Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 (wyniki)
26 listopada 2020 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 180 000 zł
Numer obiektu na aukcji
24

Cena wylicytowana: 180 000 zł

olej/płótno, 170 x 130 cm (wymiary każdej pracy)
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'TOMASZ TATARCZYK | "CZARNE WZGÓRZE" | 1988' oraz nalepka z Galerii Foksal z wystawy indywidualnej w 1988 roku
ID: 89231
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Wystawiany
  • Tomasz Tatarczyk, wystawa indywidualna, Galeria Foksal w Warszawie, sierpień-wrzesień 1988
Więcej informacji
„Tworzenie to praca umysłu i ciała, rozumu i intuicji, a zarazem oczu i ręki, pochylanie się i odchodzenie od płótna, malowanie na stojąco lub na klęczkach. Oglądanie to uczucie oderwania od świata realnego, kiedy godzinami potrafimy przechodzić od obrazu do obrazu, chcąc nasycić swoje oczy i zmysły. Potem czujemy fizyczne zmęczenie, a zarazem jakieś zaspokojenie i satysfakcję, rozluźnienie mięśni i tęsknotę za tym, co się oglądało, a także doświadczenie prozy otaczającej rzeczywistości. Myślę oczywiście o dobrym malarstwie, które daje wiarę w sens życia i sens własnej pracy”. Tomasz Tatarczyk W twórczości Tomasza Tatarczyka zasadniczą rolę odegrało miejsce, w którym artysta się osiedlił. Rozpatrywanie jego twórczości w oderwaniu od lokalnego kontekstu wydaje się niemożliwe. Wieś Męćmierz stała się dla niego oazą spokoju i podstawowym przedmiotem malarskich poszukiwań. Wszystko, co oglądamy na obrazach artysty – czy jest to wycinek drogi, tafla rzeki, zalesione wzgórza czy brodzący w wodzie pies – stanowią elementy męćmierskiego pejzażu. Tatarczyk malował to, co widział i to, co wzbudzało w nim emocje. Uczciwość jego malarstwa jest pierwszą wartością, którą wymieniają zarówno krytycy, jak i przyjaciele artysty. Niewątpliwie autentyzm, skromność i szczerość jego obrazów stanowią o tym, że znalazło ono uznanie u tak wielu odbiorców. W pracach Tatarczyka ujawnia się refleksyjny stosunek do natury, jego malarstwo jest sensualne, dominuje w nim aura skupienia i kontemplacji. Tym, co charakterystyczne jest zainteresowanie Tatarczyka wycinkiem rzeczywistości odartym z anegdoty – wybierał motyw, który studiował aż do osiągnięcia pożądanych rezultatów. W malarstwie artysty próżno szukać pogoni za aktualnymi trendami w malarstwie. Nie wynika to z braku erudycji, a jedynie ze świadomej decyzji wyboru drogi twórczej. Patrząc na całość jego dorobku, jawi się nam artysta w pełni dojrzały, który osiągnął pewność i spokój ducha. Choć niektóre z jego obrazów budzić mogą grozę swoim monumentalizmem, to daje się odczytać z nich szczególny rodzaj szczęścia towarzyszącego doniosłości przeżywanej chwili. Wizja wzgórza gęsto porośniętego drzewami jest jedną z flagowych kompozycji należących do wypracowanego języka malarskiego Tomasza Tatarczyka. Jest to wielokrotnie powtarzane przedstawienie pejzażu z lat 90., którego głównym składnikiem jest linia drzew zderzona z jasną płaszczyzną nieba. Artysta wielokrotnie pracował nad tym samym tematem do momentu, w którym nie był pewien, że osiągał perfekcję. Ogromna poetyka prac malarza wynika właśnie z wnikliwej obserwacji i wnikliwej analizy, skutkujących w długiej pracy nad płótnem. Tatarczyk najlepiej realizował się w sztuce pejzażowej. Co bardzo ciekawe, większość z jego prac powstawała jednak z pamięci – była rezultatem zapisanego w myślach wrażenia o danym miejscu lub osobie. W pracach Tatarczyka trudno również o detale. Ćwiczenia malarskie traktował na zasadzie poszukiwania porządku, którego naturalną konsekwencją jest charakterystyczna dla jego obrazowania synteza. Tatarczyk jako artysta zaczynał stosunkowo późno. Kształcenie na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych rozpoczął dopiero w wieku 30 lat, wcześniej ukończywszy studia na warszawskiej Politechnice. Malarstwa uczył się w latach 1976-81, w pracowni Jana Tarasina, którego obok Zbigniewa Gostomskiego wymienia się jako twórcę mającego największy wpływ na późniejszy styl Tatarczyka. I rzeczywiście, jego zainteresowanie mocnymi kontrastami i wręcz graficzną organizacją przestrzeni płótna jest wyraźną reminiscencją stylu mistrza. Prezentowane prace to na pozór niemalże monochromatyczne płótna – zachowane jedynie w gamie bieli i szarości rozdzielonych pomarańczowym pasem. Przy bliższym wejrzeniu otwierają się jednak przed widzem kolorami w detalach ujętych na granicy dwóch silnych płaszczyzn krańca lasu i przestrzeni nieba. Spośród wielu walorów czerni wyłaniają się delikatne akcenty kolorystyczne w postaci zieleni i ultramaryny. Sam artysta mówił: „Kolory w moich obrazach oczywiście są, ale odkrywa się je w miarę uważnego oglądania. Kiedy przystępuję do malowania, mam płótno zagruntowane, przeklejone, zaznaczone węglem podstawowe proporcje i już samo zaznaczenie węglem tych odległości, zarys kompozycji, jest czarny na białym. Czasami robię grunt bielą złamaną — wtedy kiedy mam już sprecyzowaną wizję. Czasem używam koloru, maluję po prostu kolorem, ale potem, w miarę jak postępuje proces malowania, im dłużej pracuję, tym bardziej gama kolorystyczna zbliża się do swoich przeciwstawień: czerni i bieli. Kiedy wreszcie dochodzę do wniosku, że dodawanie czegokolwiek nic już nie zmienia, uznaję malowanie za skończone. Mówię oczywiście o długim, powolnym procesie charakterystycznym dla malarstwa olejnego. Używam pędzla niedużej szerokości i nakładam farbę impastowo, muszę więc czekać, aż jedna warstwa zaschnie, zanim przystąpię do kładzenia drugiej, żeby nie nakładać mokrego na mokre” (Michał Jachuła, Małgorzata Jurkiewicz [red.], Co po Cybisie, katalog wystawy, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, 2018, s. 265). Warto również zwrócić uwagę na rozmiary płócien. Według artysty temat obrazu winien być dostosowany do skali ludzkiej. Nie dziwi więc fakt monumentalnych przedstawień ciemnego lasu w „Czarnym wzgórzu”. Ze skalą płótna Tatarczyk wiązał również sposób zapełniania go farbą. W opinii malarza, im większa powierzchnia, tym bardziej syntetyczne powinno być przedstawienie. Szczegóły należne są miniaturom, duże płótna natomiast powinny być możliwe do odczytania przy jednym spojrzeniu.