Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 (wyniki)
26 listopada 2020 godz. 19:00

Estymacja: 16 000 - 20 000 zł
Numer obiektu na aukcji
28

Estymacja: 16 000 - 20 000 zł

olej/płótno, 60 x 73,5 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'Sempoliński | '71 | Mochnaczka'
ID: 91500
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Więcej informacji
„Obrazy Jacka Sempolińskiego są barokowe. (…) Forma jest oszczędna, obrazy ani zbyt nowatorskie, ani efektowne, stojące gdzieś na uboczu współczesnych zainteresowań. Paleta oparta na ziemiach i czerniach, czasem kadmach. Jeśli zieleń – to także z tej parafii. (…) W baroku Sempolińskiego tkwi więc wielki kapitał – albowiem ta ryzykowna i bynajmniej nie estetyzująca w sensie modnego malarstwa gama, powodując potknięcia – okupuje je powodowaniem skojarzeń bardzo ciekawych, w pełni malarskich”. Jerzy Stajuda Jacek Sempoliński edukację artystyczną odbył na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w latach 1946-51. Dyplom w pracowni między innymi Eugeniusza Eibischa obronił w roku odwilży i to właśnie wówczas na stałe związał się z macierzystą uczelnią jako pedagog. Oprócz pasji malarskiej spełniał się również jako autor tekstów krytycznych. Pisał niezwykle dużo, a jego rozprawy i dzienniki stanowią doskonałe uzupełnienie prac malarskich – pozwalają odbiorcom głęboko wniknąć w bogate życie duchowne i intelektualne twórcy oraz pojąć sens tworzonych przezeń cykli. Zapiski artysty cechuje uderzająca szczerość oraz możliwie najtrafniejszy zapis własnej wewnętrznej dynamiki: ruchu myśli, wspomnień, przeczuć oraz lęków. Na wskroś indywidualny styl artysty wywodzi się z jednej strony z tradycji przedwojennego koloryzmu, z drugiej etosu pokolenia osławionego Arsenału z 1955, które to doświadczenie sprawiło, że płótna artysty emanują dramatyzmem i emocjonalnością, traktowaną przezeń na równi z aspektami czysto formalnymi. Jest jednak, jak twierdzi Andrzej Osęka, harmonijne malarstwo Sempolińskiego buntowniczej, hałaśliwej atmosfery arsenału. Jak pisała Teresa Sowińska: „Dla metody twórczej Sempolińskiego znamienne będzie przede wszystkim głębokie przeżywanie natury – podstawowego źródła inspiracji jego dzieł, przedmiotu niezliczonych i wciąż ponawianych studiów i dociekań. Lecz wzajemne związki między naturą, a jej malowanym wizerunkiem ulegają swoistemu rozluźnieniu. Zaciera się zewnętrzne podobieństwo ze znanymi, potocznie postrzeganymi widokami przedmiotów. Następuje proces przetworzenia konkretu, który, poddany porządkującym zabiegom myśli i wyobraźni autora, przeradza się w zespół czysto plastycznych, choć niepozbawionych aluzyjności znaków. Inaczej mówiąc, obraz natury zamienia się w swobodną grę barwnych płaszczyzn, w kompozycję niemal abstrakcyjnych form, co powoduje, iż obrazy Sempolińskiego odbierane są często w kategoriach sztuki bezprzedmiotowej, nieprzedstawiającej. Wrażliwość widza aktywnie współdziałająca z jego wyobraźnią pozwala jednak na rozszyfrowanie znaków języka plastycznego, jakim posługuje się artysta. Pozwala odnaleźć w jego malarstwie całe rejony wysublimowanego piękna krajobrazów, bogactwo i wielorakość nastrojów, wrażeń, uczuć, refleksji, a wszystko to jest wyrażone przez taką syntezę formy, która eliminując cechy nieistotne, szczegóły drugorzędne – utrwala i pogłębia najogólniejszy wyraz” (Teresa Sowińska, Jacek Sempoliński, [w:] Katalog wystaw indywidualnych malarstwa w warszawskich zakładach pracy, listopad 1971 – kwiecień 1972, s. nlb.). W jednym ze swoich dzienników Sempoliński notuje, że o jakości malarstwa stanowią dla niego dwie cechy: oddech i pulsacja. Te same właściwości, tj.: swobodny oddech i gorączkową pulsację można odnaleźć w prezentowanej w niniejszym katalogu kompozycji, gdzie pejzaż Mochnaczki artysta zredukował do mocnych, wyrazistych pociągnięć pędzla zatapiającego się w gęstej warstwie zielonej farby. W efekcie powstała otwarta, niemal reliefowa kompozycja o wyrazistej fakturze będąca apoteozą malarskiego procesu. W latach 70. Sempoliński całą swoją uwagę skupił bowiem na wyabstrahowanych problemach koloru, światła i faktury, dla których to właśnie natura pozostała głównym punktem wyjścia. Artysta łączył motywy zaczerpnięte ze studiów pejzażu z rozwiązaniami kolorystycznymi i fakturowymi bliskimi abstrakcji aluzyjnej. Jak pisał: „Lubiłem zawsze pewne kolory, mniej lubiłem inne. Lubiłem pewne gatunki drzew, pewne ukształtowania geologiczne, pewne oświetlenia. Lubiłem też zawsze pewne formy wytworzone przez człowieka, mniej lubiłem inne. W miarę jak coraz bardziej świadomie obcowałem z kulturą i z własnym malarstwem, zacząłem świadomiej obcować z naturą. Okazało się, że w naturze i w kulturze lubię te same elementy – pewne układy naturalne harmonijnie kojarzyły mi się zarówno z określoną sztuką, jak z określonym pejzażem w naturze. Elementy natury i kultury zacząłem z czasem widzieć jako formy złączone, współbrzmiące ze stanami emocjonalnymi”.