Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 (wyniki)
26 listopada 2020 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 620 000 zł
Numer obiektu na aukcji
12

Cena wylicytowana: 620 000 zł

tempera, monotypia/papier naklejony na płótno, 86 x 60,5 cm (w świetle oprawy)
sygnowany i datowany na odwrociu: 'MARIA JAREMA | 1955'
ID: 64606
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • kolekcja artystki
  • Galeria Zapiecek, Warszawa
  • kolekcja prywatna, Kraków
Więcej informacji
„U Jaremów ciągle rodzili się chłopcy. Było ich czterech. A potem urodziły się bliźniaczki Marysia i Bronisława. Marysia była stanowcza, energiczna. Ona była chłopcem. Rządziła całą rodziną. Chodziła w spodniach, w kaszkiecie. Marysia była pierwszą dziewczyną w Krakowie, która chodziła w spodniach”. Erna Rosenstein Wielobarwne monotypie tworzone przez Marię Jaremę w drugiej połowie lat 50. XX wieku to najprawdopodobniej szczytowy punkt jej osiągnieć w dziedzinie malarstwa. Szczególny status tych niezwykle kolorowych obrazów zdaje się podkreślać fakt, że ich powstawanie, jak i powstawanie całej sztuki artystki przerwała jej przedwczesna śmierć. Były to zatem prace późne, ale jednocześnie dojrzałe i odznaczające się wysoką wartością artystyczną. Prezentowana praca powstała niespełna 3 lata przed przedwczesną śmiercią artystki. Śmiercią tym bardziej przygnębiającą, że Maria Jarema znajdowała się wówczas u szczytu swoich sił twórczych. To właśnie w II połowie lat 50. powstały te prace, które zalicza się do najlepszych w jej dorobku. Świadoma już nieuleczalnej choroby artystka pracowała ze wzmożoną intensywnością, jakby w obawie, że nie uda jej się zrealizować wszystkich koncepcji. Powróciła wówczas do rzeźby, w malarstwie natomiast skupiła się na zgłębianiu problematyki ruchu i przestrzeni. W liście do Tadeusza Kantora Jarema pisała: „Podstawowym odkryciem malarstwa współczesnego jest wolność. Nie bezinteresowność, ani fantazja, ani oryginalność jak to się mówi ‘za wszelką cenę’ – ale prawo dochodzenia malarza bez zastrzeżeń, do ostatnich granic samego siebie. Swoje własne ‘ja’ – to dla każdego zagadnienie najbardziej pełne wątpliwości i najmniej dostępne”. Tę opinię dobrze ilustruje twórczość artystki II połowy lat 50. Jednym z kluczowych jej wyróżników jest technika monotypii, którą Jarema posługiwała się od 1951. Jej zastosowanie w połączeniu z temperą poprzez nawarstwienie planów pozwalało artystce na uzyskanie wrażenia głębi i ruchu przestrzeni w obrazach. Wpływ na te prace miał niewątpliwie pobyt artystki w Paryżu w 1956, gdzie rok wcześniej w galerii Denise René rozkwit przeżywała sztuka kinetyczna. Jarema zetknęła się wówczas z twórczością takich artystów, jak Nicolas Schöffer, Yacov Agam, Jean Tinguely, Victor Vasarely, Jean Arp, Alexander Calder, Robert Delaunay czy Sonia Delaunay. Artystka zanotowała wówczas: „W Paryżu zaintrygowały mnie bardzo oglądane w galeriach obrazy ‘ruchowe’. Nie chodzi tu o znany nam ruch iluzyjny, ale o realny ruch elementów obrazu, w jednym przypadku wywołany ukrytym mechanizmem, w drugim zmianami usytuowania się przechodzącego widza, czyli oka w stosunku do obrazu. Realizatorzy pierwszego typu to Tinguely i Malina; drugiego Vasarely, Agam, Soto”. Efemeryczne formy w obrazach Jaremy odbite w technice monotypii kontrastują z syntetycznymi, zgeometryzowanymi plamami barwnymi naniesionymi temperą. „Aluzje cielesne zanikają. Kapryśna plątanina fragmentarycznych postaci ustępuje miejsca abstrakcyjnemu porządkowi kształtów. Dynamiczne formy, niekiedy płynne i liryczne, niekiedy zaś niespokojnie rozedrgane, przypominają nałożone na siebie wielobarwne szkiełka. Mnogość warstw i zmienność rządzących nimi rytmów zamyka czasoprzestrzeń w dwóch wymiarach obrazu. Precyzyjne i klarowne, a równocześnie arcymalarskie prace artystki z lat najpóźniejszych spotkały się z wielkim uznaniem” (Agata Małodobry, Maria Jarema, Kraków 2008, s. 26). Ukoronowaniem sukcesów był udział Marii Jaremy w Biennale w Wenecji w 1958, gdzie jej prace znalazły się obok obrazów Artura Nachta-Samborskiego i Wacława Taranczewskiego. Spośród polskich artystów nagroda przypadła jedynie Marii Jaremie. W większości pawilonów prezentowano prace z nurtu informel, do głosu zaczynało dochodzić również malarstwo materii. Poetyckie, wyważone kompozycje Jaremy stanowiły na tym tle zjawisko całkowicie odrębne. W krakowskim środowisku artystycznym indywidualność i siła charakteru Marii Jaremy zaznaczyły się wyjątkowo silnie. Jak pisała Helena Blum: „jej autorytet był nienaruszalny. Obok zalet umysłu i serca cechowało Marię niezwykłe poczucie moralności, zwłaszcza w sprawach artystycznych; umiała rozstrzygać wszelkie dyskusje, kontrowersje i spory. Pewna była słuszności swoich własnych przekonań, lecz szanowała również osiągnięcia swoich kolegów, zwłaszcza z Grupy Krakowskiej. W restytuowanej Grupie Krakowskiej, w której była jednym z nielicznych przedstawicieli przedwojennej formacji, ceniono ją również za własną orientację artystyczną. Przypomnieć należy, że były to lata pookupacyjne, kiedy przyszedł czas na rozbudzenie życia artystycznego, na podjęcie decyzji i wybór drogi. Analogiczna sytuacja zaistniała zresztą po 1945 w Paryżu, oczywiście w innych rozmiarach, w kolosalnym napięciu”. (Maria Jarema, Wspomnienia i komentarze, Kraków 1992, s. 37). Choć monotypie wydają się manifestacjami czystej formy malarskiej, sztuka Jaremy mniej lub bardziej zawsze odnosiła się do rzeczywistości społecznej i polityki. Zupełnie inaczej wyglądało to w latach 30., gdy młoda artystka odbywała artystyczne studia i angażowała się w nielegalny wówczas ruch komunistyczny, inaczej powiązanie jej sztuki z polityką wyglądało 20 lat później, w czasach tzw. odwilży. Był to czas rozluźnienia polityki kulturalnej w PRL, co dało artystom i artystkom większą swobodę tworzenia, a przede wszystkim pozwoliło podjąć wątki, które w I połowie lat 50. nie mogły pojawić się w twórczości prezentowanej na oficjalnych pokazach sztuki. Dotyczy to przykładowo twórczości abstrakcyjnej. Jak miała już wcześniej zauważyć artystka: „Abstrakcjonizm, niesłusznie uważany przez niektórych za kierunek, był odruchem samoobrony sztuki. Odrzucał temat, chcąc jasno pokazać problematykę sztuki. Narzucał ją widzowi, pozbawiając go tematu, który tak często pochłania bez reszty jego uwagę, ale równocześnie czyni mu sztukę bliższą, bardziej ludzką” (Barbara Ilkosz, Maria Jarema 1908-1958, Wrocław 1998, s. 124). W zacytowanej wypowiedzi zwraca uwagę wyrażenie „odruch samoobrony sztuki”. Stwierdzenie to można odnieść do twórczości Marii Jaremy, która powstawała w opozycji do narzuconego przez władzę komunistyczną socrealizmu, w którym artystka nie brała udziału, przez co również nie wystawiała w trakcie jego trwania. Słowa te pozostawały aktualne poniekąd również wówczas, gdy powstawały jej monotypie, które – podobnie jak całą twórczość abstrakcyjną powstającą w czasach odwilży – traktuje się jako sposób „odreagowania” socrealizmu, gest artystycznej wolności po okresie kulturalnego zniewolenia.