kierunkiem Jana Matejki i Władysława Łuszczkiewicza. Dzięki stypendiom, w latach 1890-1894, trzykrotnie przebywał w Paryżu, gdzie poznał sztukę kręgu nabistów, Paula Gauguina i Henri de Touluse-Lautreca. Artystycznie związał się z Krakowem. W pracach plastycznych posługiwał się przede wszystkim techniką pastelową, lecz wybór tej metody pracy nie był dla Wyspiańskiego przypadkowy. Jak sam przyznawał w listach do rodziny, wyziewy ołowiu z ówczesnych farb olejnych powodowały u artysty kłopoty zdrowotne. Ponadto technika pastelowa  w epoce Stanisława Wyspiańskiego była niezwykle modna, również pozwalała na dynamizowanie warsztatu pracy – prace wykonywane pastelami powstawały o wiele szybciej, pozwalały na szybsze uzyskanie końcowego efektu artystycznego z pominięciem długiego procesu schnięcia farb olejnych. Stanisław Wyspiański techniki pastelowej używał do wielu rodzajów prac malarskich – przy użyciu pałeczki pastelowej szkicował projekty polichromii i witraży, komponował pejzaże. Jednakże technika pastelowa służyła artyście najlepiej w przypadku tworzenia portretów, które stanowią dominującą część jego spuścizny. Już w 1893 roku, podczas pierwszego pobytu w Paryżu, Wyspiański pisał do przyjaciela Karola Maszkowskiego, iż maluje portrety pastelami dla wszystkich znajomych. W przedstawieniach portretowych Wyspiański koncentrował się przede wszystkim na psychice i indywidualizacji modela. Naturalne pozy i gesty portretowanych oddawał dynamiczną, falującą kreską w asyście kontrastowych niekiedy barw. Wyspiański świadomie rezygnował z rekwizytów wokół modela i rozbudowanego tła, by na płaszczyźnie mogła zagrać tylko twarz człowieka. W tejże konwencji utrzymany jest prezentowany w katalogu portret Zygmunta Badowskiego – realistycznie oddany, obudowany lirycznym nastrojem. Portret został wykadrowany przez Wyspiańskiego w typowy dla niego sposób z położeniem głównego akcentu na twarz modela. W interpretacji artysty to twarz była podstawowym nośnikiem myśli i charakteru portretowanego. Wyspiański zawierzał się swojej intuicji, gdy obserwował człowieka, liczyło się dla niego tylko kilka pierwszych wrażeń, by wiedzieć jak scharakteryzować modela. Z tego też powodu Wyspiański ograniczał seanse portretowe do jednego spotkania. Uważał, że portret można malować kwadrans lub godzinę, ale nie dłużej, bowiem przy dłuższym posiedzeniu nie powstanie portret, a obraz na temat danej osoby – człowiek zmienia się bezpowrotnie, a portret ma być odbiciem głębi obecnej chwili.

Stanisław Wyspiański, Portret malarza Zygmunta Badowskiego, 1898

Portret Zygmunta Badowskiego to zatem reprezentatywny przykład dojrzałej twórczości Wyspiańskiego. Sumuje on wszelkie teorie artystyczne malarza, skonstruowany został przy użyciu charakterystycznych dla niego środków wyrazu – mocnego konturu, lokalnych kolorów, szerokich pociągnięć kredki pastelowej. Portret Badowskiego był niewątpliwie koleżeńską usługą. Sam Badowski również był malarzem, związanym z Krakowem i Warszawą. Nauki pobierał w warszawskiej Klasie Rysunkowej Wojciecha Gersona, następnie w paryskiej Academie Vitti, uczył się również w pracowni Leona Wyczółkowskiego. Z tego okresu pochodzi omawiany portret. Sam Badowski prezentował jednak zupełnie odmienny profil twórczości od Wyspiańskiego; jego twórczość miała charakter bardziej salonowy, czego dowodem był portret ambasadorowej Japonii oraz kobiece erotyczne akty. Po zakończeniu nauki u Leona Wyczółkowskiego Badowski zamieszkał w Warszawie, gdzie od 1910 roku miał swoją pracownię w kamienicy przy Foksal 15, miejscu drogim i prestiżowym. Artysta angażował się w życie kulturalne Warszawy, m.in.: w 1902 roku był współorganizatorem wystawy wiosennej młodych artystów polskich z Kongresówki, Galicji i Rosji, w 1908 roku zorganizował żeńską szkołę rzemiosł i przemysłu artystycznego, udzielał lekcji malarstwa, a w  Szkole Sztuk Pięknych im. Wojciecha Gersona wykładał historię sztuki, wspierał swą wiedzą Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego, wykładał w Gimnazjum im. Kreczmara, tworzył ilustracje do "Tygodnika Ilustrowanego". "Roztaczał przed nami barwnie, ciekawie, bezpośrednio - współczesne kierunki i tendencje w sztuce, lata paryskie, petersburskie, monachijskie, sylwetki najznakomitszych malarzy, pisarzy, uczonych. Przewijały się przed nimi postacie Pankiewicza i Podkowińskiego, Olgi Boznańskiej i Wyczółkowskiego, ludzie Zielonego Balonika i innych środowisk artystycznych. Miriam, Reymont, Lorentowicz, Rydel, Adam Grzymała-Siedlecki, Fałat. Wszczepiał w nas szacunek dla sztuki. Zrozumienie jej społecznej roli, przypominanie, że wzbogacanie dorobku kulturalnego ludzkości nie zamyka się w procesie tworzenia, w fakcie powstawania dzieła, ale uwarunkowane jest udostępnianiem dzieł sztuki rzeszom społeczeństwa" – tak Badowskiego wspominał w "Stolicy" w 1962 roku Stefan Wyleżyński.