4 grudnia 2019

„Bardzo malownicze kostiumy i temat do tego mnie zniewoliły”

Wielka, międzynarodowa kariera Józefa Brandta zaczęła nabierać rozpędu już w pierwszych latach pobytu artysty w Monachium. "Targ w okolicach Krakowa" został sprzedany w 1868 roku do kolekcji w Londynie. Teraz dzieło zostaje po raz pierwszy wystawione w Polsce. Jeszcze z Monachium Brandt pisał w liście do przyjaciela Walerego Eljasza: "Robię obecnie obraz rodzajowy z okolic, gdzie całe lato przepędziłem, bardzo malownicze kostiumy i temat do tego mnie zniewoliły".

W okresie poprzedzającym wybuch powstania styczniowego młody Józef Brandt wyjechał, wzorem innych artystów warszawskich, na studia do Monachium. Rozpoczętą w Antikenklasse naukę, kontynuował w pracowni Franza Adama – znanego malarza batalisty. W tym okresie zaczął sukcesywnie powiększać swój zbiór pamiątek historycznych, które staną się nieodzowną pomocą w jego warsztacie. Artysta zaprzyjaźnia się z Walerym Eljaszem – krakowskim malarzem, eksploratorem Tatr. Brandt zaczyna wystawiać swoje dzieła, dokonuje pierwszych ich sprzedaży, zostaje członkiem prestiżowego Kunstvereinu w Monachium.

Portret Józefa Brandta, około 1875, Zakład Fotograficzny Karoli i Pusch, Biblioteka Narodowa w Warszawie, źródło: Biblioteka POLONA

Malarz coraz więcej podróżuje: odwiedza Pragę, Paryż, Karlsbad, wyjeżdża do Radomia, Warszawy i Krakowa, jest w mniejszych miejscowościach w Bawarii i na Mazowszu. Pracuje nad swoimi dużymi kompozycjami "Chodkiewicz pod Chocimiem" (1867, Muzeum Narodowe w Warszawie) oraz "Pochód wojsk hetmana Tarnowskiego ciągnących pod Tarnopol przeciw Tatarom w r. 1551" (1866, własność prywatna). W 1868 roku, dzięki protekcji malarzy Franza Adama i Theodora Horschelta zostaje zaproszony na obiad do księcia bawarskiego Luitpolda Wittelsbacha. Brandt będzie odtąd dzielił swoje życie między Polską w Monachium. Wypady do Radomia (a potem Orońska) będą umożliwiały mu studiu rodzimego pejzażu, ale też architektury oraz "wiejskich typów".

Fotografia obrazu ze zbiorów artysty, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, Dział Sztuki, nr inw. Dspl. 80, dzięki uprzejmości Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Lato 1867 roku – co w kontekście prezentowanego "Targu w okolicach Krakowa" odnotowuje Ewa Micke-Broniarek – malarz spędził u rodziny w Drzewicy, pięćdziesiąt kilometrów na zachód od Radomia. Artysta studiował wówczas lokalny krajobraz, a po powrocie do Monachium szkice wykorzystał do stworzenia dużego obrazu sztalugowego. W taki sposób powstało prezentowane dzieło. Nazywany zwyczajowo "Targiem w okolicach Krakowa" obraz przedstawia scenę z Opoczyńskiego (Drzewica oddalona jest od Opoczna o dwadzieścia kilometrów). Zachowana korespondencja Brandta z przyjacielem Walerym Eljaszem pozwala rekonstruować warunki powstania obrazu. Artysta zachwycił się ludowym strojem i małopolskim pejzażem. W jednym z listów do matki i wuja określił obraz jako przedstawienie "chłopów wracających z targu w Opoczyńskim przed karczmą w Drzewicy" (cyt. za: Józef Brandt 1841-1915, redakcja naukowa Ewa Micke-Broniarek, katalog wystawy, Muzeum Narodowe w Warszawie, t. II, Warszawa 2018, s. 45).

Józef Brandt , Targ w okolicach Krakowa ("Powrót z jarmarku w Opoczyńskiem"), 1868

"Targ w okolicach Krakowa" jawi się jako dzieło popisowe 26-letniego artysty. Ponad pięćdziesiąt postaci ubranych w ludowe opoczyńskie stroju, z dominującymi akcentami koloru pomarańczowego w strojach kobiecych. Brandt z lubością podpatrywał lokalny folklor, co znajduje swoje odbicie w dziele. Postaci nie są stypizowane, różnią się fizjonomią, nakryciami głowy, odzieżą czy obuwiem. Kompozycyjnie obraz składa się z dwóch głównych linii diagonalnych, które spotykają się w prawej części dzieła: obok dwóch wozów. Jedną z nich wędruje ku dolnej części płótna, druga ku górze i karczmie, która narracyjnie stanowi tutaj dominantę. Powracający z targu chłopi zatrzymali się przed nią, aby zaznać napitku i strawy. Ludzie i zwierzęta tworzą rodzaju barwnego korowodu. Brandt, bazując na własnym doświadczeniu terenowym, stworzył "salonowe" dzieło uwodzące widza efektowną wizją "orientalnej", wschodniej Europy – tak popularnej w malarstwie polskich monachijczyków. W "Targu w okolicach Krakowa" bodaj po raz pierwszy malarz prezentuje się jako wytrawny animalista – jego wizerunki koni, psów, świń, owiec i wołów urzekają realizmem i zdolnością podpatrywania natury.