4 listopada 2020

Bronisław Preidl i Muzy

Prezentowany obraz, to przykład wybitnego malarskiego kunsztu Jacka Malczewskiego, ale także zapis osobistej relacji artysty z Bronisławem Preidlem, osobą sportretowaną. Bronisław Preidl w ostatnich latach życia Jacka Malczewskiego był jego oficjalnym sekretarzem, osobą niezwykle bliską, człowiekiem, który na ostatnim etapie życia malarza niezwykle często go odwiedzał, służył pomocą, korespondował w imieniu Malczewskiego z kolekcjonerami, handlarzami obrazów, zamawiającymi obrazy, muzeami, dalszymi bliskimi. Sam Bronisław Preidl był nauczycielem, kierownikiem szkoły w Zakliczynie. Po jego śmierci to wybitne dzieło zostało odziedziczone przez jego spadkobierców, którzy otoczyli rodzinną pamiątkę wielką troską. 

 

Portret został opisany przez Jacka Malczewskiego nie tylko sygnaturą i datowaniem, lecz także miejscem powstania – Lusławice – będącym dla artysty wyjątkowym punktem na mapie życiorysu. Lusławice zostały wspomniane po raz pierwszy w korespondencji Jacka Malczewskiego w liście z 9 sierpnia 1919 roku. Od tego czasu aż do rozstania z tym ważnym miejscem (tuż przed Bożym Narodzeniem 1926 roku) artysta jeździł w owe rejony coraz częściej, zostawał na coraz dłużej. Dom należał do Adolfa Vayhingera. Wraz z siostrami – Heleną Karczewską i Bronisławą Malczewską – malarz wynajmował od właściciela trzy pokoje. Być może w te strony ściągnęła rodzinę córka Jacka, Julia, która w tym czasie wyszła za mąż za właściciela dóbr w pobliskich Charzewicach. Dwór w Lusławicach dzielił los wielu współczesnych domów – niegdyś związany z ziemią i gospodarowaniem, potem funkcjonował jako dom letniskowy. Dla artysty było to zapewne miejsce przywołujące pamięć majątków znanych z dzieciństwa – Wielgie Karczewskich czy Gardzienice Heydlów. Jacek Malczewski w Lusławicach miał pracownię, którą monografistka artysty, Dorota Kudelska – słusznie jak się zdaje – nazwała "budą". Jej wnętrze możemy poznać dzięki dziełu "Przekazanie palety" (1922, Muzeum Narodowe w Krakowie) – dostrzegalne jest, iż ówczesna pracownia malarza była rodzajem zbitego z desek pomieszczenia, które dawało starzejącemu się Malczewskiemu minimum komfortu pracy. Komfortu, który był mu potrzebny, żeby utrzymać rodzinę. Na jego barkach spoczywało bowiem nie tylko utrzymanie żony i ich dużego krakowskiego mieszkania, lecz także syna Rafała, który zbliżając się do 30. urodzin, stale potrzebował pomocy ojca.

 

Gdy Jacek Malczewski przebywał w Lusławicach z siostrami sam – mógł skupić się na pracy. Kiedy "zjeżdżało się towarzystwo" praca się kończyła. Malczewski pisał w liście z Lusławic: "Tutaj Moja Żono Droga już się skończyły malowania dobre czasy, przyjechali Gospodarze więc bardzo i gwarno i wesoło a mnie tak trzeba zamknięcia i ciszy bym mógł robić (Jacek Malczewski do żony, Biblioteka PAU, rkps 4037, k. 140)". Pobyty w Lusławicach to również czas tracenia życiowych sił przez artystę, który zapadał na zdrowiu. 

 

Jacek Malczewski, Portret Bronisława Preidla ze Śmiercią, 1925
Jacek Malczewski, Portret Bronisława Preidla ze Śmiercią, 1925

Portret Bronisława Preidla należy również do szczególnego nurtu twórczości Jacka Malczewskiego, który przedstawienia postaci ze swojego kręgu rodzinnego, towarzyskiego i intelektualnego wzbogacał o wątki symboliczne – tu o symbol Śmierci skrytej pod obliczem kobiety. Należy podkreślić, iż ikonografia ta wpisuje się w uprawiany przez dziesięciolecia cykl, w którym Jacek Malczewski kontemplował i interpretował naturę i postaci śmierci, wychodząc w swoich malarskich próbach naprzeciw średniowiecznej tradycji, czepiąc z greckiej mitologii i młodopolskiej wizji erotyzmu. Na pierwszym planie widoczny jest silny mężczyzna, zalany blaskiem pomieszczenia, elegancki, o śmiałym spojrzeniu i pełnym godności ciele. 

Jacek Malczewski, Portret Bronisława Preidla ze Śmiercią, 1925
Jacek Malczewski, Portret Bronisława Preidla ze Śmiercią, 1925

Na drugim planie przedstawiona została kobieta – o subtelnym profilu, nietuzinkowej urodzie, wewnętrznej tajemnicy, nienachalnej melancholii, romantycznej fryzurze. Po chwili sportretowany mężczyzna "słabnie" w naszych oczach, gdy spostrzegamy gest jego rozłożonych dłoni, a zza głowy kobiety wyłania się kosa. Rozłożenie sił mentalnych w kompozycji zmienia się nieodwracalnie, bowiem godny mężczyzna powoli poddaje się władaniu nieubłaganej bogini – Śmierci. 

"Wyobraźnia jego zmienia najswobodniej konwencjonalny stosunek rzeczy na nierealne (pozornie tylko) zawiłości, przedstawia dowolnie, albo przeistacza logikę prostaczego myślenia, kruszy i lekceważy stare symbole, a jednak wyobraźnia jego nie kłamie, jest najczystszą prawdą, najrealniejszą rzeczywistością. W krainie jego twórczości i sztuki, on tylko w łada i on tylko jest nadawcą praw. A potęgą talentu przekonywa i zmusza wierzyć w swe postacie i w ich wzajemne do siebie stosunki, bez względu, czy to będą podobni żywym ludzie, czy uskrzydlone postaci, wędrujące po polskich polach, wśród pastuszków, świń i drobiu, czy niesamowite, drapieżne bestię niewieście, czy anielice i bóstwa, niosące ukojenie. Jego śmierć raz zrzuca potworną maskę średniowiecza odartej z ciała trupiej głowy, jego śmierć ma słodkie oblicze pocieszycielki, która przynosi spokój. To znów artysta powraca do starego symbolu, zaczerpniętego w dzieciństwie z szopki, do "damy jasnokościstej“, lecz ją na swój sposób przeobraża, robi ją raz komiczną, to znów straszną, lub tajemniczo zadumaną. Zdobi ją w korony lub strzępy, a zawsze stwarza tylko taką, jaka przedtem, już jako wcielenie była istotą jego wyobraźni, i zawsze jako składową niezbędną postać obrazu. W męce wizji plastycznych rodzą się te dzieła, albo też w zachwycie i rozkoszy ducha, któremu uskrzydlona wyobraźnia rzuca niby na ekran, tysiące form i obrazów, dopóki wola twórcza nie wybierze z tego nawału obrazów formy, najbliższej uczuciu. I widzimy w malowanych wizjach Malczewskiego rzecz zdumiewającą: siłę i określoność tych wizji. Dowód to potęgi wyobraźni, która nie zadawala się mgławicami kształtów." 

(Stefan Popowski, Jacek Malczewski, Przewodnik po wystawie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, nr III, Warszawa 1925, s. 3)

 

 

Jacek Malczewski, Śmierć, 1902, Muzeum Narodowe w Warszawie, źródło Cyfrowe MNW
Jacek Malczewski, Śmierć, 1902, Muzeum Narodowe w Warszawie, źródło Cyfrowe MNW

W portrecie Bronisława Preidla i innych realizacjach tego gatunku malarskiego, Malczewski  dokonuje antropomorfizacji śmierci, sięgając tym samym do tradycji wieków średnich i epoki baroku, gdy danse macabre, czyli korowody ludzi wszystkich stanów z kościotrupem na czele symbolicznie głosiły prawdę o równości wobec śmierci. I choć śmierć u Malczewskiego jest równie bezwzględna to jednak brak jej odstręczającego wyglądu. Przeciwnie – jest piękną kobietą, w zwiewnej sukni, dziewczęcej fryzurze. Anioł śmierci jest uważny i spokojny pomimo swego atrybutu w postaci wielkiej kosy. Jest bóstwem niosącym ukojenie. Jak pisał Stanisław Witkiewicz: "W twórczości Malczewskiego występują dwa wybitne pierwiastki życia ludzkiej duszy: głęboka poezja myśli i uczuć, i potrzeba uplastycznienia jej za pomocą obrazowości."

Jacek Malczewski, Thanatos, 1898-99, Muzeum Narodowe w Warszawie, źródło Cyfrowe MNW