25 lutego 2020

"Australijski sen" Dobkowskiego

"Australijski sen" Jana Dobkowskiego to cykl, który powstał na przestrzeni lat 2005-08. Zainspirowany dalekimi podróżami artysta przelał swoje barwne wrażenia na serię znacznych rozmiarów płócien. W przypominającej być może aborygeńskie rysunki kompozycji pobrzmiewają zarówno echa koloryzmu spod znaku Jana Cybisa, u którego Dobkowski kształcił się na warszawskiej ASP w późnych latach 60., jak i, poniekąd, Stanisława Ignacego Witkiewicza, który w podróż na antypody wybrał się tuż przed wybuchem Wielkiej Wojny razem z etnologiem Bronisławem Malinowskim. 

Jan Dobkowski, Lublin 1974, fot. Erazm Ciołek

 

 

Podobnie jak w ekspresyjno-surrealistycznych, narkotycznych wizjach Witkacego z lat 1915-20, człowiek w obrazach Dobkowskiego zdaje się całkowicie zespolony z naturą. W gąszczu wielobarwnych, migotliwych linii wyłaniają się jakby węże, robaki, glony, prymitywne pasiaste organizmy, wreszcie – postaci człekokształtne. W prawej części przedstawienia dostrzec można profil kobiety o krwistoczerwonych ustach i wyłupiastym, rybim spojrzeniu. Jej postać zdaje się rozpływać w pierwotnej, bujnej i wszechobecnej organicznej masie. Pełne witalizmu, ekspresyjne przedstawienie stanowi niejako kwintesencję twórczości tego "naczelnego hippisa" polskiej sztuki: sygnalizuje przejście od mrocznych, zdominowanych przez czerń kompozycji z lat 80. i 90. ku złożonym ze złotych linii, minimalistycznych jak na tego autora "Wszechbędących" z początku drugiej dekady XXI wieku. 

 

"Australijski sen", podobnie jak inne cykle, np. "Himalaje" czy "Pamukale", stanowią sublimację faktycznie istniejącego pejzażu. Artysta sprowadza swoje wrażenia do form najbardziej abstrakcyjnych, acz niezwykle sugestywnych, operując li tylko kolorem i linią – podstawowymi środkami artystycznego wyrazu. Swoją koncepcję linearyzmu natury Dobkowski przelewał jednak nie tylko na płótna: w latach 70. i 80., podczas słynnych już dziś plenerów i sympozjów, m. in. tego Osiekach w 1979, Dobkowski dał się poznać jako artysta zainteresowany ideami land artu, tworząc przestrzenne rysunki w plenerze. Jak pisała Monika Małkowska: "Dobkowski stworzył instalację ‘Płonący kwadrat': wytyczył na łące kwadrat o kilkumetrowych bokach, na krawędziach rozmieścił dziesiątki puszek wypełnionych naftą i… podpalił. ‘Narysował' geometryczną figurę ogniem. Okiełznał, ujarzmił ogień. W ciemności wyglądało to zjawiskowo i niepokojąco. Niespodziewanie nad kwadratem pojawiły się samoloty, jak na zamówienie. Uczestnicy wydarzenia też poczuli twórczą wenę. Pierwszy zareagował Franciszek Starowieyski. Rozebrał się i wskoczył na środek jaśniejącej formy. Za jego przykładem poszli inni. Dokonało się samoistne zespolenie w grupę" (Monika Małkowska, Żywioły ujarzmione linią, "Rzeczpospolita", 21.05.2009, https://www.rp.pl/artykul/308764-Zywioly-ujarzmione-linia.html, dostęp: 5.02.2020). 

 

"Dobkowski, jak każdy wielki artysta, ma coś z maga. Monotonne ruchy ręki, kiedy stawia kreski na płaszczyźnie, przywodzą na myśl ezoteryczny rytuał".  

– MONIKA MAŁKOWSKA 

Jan Dobkowski (ur. 1942, Łomża) "Australijski sen VII", 2005