Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 (wyniki)
26 listopada 2020 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 400 000 zł
Numer obiektu na aukcji
13

Cena wylicytowana: 400 000 zł

olej/płótno, 150 x 140 cm
sygnowany l.g. monogramem autorskim: 'TP'
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'TERESA PĄGOWSKA 1979 | MAGICZNA GRUPA II | 150 x 140' oraz wskazówka montażowa
ID: 89207
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, Europa
Więcej informacji
„KIEDY MALUJĘ, PO PROSTU FRUWAM. ALBO WPADAM W ROZPACZ. LETNIE UCZUCIA NIE DOTYCZĄ WIELKIEJ SZTUKI”. TERESA PĄGOWSKA

Zdarzenia w obrazach Pągowskiej zawsze świadczą o głębszej analizie i przeżyciu emocjonalnym. Przez swoje niedomknięcie, brak cudzysłowu, umożliwiają widzowi wejście w dialog i budowanie własnej narracji. Podobnie w prezentowanej pracy „Magiczna grupa II” z 1979. Jeden z najczęściej występujących w obrazach artystki motyw – umieszczona centralnie postać, pozbawiona cech indywidualnych, na pół rzeczywista, na pół efemeryczna stoi w spazmatycznej pozie w otoczeniu bliżej nieokreślonych współtowarzyszy. Formalnie praca nawiązuje do najbardziej cenionych obrazów artystki powstałych na przełomie lat 60. i 70., kiedy jej malarstwo zdominował motyw silnie zdeformowanej, traktowanej skrótowo, ludzkiej (głównie kobiecej) figury ukazywanej często w nieoczekiwanych, dynamicznych, nierzadko tanecznych, układach. Obrazy Pągowskiej cechuje lapidarność formy. Historie w nich przedstawione mają charakter anegdotyczny, opowiedziane są językiem poetyckiego skrótu. Rolę kluczową odgrywa w nich niemal zawsze figura ludzka, będąca czasem osią wydarzeń, a niekiedy tylko ich świadkiem. Tym, co od zawsze cechowało prace Teresy Pągowskiej, była również nieprzeciętna wrażliwość kolorystyczna. Cecha ta łączyła jej malarstwo z tradycją kolorystyczną, kontynuowaną przez grono pedagogów gdańskiej PWSSP, czyli w tzw. szkole sopockiej, gdzie pracowała w latach 1950-64. Największy bodaj wpływ miała na artystkę współpraca ze związanym również z gdańską uczelnią Piotrem Potworowskim. Jednak tym, co odróżniało malarstwo Pągowskiej od prac, chociażby Potworowskiego, był dominujący motyw jej twórczości, na który obrała figurę ludzką. Ta artystyczna deklaracja zbliżyła ją do grona twórców związanych z nurtem nowej figuracji. Za granicą kierunek ten ukonstytuował się za sprawą wystawy „New Images of Man” w nowojorskim MoMA w 1959, której kuratorem był Peter Selz. „Wydarzenia mające wpływ na złożoność ludzkiej egzystencji w połowie XX wieku wywołały daleko głębsze poczucie osamotnienia i niepokoju. Obraz człowieka, który wyłania się z tych uczuć, niekiedy pokazuje godność, czasem desperację, zawsze zaś objawia wyjątkowość jednostki w konfrontacji z przeznaczeniem. Artyści zamiast formalnej struktury za punkt wyjścia przyjęli ludzkie dylematy. Bardziej niż esencja formy frapuje ich egzystencja”. Ten krótki cytat zaczerpnięty ze wstępu Selza do katalogu wystawy doskonale ilustruje pobudki twórców i charakteryzuje nową ikonografię, która wkrótce dotrzeć miała także do Polski – kraju, gdzie egzystencjalne rozterki spotęgowane były doświadczeniem wojny i jej reperkusjami. Prekursorską postawę reprezentowali Andrzej Wróblewski, Bronisław Wojciech Linke czy Jan Lebenstein, którzy zainteresowanie przedstawieniem ludzkiej postaci przejawiali już w latach politycznej odwilży. Teresa Pągowska, obok członków krakowskiej grupy Wprost, Janusza Przybylskiego czy Marka Sapetty, znalazła się w gronie artystów, którzy w latach 60. przekuli tę tendencję w jeden z najważniejszych w powojennej sztuce artystycznych manifestów na rzecz sztuki przedstawiającej i zaangażowanej w aktualne problemy społecznopolityczne. „Teresa Pągowska maluje swoje obrazy od dawna w podobny, oszczędny sposób. Od zawsze czyni oszczędności dwojakiego rodzaju: na farbach i na formach. Nie daje się ich porównywać, ale obie są równie ważne. Miłość do szarego płótna sprawia, że malarka nieledwie z bólem pokrywa je farbami. Może najchętniej pozostawiłaby je nietkniętym, ale wtedy nie wiedzielibyśmy, jak wyglądają jej obrazy. (…) Owa lekka, barwna mgła, to może najbardziej specyficzna malarska cecha Pągowskiej. Barwne zestawienia bezbłędnie wydobywają to, co niezbędne. Druga oszczędność to forma, sprowadzana często tylko do znaku, do najbardziej niezbędnych sygnałów, koniecznych, by nie osunąć się w całkowitą abstrakcję. Wrażliwość kolorystyczna rodem z koloryzmu i doświadczenia ‘nowej figuracji’ w sposobie traktowania ludzkiej postaci, tworzyły od lat fundament malarskiego sposobu Pągowskiej. W ostatnio tworzonych, owych niewielkich, obrazowych ‘portretach przedmiotów’ (…), świadome ograniczanie do minimum i upraszczanie sposobu tworzenia, do złudzenia przypomina wierszowo-kaligraficzną specyfikę japońskiego haiku. O prostych, zwykłych zdarzeniach pisać, rysując, językiem prostym, choć to nie znaczy, że niewyszukanym. Te obrazy mają charakter odmienny od dotychczas znanego. Domowy i przydomowy katalog tematów: pies, czajniczki do herbaty, klucze, szklanki, filiżanki, patera z owocami, krzesła; a przed domem: koty (bardzo dużo kotów), psie pary, ptaki zlatujące się do drzewa, konewka. Można nie opuszczać czterech ścian własnego domu i malować najświetniej. Można stać przed najpiękniejszymi pejzażami tego świata i pozostać w swej sztuce zupełnie niemym. Malarstwo, jak i każda inna sztuka płynie ze środka, z wnętrza, które u Pągowskiej zdaje się być nieograniczone w swym bogactwie” (Bogusław Deptuła, Teresa Pągowska, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa, 2001, s. 13-15).