Sztuka Współczesna. Nowe Pokolenie po 1989
19 listopada 2020 godz. 19:00

Estymacja: 25 000 - 40 000 zł
Numer obiektu na aukcji
8

Estymacja: 25 000 - 40 000 zł

olej/płótno, 150 x 180 cm
ID: 90925
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • Galeria Żak-Branicka, Berlin, Niemcy
  • kolekcja prywatna, Polska
Wystawiany
  • Liste Art Fair, Bazylea, Szwajcaria, 13-18.06.2006
Więcej informacji
„Środek dnia, krakowski Kazimierz, dwóch mężczyzn niesie obraz. Z drugiej strony w kierunku placu Nowego idzie Wilhelm Sasnal. Mija niosących obraz, rzuca okiem na płótno, przystaje zaintrygowany przedziwną maszyną, namalowaną na tym obrazie. Nawiązuje się rozmowa – reszta jest już historią”. Krzysztof Masiewicz

Tomasz Kowalski jest artystą młodego pokolenia, który zamiast sięgania po sztukę nowych mediów, jak video, utożsamianych w świadomości zbiorowej z pokoleniem młodszych, chętnych do eksperymentów artystów, sięga w przewrotny wręcz sposób po tradycyjne medium wielkoformatowego płótna i farb. Ponadto główny temat obrazów Kowalskiego zdaje się jeszcze bardziej tradycyjny, a nawet archaiczny. Z ogromną dbałością o najmniejszy detal artysta na płótnie buduje autonomiczne machiny zamknięte w przestrzeni płótna. Zębatki i trybiki połączone są ze sobą metalowym stelażem przywodzącym na myśl szkielet żywego organizmu. Pomimo tego podobieństwa maszyny Kowalskiego nie funkcjonują zgodnie z zasadami zamkniętej cyrkulacji, która charakteryzuje żywe organizmy. „Maszyny, których sporo kiedyś malowałem, wzięły się ze snu. Było w nim wycięcie w ścianie, a tam, w głębi, znajdowało się mnóstwo mechanizmów. Oglądałem, co dzieje się za warstwą tapety: wszystko było bardzo złożone, składało się z mnóstwa atomów, które wchodziły ze sobą w interakcję” (Tomasz Kowalski w rozmowie z Jakubem Banasiakiem, Zmęczeni rzeczywistością, Warszawa 2009, s. 132). Struktura maszyn malowanych przez artystę wydaje się niekontrolowana, a ich funkcja nieokreślona, przecząca zasadom fizyki i logiki. Mechanizm, mający w sobie coś z konstrukcji maszyny parowej, ma autotematyczny charakter nawiązujący do artystycznego procesu twórczego. Po lewej stronie, przy niedokończonym portrecie biskupa pozbawionego rysów twarzy, wisi pędzel sugerujący powolne, choć nieubłagane tempo postępu zmian w malowanym obrazie. Z kolei po prawej stronie zbiór trybików powoli ściera na wiór prostopadłościenny stelaż, na którym wspiera się reszta konstrukcji. Poprzez dwoisty, twórczy i destrukcyjny charakter, styl maszynerii Kowalskiego ma w sobie coś z wyobraźni surrealisty.