Sztuka Współczesna: Klasycy awangardy po 1945 (wyniki)
5 października 2017 godz. 19:00

Tadeusz Dominik (1928 Szymanów - 2014 Warszawa)
Cztery Żywioły - Komplet czterech prac, Powietrze, Ziemia, Woda, Ogień, 2012
Cena wylicytowana: 95 000 zł
Numer obiektu na aukcji
51
Tadeusz Dominik (1928 Szymanów - 2014 Warszawa)
Cztery Żywioły - Komplet czterech prac, Powietrze, Ziemia, Woda, Ogień, 2012

Cena wylicytowana: 95 000 zł

olej/płótno, 100 x 100 cm
(wymiary każdej części)
ID: 51985
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Literatura
  • Zbigniew Taranienko, Wizja natury. Dialogi z Tadeuszem Dominikiem, wyd. Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie i Bosz, Warszwa-Olszanica, 2016, s. 262 il. (Ziemia)
Więcej informacji
„Abstrakcja klasyczna, powiedzmy Mondriana czy Malewicza, jest zawsze płaska. A ja nie umiałbym namalować płaskiego obrazu. Może to, co teraz powiem, jest śmieszne, ale uważam, że jest to chyba znowu genetyczne związanie z naturą, która nigdy, od dziecka, nie była dla mnie płaska. Była ona raczej pulsującym obrazem...”. TADEUSZ DOMINIK, [CYT. ZA:] ZBIGNIEW TARANIENKO, WIZJA NATURY. DIALOGI Z TADEUSZEM DOMINIKIEM, WARSZAWA-OLSZANICA, 2016, S. 165

Tadeusz Dominik nieustannie powtarzał, że jego malarstwo jest owocem zachwytu nad naturą, trwającego od najmłodszych lat. W swoich wypowiedziach podkreślał jej bogactwo, piękno, doskonałość, a także jej życiodajny wpływ na sztukę. Twierdził, że przyroda sama maluje obrazy i nie potrafił wyobrazić sobie, by jego twórczość mogła się bez nich obejść. Chociaż od początku wybierał formy abstrakcyjne – koła, kropki i pasy – zarówno tytuły prac, jak i same kompozycje ujawniały wyraźny związek z szerokim wachlarzem pejzaży i martwych natur. Artystyczne wizje funkcjonują jako przełożenia nieskończonej różnorodności i dobrodziejstw przyrody na jak najbardziej prosty i bezpośredni przekaz, czyli świadectwo bezwarunkowej afirmacji świata wokół. Dominik nigdy nie aspirował do opinii malarza abstrakcyjnego, właśnie dlatego, że otaczające go życie uparcie wkradało się w jego plastyczną przestrzeń. Stąd też nigdy nie silił się na przeprowadzanie eksperymentów czysto formalnych. Z drugiej strony, nie chciał też dokładnie odwzorowywać krajobrazów i zjawisk, wiedział bowiem, że jest to z gruntu skazane na porażkę, bo pozostaje zawsze dalekie od rzeczywistej, naturalnej perfekcji. Twórca pragnął przede wszystkim wyrazić prawdę o świecie, zgodnie ze swoimi odczuciami.

Już jako dziecko Dominik ochoczo rysował i malował, a obserwacja naturalnego otoczenia stała się źródłem jego wizji plastycznych. Choć jego obrazy świadczą o ogromnym kunszcie i wybitnym zrozumieniu malarskiej materii, charakteryzują się niezmiennie młodzieńczą radością, impulsywnością i niepohamowaną emocjonalnością. Cechy te sprawiają, że nawet w najbardziej dojrzałych dziełach panuje atmosfera pełna otwartości na świat i witalności. Prezentowana seria prac, pochodząca z ostatnich lat życia autora, stanowi tego doskonały przykład. Kolory są zdecydowane i żywe, przywodzą na myśl barwy znane z polskiego folkloru, urodzajne plony, dojrzałe owoce i spektakularne zjawiska atmosferyczne.

Dominik kładzie plamy barw na płótnach szeroko i zamaszyście, z odwagą i namacalną wręcz energią. Mistrzowskie operowanie kolorem to bodaj najbardziej wyróżniająca się cecha malarstwa artysty. Doskonale zna on jego wszechstronny potencjał – potrafi samymi płaskimi połaciami koloru zbudować całą przestrzeń obrazu, zdefiniować jego światło oraz rozróżnić ciężar i odległość części składowych kompozycji. Za pomocą abstrakcyjnych plam, pasów i bloków plastyk tworzy kolorystyczne symfonie, które przenoszą odbiorcę w silnie stymulujący świat zapachów, dźwięków i wrażeń wzrokowych znanych z pól, łąk i lasów. Artystę zresztą porównywano do muzyka, co – jak się okazuje – jest niezwykle trafne, bo sam zainteresowany opowiadał: „Jeżeli mógłbym decydować w dzieciństwie, co wybrać, zająłbym się raczej muzyką. Miałem, jak mówiono, słuch absolutny, wyśmienitą pamięć muzyczną... Ale rysowanie od dziecka przeważyło – prawdopodobnie było mocniejsze” ([cyt. za:] Zbigniew Taranienko, Wizja natury. Dialogi z Tadeuszem Dominikiem, Warszawa-Olszanica, 2016, s. 100).

Tadeusz Dominik był nie tylko wybitnym artystą, ale też zasłużonym pedagogiem, spod którego skrzydeł wyszło wielu znamienitych polskich twórców. Sam kształcił się pod okiem innego słynnego mistrza koloru, Jana Cybisa. Malarskie studia w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych ukończył w 1953, zdążywszy już rozpocząć pracę naukową na tej samej uczelni. W 1988 otrzymał tytuł profesora zwyczajnego. Był laureatem wielu nagród, w tym Nagrody im. Cybisa (1973), ponadto był stypendystą Ford Foundation. Wśród licznych kolekcji sztuki mogących się poszczycić dziełami Dominika warto wymienić zbiory Museum of Modern Art w Nowym Jorku, wiedeńską Albertinę oraz Stedelijk Museum w Amsterdamie. Wszelkie prestiżowe osiągnięcia nie zmieniły twórcy – pozostał wierny swojej pasji do natury, którą kultywował, pielęgnując ogród i malując do ostatków sił.