Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945
1 października 2020 godz. 19:00

Estymacja: 200 000 - 300 000 zł
Numer obiektu na aukcji
30

Estymacja: 200 000 - 300 000 zł

olej/płótno, 81 x 99 cm
sygnowany i datowany p.d.: '63 | Kantor'
na blejtramie nalepka transportowa z opisem obrazu oraz z domu aukcyjnego Agra-Art w Warszawie z 2004 roku
ID: 89804
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • Desa Unicum, 2003
  • kolekcja prywatna, Polska
  • Agra-Art, 2004
  • kolekcja instytucjonalna, Polska
Więcej informacji
Rozluźnienie, które nastąpiło po upadku doktryny socrealizmu, stało się dla Tadeusza Kantora kolejnym pretekstem do wyjazdu do Paryża. W 1955 roku dołączył do przedstawienia Iwaszkiewicza jako autor dekoracji i kostiumów. Ze stolicy Francji przywiózł tym razem taszyzm i informel, czerpany wprost od Wolsa, Georgesa Mathieu, Jeana Fautriera, Hansa Hartunga i Jacksona Pollocka. Po powrocie wraz z Nowosielskim, Brzozowskim, Jaremą, Rosenstein, Skarżyńskim i Sternem zorganizował „Wystawę Dziewięciu”, która stała się początkiem II Grupy Krakowskiej. Choć na wystawie znalazły się prace tworzone „do szuflady” w okresie surrealizmu, największa uwaga skupiła się na kantorowskim informelu. Zastygłą w bezforemnej masie materię Kantor odczytywał jako realny wizerunek żywego organizmu, jawiący się „przed naszymi oczami niemal jak RUCH”. Z czasem malarstwo wybitnego artysty zaczęło odchodzić od taszystowskich reguł. Powierzchnia nabierała cech reliefu. Choć gdzieniegdzie widać dripping, Kantor posługiwał się raczej malarskim gestem szpachli i pędzla. Z czasem zaczął uwypuklać kompozycje kawałkami spróchniałego drewna i korzeni, a następnie pokrywać je czarnym lakierem lub polichlorkiem winylu. Zasadą tworzenia kompozycji informelowych było wyciskanie farb olejnych wprost z tubek i rozlewanie puszek różnobarwnych lakierów na płasko położoną powierzchnię płótna. Ostateczny kształt kompozycja uzyskuje dzięki użyciu dowolnych narzędzi, takich jak pędzel lub szpachla. Nowej wagi nabrały nadrealistyczne techniki automatyzmu i przypadku. „Nowa ocena pojęcia 'przypadku' otworzyła zaskakujący rozdział w historii sztuki. Dla mnie zjawisko 'przypadku' i bezforemności, które pojawiło się wtedy w malarstwie, stanowiło istotę rzeczy. Przez porównanie uświadomiłem sobie obecność podobnej tendencji w mojej twórczości. Obecność, ale i odmienność jej źródeł i przebiegu. (…) Dla mnie przypadek to była metoda działania, znajdująca się 'poniżej' normalnego oceniania zjawisk. Sztuka zmierzyła się z takim pojęciem, które było dotychczas ignorowane, spychane w najniższe kategorie działalności ludzkiej, opatrzone stemplem nieodpowiedzialności” (Tadeusz Kantor o sztuce informel rozmawia z Wiesławem Borowskim, [w:] Wiesław Borowski, Tadeusz Kantor, Warszawa 1982). Nowy styl Tadeusza Kantora w Polsce spotkał się z wielkim entuzjazmem. Jak pisał Janusz Bogucki, jeden z najaktywniejszych krytyków tego czasu: „Otóż ten moment zanurzenia się choćby na krótko w informelu, w swobodnym i bezkształtnym istnieniu materii malarskiej, był w owym czasie zabiegiem odświeżającym, kąpielą, która wyzwalała formę z akademickich zwapnień wyobraźni. Informel stał się więc pewnego rodzaju kuracją na schorzenia nabyte w poprzednim okresie. Był oczywiście również malarską modą (…)” (Janusz Bogucki, Sztuka Polski Ludowej, Warszawa 1983, s. 128). Nowy rodzaj malowania wpłynął na szerokie grono artystów, o czym Mieczysław Porębski pisał: „Kantor nieomylnie chwyta żywą aktualność rozwojowego rytmu sztuki współczesnej, a potem jawnie bierze ją 'na warsztat', bo wie, że istotna siła nowoczesnego artysty polega na stałym odnawianiu się, stałym twórczym współuczestnictwie w jednym, wspólnym i nieprzerwanym procesie. Nie boi się 'obcego tekstu', nad którym w pewnym momencie zaczyna pracować, bo wie, że wybrał go nieprzypadkowo i że na jego gruncie stworzy własną samodzielną kreację, rozegra własną sprawę” (Mieczysław Porębski, Maria Jarema i Tadeusz Kantor w Salonie „Po prostu”, „Po prostu”, nr 52-53, 1956).