Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945
1 października 2020 godz. 19:00

Estymacja: 120 000 - 160 000 zł
Numer obiektu na aukcji
8

Estymacja: 120 000 - 160 000 zł

olej/płótno, 50 x 70 cm
sygnowany i datowany na odwrociu: 'Jerzy Nowosielski 1985'
ID: 88331
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • dar bezpośrednio od artysty
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Wystawiany
  • Joanna Pollakówna, Myśląc o obrazach, Warszawa 1994, s. 126 (il.)
  • Joanna Pollakówna, Zapatrzenie. Myśląc o obrazach, myśląc o malarzach, Gdańsk 2012, il. 98, obraz omówiony na str. 339-342.
Więcej informacji
„Czy to jest góra? Czy to jest zasłona? Odsłaniająca promienną, seledynową świetlistość nieba, które wyziera spoza jej górnego skraju rozjaśnione białawymi pasmami mgły. Więc może góra? Jej zielony stok rozcięty pionową, biało-czarną, ku niebu zmierzającą drogą, fałduje się w ciemniejsze pasma, w bledsze połacie. Przebłyskują na nim prostokąty nielicznych ludzkich siedzib, patrzące przed siebie kanciastymi źrenicami okien, które utwierdzają i mocują tę rozfalowaną powierzchnię jak kołki przytrzymujące namiot”.

Joanna Pollakówna, „Zielony pejzaż (O obrazie Jerzego Nowosielskiego)”, [w:] Taż, Zapatrzenie. Myśląc o obrazach, myśląc o malarzach, Warszawa 2012, s. 339.

„Więc ów elementarny, zsumowany w zwarte całości ziemi, nieba i miejsc człowieczego pobytu pejzaż przywodzi na myśl słowa Psalmów, w których niezmierzone uniwersum natury posłusznie narasta pod dłonią Boga: ‘Okryty światłem jak płaszczem, rozpinający niebiosa jak namiot. Złożyłeś ziemię na podwalinach jej (…). Wzniosły się góry, zniżyły doliny, do miejsca, któreś dla nich ustanowił’”. Joanna Pollakówna, „Zielony pejzaż (O obrazie Jerzego Nowosielskiego)”, [w:] Taż, Zapatrzenie. Myśląc o obrazach, myśląc o malarzach, Warszawa 2012, s. 339. Praca „Pejzaż zielony II” autorstwa Jerzego Nowosielskiego została namalowana w połowie lat 80. dla poetki, eseistki i historyczki sztuki Joanny Pollakówny (1939-2002). W dziedzinie historii sztuki Pollakówna prowadziła badania nad polskim malarstwem współczesnym: w 1972 wydała książkę o grupie Formiści, w 1982 – album o malarstwie międzywojnia, a później książkę o malarstwie Józefa Czapskiego. O namalowanym dla niej przez Nowosielskiego dziele pisała w roku 1987 w eseju „Zielony pejzaż (O obrazie Jerzego Nowosielskiego”, zamieszczonego w książce „Myśląc o obrazach”. „…Rzeczywistość ikony koncentrowała się więc na przebóstwionej ludzkiej postaci, pomijając otaczający ją materialny świat lub mimochodem o nim napomykając. Jerzy Nowosielski natomiast w swoich duchowych wizerunkach świata poświęca uwagę wszelkim jego rzeczom: naturze, służącym człowiekowi przedmiotom, ludzką ręką ukształtowanemu pejzażowi. ‘Chodzi o to – mówi – by tak przeorganizować elementy, tak je oczyścić ze spraw przypadkowych (…), by uzyskały one niejako swoje nowe życie już na poziomie myślenia abstrakcyjnego, ale wciąż przy tym pozostawały w bezpośrednim związku z istniejącym doświadczeniem naszego przebywania w ciele’ (Jerzy Nowosielski, cyt. za: Taż, tamże, s. 339-341). Malarz, artysta, podobnie jak natchniony twórca ikon, jest świadkiem uświęcenia rzeczywistości. Więcej – staje się pośrednikiem w tym wzniosłym akcie. To, co skażone i śmiertelne poprzez proces tworzenia, filtruje się z mętu doczesności w wizję – ideę, pierwiastkową i nieskalaną: ‘…Wiem natomiast, że jako artysta jestem niejako posłany do piekła, i mam wydrzeć tyle, ile się da z tego piekła, ażeby było Zbawione. (…) Niczego więcej nie pragnę, niczego więcej nie rozumiem (…). A co to jest piękno, a co to brzydota, tego nie wiem’ (Jerzy Nowosielski, tamże). To jest ważne: Nowosielskiemu nie chodzi o estetyczną delektację. Malarstwo jest sposobem obcowania z wyższym wymiarem, miejscem objawienia się tego, co duchowe. A przecież to, co malarz z tego piekła – czy może obszaru naszego bytowania: zmąconej szarpaniny przenikanej błyskami raptownej jasności – wynosi, jest piękne. W swojej elementarności, klarowności surowej i cierpkiej. Jego martwe natury – to jak gdyby ideogramy rzeczy wydobywane czystymi, wyrazistymi kolorami, rozmieszczone wśród ciszy beżowawego, rozjaśnionego tła. Czasem niewiarygodne proste w rysunku, oczywiste tą oczywistością, która cechuje twory natury i twory dojrzałego, uduchowionego talentu: czasem bardziej tłoczne, wymyślniej instrumentowane, w których zróżnicowane tony tła budują scenę nieco głębszą, a przedmioty wysyłają tajemnicze sygnały białych blików (…). Piękny jest nasz zielony pejzaż. Po głębokiej, ciemniej zieleni lekkie rozjaśnienia pełgają łagodnie i tajemniczo. Jak gdyby za miękką materią wznosił się i opadał ciepły powiew, zaświatowy oddech. Więc może to jest zasłona?

Joanna Pollakówna, fragment eseju „Zielony pejzaż (O obrazie Jerzego Nowosielskiego)”, tamże, s. 339-341.