Sztuka Dawna. XIX wiek, Modernizm, Międzywojnie • Sesja I
10 grudnia 2020 godz. 19:00

Jacek Malczewski (1854 Radom - 1929 Kraków)
Autoportret z paletą i muzą, 1907
Estymacja: 100 000 - 150 000 zł
Numer obiektu na aukcji
19
Jacek Malczewski (1854 Radom - 1929 Kraków)
Autoportret z paletą i muzą, 1907

Estymacja: 100 000 - 150 000 zł

olej/tektura, 40,5 x 31,5 cm
sygnowany i datowany l.g.: 'JMalczewski | 1907'
na odwrociu papierowa nalepka wystawowa
ID: 89031
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, Polska
Literatura
  • Beata Małgorzata Wolska, Malczewscy – figura syna, katalog wystawy, Muzeum Narodowe w Szczecinie, Szczecin 2017, s. 59 (il.), s. 116, nr kat II. II.8.
  • Jacek i Rafał Malczewscy, koncepcja i redakcja albumu Zofia Katarzyna Posiadała, katalog wystawy, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, Radom 2014, s. 37 (il.)
  • Anna Król, Metafory i przestrzenie. Malarstwo Jacka i Rafała Malczewskich, katalog wystawy, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2011, poz. 5, s. 16 (il.)
  • Adam Brincken, Tomasz Opaliński, Ku chwale artysty. Jacek Malczewski, Rafał Malczewski, katalog wystawy, Miejska Galeria Sztuki w Zakopanem, Zakopane 2011, s. 11, 40 (il.)
  • Teresa Grzybkowska, Świat obrazów Jacka Malczewskiego, Warszawa 1996, s. 62 (il.), s. 43, nr kat. 12 ("Sztuka")
Wystawiany
  • Wielka sztuka jest jak ocean głęboka. Malarstwo Jacka Malczewskiego, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, 23 kwietnia 22 lipca 2018
  • Malczewscy – figura syna, Muzeum Narodowe w Szczecinie, 8 czerwca 23 lipca 2017
  • Jacek i Rafał Malczewscy, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, 29 czerwca 10 października 2014
  • Metafory i przestrzenie. Malarstwo Jacka i Rafała Malczewskich, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, 22 października 27 listopada 2011
  • Ku chwale artysty. Jacek Malczewski, Rafał Malczewski, Miejska Galeria Sztuki w Zakopanem, 12 sierpnia – 2 października 2011
Więcej informacji
„Nazwanie Malczewskiego symbolistą nie wyjaśnia wszystkiego, albowiem w jego sztuce uderza przede wszystkim mitologia, nadnaturalność i fantasmagorie wtapiane w banalną rzeczywistość w sposób doskonale naturalny, jak gdyby nigdy nic. To będzie jednym z kół napędowych surrealizmu – to czyni Malczewskiego jednym z wielkich prekursorów sztuki XX wieku”.

Henri Loyrette

W „Autoportrecie z paletą i muzą” jak w soczewce skupiają się kluczowe problemy biografii Malczewskiego z okresu 1900-1914. Trzy główne motywy obrazu, a więc własny wizerunek artysty, charakterystyczne wąskie schodki i majacząca ponad nimi kobieca zjawa, odnoszą się bowiem do jego sytuacji w ostatnich latach époque. Na czym konkretnie polega ten związek?

Zacznijmy od rudymentów. Choć współcześnie skojarzenie Malczewskiego z autoportretem jest niemal mechaniczne, artysta nie uprawiał tego gatunku ani „od zawsze”, ani też w sposób stały. Większość swoich autoportretów Malczewski opracował między rokiem 1900, a wybuchem Wielkiej Wojny. Impulsem do podjęcia tematu była z kolei jego zawodowa i psychologiczna sytuacja. W roku 1900 Malczewski popadł bowiem w ostry konflikt z Julianem Fałatem i w atmosferze skandalu opuścił stanowisko na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W ciągu kolejnej dekady utrzymywał ze środowiskiem szkoły chłodne relacje, równocześnie dając upust swojemu ego i zmieniając nieco swój wizerunek. We wspomnieniach z tego okresu znajomi Malczewskiego zgodnie dowodzą, że artysta zaczął szczególną uwagę zwracać na kostium i kusił się o rozmaite ekstrawagancje: po Krakowie maszerował w aksamitnych bluzkach à la Rembrandt albo przebierał się w damskie koszule z bufiastymi rękawami. Pojawiał się w pelerynach i wielkich kapeluszach. Niekiedy – tak jak na prezentowanym obrazie – w szarym malarskim drelichu. Równocześnie z własnego wizerunku i kostiumu uczynił jeden z przewodnich motywów swojego malarstwa. Portretował się w przebraniu rycerza, św. Franciszka, Chrystusa, w towarzystwie rozmaitych „pozaświatowych akcesoriów”. Przesadnie akcentował „niedobory” własnej fizjonomii: niski wzrost, łysinę, nieklasyczne rysy twarzy. Przewrotnie wykorzystywał malarskie rekwizyty (na prezentowanym tu obrazie z palety zrobił rodzaj wielkiej tacy). Duża część krakowskiej krytyki reagowała na nowy wizerunek Malczewskiego i jego artystyczne „ja” alergicznie i zarzucała mu megalomanię. Na dłuższą metę (czego dowodem jest także współczesne zainteresowanie publiczności autoportretami mistrza Jacka) odniósł jednak sukces. W przeciwieństwie do swoich nieprzyjaciół z Akademii, Malczewski błyskawicznie zdołał stworzyć ze swojego wizerunku markę i przekonać widzów, że sztuka, którą uprawia jest nie tylko zbiorem form i kształtów, ale wyrazem psychologii artysty i wizualizacją jego „duszy”.

Do „ja” Malczewskiego kierują nas zresztą schodki, które widzimy w tle obrazu. Nie są one bowiem po prostu symbolicznym wtrętem, a ich znaczenie nie musi ograniczać się wyłącznie do drogi wiodącej na Parnas, czy alegorii życiowych trudności. Ten sam motyw odnajdujemy bowiem na wielu obrazach artysty, niekiedy zresztą w bardzo podobnym układzie kompozycyjnym (np. Autoportret z mleczem, 1906, kolekcja prywatna; Autoportret z muzą, 1908, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu). Jego źródłem jest zaś rzeczywistość. W 1899 roku Malczewski zamieszkał w podkrakowskim Zwierzyńcu, gdzie wynajął willę „Pod Matką Boską”. Na jej tyłach znajdował się obszerny ogród w skład którego wchodziła wysoka skarpa i wąskie schody. Oba te motywy Malczewski często wplatał do swoich obrazów, dając publiczności do zrozumienia, że dzieła, które jej przedstawia mają charakter prywatny.

Do sfery prywatnego życia artysty kieruje nas także kobieca postać, którą Malczewski umieścił na szczycie schodów. Jej fizjonomia i charakterystyczne rude włosy pozwalają na identyfikację z Marią Balową – kochanką artysty. Malczewski poznał Balową (podobnie jak on sam będącą ówcześnie w związku małżeńskim) około roku 1900. Szybko wszedł z nią w romans, który trwał aż do 1913 roku. Balowa stała się dla artysty nie tylko cichą towarzyszką życia i remedium na jego wybuchowy charakter, ale przede wszystkim nieustającym źródłem inspiracji. To właśnie jej twarz i ciało odnajdujemy w postaciach wspomnianych wcześniej „pozaświatowych atrybutów”: chimer, meduz, bogiń i zjaw na płótnach Malczewskiego stojących często za jego plecami – niby anioł stróż.