Sztuka od Kuchni (wyniki)
17 września 2019 godz. 19:00

Edward Dwurnik (1943 Radzymin - 2018 Warszawa)
"Śniadanie na trawie" z cyklu "Moi bohaterowie", 1973 r.
Cena wylicytowana: 8 000 zł
Numer obiektu na aukcji
21
Edward Dwurnik (1943 Radzymin - 2018 Warszawa)
"Śniadanie na trawie" z cyklu "Moi bohaterowie", 1973 r.

Cena wylicytowana: 8 000 zł

technika własna/papier, 50 x 37 cm
opieczętowany autorskimi stemplami i opisany w lewym dolnym rogu: "RYSUNEK | E. DWURNIK | 4311 | 1973" oraz "CYKL: MOI BOHATEROWIE".
na odwrociu autorski opis: "EDWARD DWURNIK 27.VII.73 - Rzym | CYKL 25 Moi Bohaterowie | TYTUŁ Śniadanie na trawie | WYMIARY 51 x 37 cm | TECHNIKA druk, flamaster, kredka, polimer"
ID: 70722
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Wystawiany
  • "Miłość. Edward Dwurnik w Częstochowie", Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie, 2015
Więcej informacji
Społecznie zaangażowane cykle Edwarda Dwurnika, takie jak "Robotnicy", "Sportowcy" czy "Moi bohaterowie", zbudowały wizerunek artysty jako stańczyka polskiej rzeczywistości. Według jego własnych słów: "te gęby na moich obrazach, te wszystkie bohatery, frajery, dziady różne, baby tłuste, grube, nieszczęśliwe, pożałowania godne, ta cała magma ludzka" (Elżbieta Dzikowska, Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa, Warszawa, 2011, s. 72) stały się materiałem do poruszania strun narracji o tonie karykaturalnym, lecz w głębszym wydźwięku smutnym, głęboko refleksyjnym. Scena "Śniadania na trawie" już samym tytułem zwiastuje dysonans drwiny z konwencji wielkiego malarstwa i kultury wysokiej, obcej wszakże bohaterom Dwurnika. Nawiązując swobodnie do słynnego i skandalicznego "Śniadania na trawie" Édouarda Maneta, Dwurnik ze sceny śniadania robi swojską, polską scenę posiłku zakrapianego alkoholem. Umieszcza w nierównym, nonszalanckim kadrze upojoną, nieatrakcyjną i roznegliżowaną kobietę lekkich obyczajów. Dwóch towarzyszących jej mężczyzn rozstawia wtopionych w niebieskie tło, a sądząc po typach fizjonomicznych - wręcz jako didaskalium do sceny zarejestrowanej libacji. Kobieta staje się alegorią nieumiarkowania, konsumpcyjnego rozpasania, okraszonego ponurą refleksją nad próżnością uczty i egzystencji "bohaterów".